czwartek, 15 marca 2012

Rozdział #14

   Minęło już kilka tygodni od kiedy wyjechała Jess.Tak jak obiecała odwiedzała nas w każdy weekend.Prawie każdą wolną chwilę spędzała z Niallem może nawet będzie coś z tego.
    Rano obudził mnie telefon .Dzwoniła moja mama.W końcu raczyła się odezwać może i dowiedziałam się że jestem adoptowana, ale dalej ja kocham i potrzebuje.
-Cześć...mamuś opowiadaj co u was ?-zapytałam ziewając.
-U nas wszystko okej.Dzisiaj wylatujemy-powiedziała, ciesząc się.
-O jak się cieszę w końcu się zobaczymy-po tych słowach cieszyłam się jak głupia.
-No właśnie nie, bo lecimy z tatą do Turcji.
Rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko. Kiedy jej potrzebowałam nie było jej.Niedługo moje 18-ste urodziny, a jej i taty nie będzie.Dostałam jakiegoś sms'a.Było od Zayna."Dzisiaj o 20 przyjadę po Ciebie, mała imprezka u nas;*"Miała dużo czasu więc postanowiłam trochę się poopalać.Przebrałam się w strój kąpielowy i poszłam do ogrodu.Położyłam się w hamaku między dwoma niedużymi drzewami. Leżałam i myślałam w co się dzisiaj ubiorę.Myślałam też trochę o Jess. Strasznie było mi jej żal .Nie mogłam uwierzyć w to że Louis zostawił ją dlatego że jest w ciąży, przecież on kocha dzieci i zawsze chciał wychowywać małe stworzonka..Całe dnie spędzałam z chłopkami z One Direction, Olivią i dziewczyną Zayna. Eli jest bardzo fajna.Dobrze się z nią dogaduje.Liam chodzi smutny, ale wszystkiem mówi, że jest w porządku.Może to przez rozwód rodziców. Z Harrym układa  się cudownie.Każda wolna chwilę poświęcamy tylko dla siebie .Miał trasę koncertową, ale to tylko tydzień więc jakoś to wytrzymałam .Jak tak myślałam to zasnęłam.
    Obudziłam się, bo poczułam, że jestem cała mokra.Otworzyłam oczy i zobaczyłam Olivkę, która trzyma pistolet na wodę. Chyba tak twardo spałam, że nic nie poczułam.
-Wstawaj, wstawaj idziemy na imprezkę musimy bosko wyglądać-krzyczałam i biegała po całym ogrodzie jak idiotka.
-Jasne już-wymamrotałam pod nosem.
Pobiegłam do łazienki wziąć prysznic.Kiedy wyszłam moja przyjaciółka przyszykowała nam sukienki.Ja miałam ubrać krótką , czarno-białą, o ona niebieską bez ramiączek.Do tego miałam ubrać czarne buty na koturnie.Nie zajęło nam to dużo czasu, ponieważ na wzajem sobie pomagałyśmy. Uczesała mnie w wysokiego koka, a ja jej wyprostowałam włosy. Do tego zrobiłyśmy mocniejszy makijaż.Do torebki schowałam jeszcze jakiś alkohol, bo znając chłopaków to dużo wypiją.Usłyszałam pukanie do drzwi i szybko pobiegłam je otworzyć.
-Hejka laski-powiedział słodki Mailk.
-Olivia jedziemy!-krzyknęłam i przytuliłam się do niego.
-Jestem koniec czułości.W ogóle to siemka Zayn- powiedziała Olivia.
Otworzył nam drzwi do auta i pojechaliśmy. Podczas drogi śmialiśmy się i śpiewaliśmy różne piosenki.Jakoś nam to wyszło, bo ja z Olivią nie mamy jakiś super głosów w porównaniu do Malika.Kiedy dojechaliśmy na miejsce to wszyscy od razu  się na nas rzucili.Jedynie brakowało mi Nialla.
-Gdzie blondasek?-zapytałam.
-No wiesz dzisiaj weekend dlatego wyszedł z...-powiedział Liam, ale Lou nie pozwolił mu dokończyć.
-Po prostu poszedł na spacer, chodź do środka-mówił mój brat.
Domyśliłam się że poszedł na spacer z Jess, ale nie mam pojęcia dlaczego Louis tak na to zareagował.Postanowiłam porozmawiać z nim w cztery oczy. Poszliśmy  do jego sypialni i zaczęliśmy rozmowę.
  Nie trwała ona długo, bo nie chcieliśmy przegadać całej imprezy.Jak zeszliśmy na dół to wszyscy bawili się w najlepsze.Widziałam, że Niall już wrócił.Pogadałam z nim troszkę.Wypiłam drinka, a potem bawiliśmy się w różne zabawy.W butelkę, nie odbyło się bez śmiechów.Pograliśmy w Twistera, śpiewaliśmy i tańczyliśmy. Jak byłam w kuchni i przygotowywałam coś do jedzenia usłyszałam pukanie do drzwi.Pobiegłam je otworzyć a w nich ujrzałam Jess.
-Kochanie co ty tu robisz?-zapytałam i rzuciłam jej się na szyję.
-Wiem, że nie powinnam, ale chciałam was zobaczyć.
Jak weszliśmy do środka wszyscy witali się z Jess oprócz Lou.On siedział na sofie i udawał, że jej nie widzi.Stwierdziłam, że jest idiotą, bo nawet się z nią nie przywitał.Harry z Malikiem wypytywali się jej o dziecko, o zdrowie i czy już wie, jak je nazwie.Sądzę, że z nich będą bardzo przykładni tatusiowie.Byliśmy jeszcze trzeźwi więc można było normalnie pogada.Zrobiłam Jess do picia jakiś sok, bo wiadomo że ona nie może pić.
-Czekać chwilkę ja mam coś dla naszej młodej matki- powiedział Liam.
Pobiegł po coś do przedpokoju.Ciekawe co mógł jej kupić.Wrócił z ładnie zapakowanym kartonem.Był mały, owinięty kolorowym papierem.
-To dopiero pierwszy prezent od wujka Liama- śmiała się.
-Ojejciu bardzo dziękuje, nie wiem co powiedzieć-otwierała prezent podekscytowana Jess.
Paczka była dość dobrze zapakowana, dlatego Jess otwierała ja długo.Może Liam stara się o serce Jess?Bardzo interesujące.
-O jaka śliczna- krzyknęła Jess, a z kartonu wyciągnęła butelkę dla dziecka.
-Nie mogłem jej nie kupić była taka sliczna- powiedział Liam i objął ja ramieniem.
-Dziękuje po prostu moje dziecko nie mogła wymarzyć sobie lepszego wujka-pocałowała go w policzek.
Posiedzieliśmy pogadaliśmy, a blondas wpadł na pomysł żeby pograć w butelkę.Wyzwania były straszne idiotyczne.Zayn musiał całować się z Liamem i podobne, a niektóre jeszcze gorsze.Lou zaczął kręcić butelkę.Wypadło na Jess.
-Prawda czy wyzwanie?-zapytał obojętnie  unikając jej wzroku.
-No wiesz ja zawsze biorę wyzwanie- powiedziała i wystawiła mu język.
-Hmm...co Ci tu dać?-myślał głośno -Już wiem!Pocałuj mnie!!-krzyknął.
Wszyscy się na nią dziwnie popatrzeli, a ona tylko wstała przytuliła Lou i zaczęli się namiętnie  całować. Wszyscy patrzeli się na nich jak no nie wiadomo kogo.
-Koniec tego.To było tylko wyzwanie-powiedział Niall i odepchnął ich od siebie.
Później tańczyliśmy, piliśmy.
-Jak się bawisz?-zapytał Harry.
-Bardzo dobrze, spoko impreza-po tych słowach zaczęliśmy się całować.
Potańczyłam z nim chwilkę, a później się rozdzieliliśmy.Poszłam po coś do picia.
    Minęły jakieś 4 godziny, a Lou, Niall i Olivia najebali się.Tańczyli jakieś dziwne tańce.Siedziałam z Zaynem, Liamen i Jess przy stole i śmialiśmy się z nich.Oni jako jedyni się jakoś trzymali.Szukałam wzrokiem Harrego.Nigdzie go nie widziałam i zaczęłam się troszkę martwic.
-Ida poszukać Hazzy.
-Jasne, a ja Eli-powiedział Malik.
Najpierw sprawdziłam wszystkie pomieszczenia na dole.Później poszłam do ogrodu, ale i tam go nie zastałam.Poszłam do góry.Zajrzałam do sypialni Lou i do pokoju gościnnego.Został mi tylko jego pokój.Na pewno sobie słodko spał, tylko szkoda, że się z nami nie pożegnał.Po cichutku zajrzałam do jego pokoju.Moje oczy od razu zalały się łzami.Harry leżał na Elizabet i uprawiali SEX.Szybko się z stamtąd wycofałam i wybiegłam z imprezy.Po drodze złapałam taksówkę, które zawiozła mnie do domu.W ciuchach i cała zapłakania położyłam się spać.
*************
Przez całą noc nie mogłam spać.Budziłam się i nie mogłam uwierzyć, że Harry mnie zdradził.Weszłam na Facebooka i zmieniłam status na wolna.Poszłam wziąć prysznic i przebrać się.Ubrałam piżamę, bo nie miałam zamiaru dzisiaj wychodzić.Weszłam do salonu i włączyłam TV na program muzyczny.Leciały całkiem fajne piosenki.Wrobiłam sobie  śniadanko, a do tego wypiłam kawę.Usłyszałam, że dzwoni mój telefon.Na wyświetlaczu było zdjęcia Liama.Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.Sprawdziłam mój telefon i było  tysiące nieodebranych połączeń od moich znajomych i kilka sms Położyłam telefon na łózko i stanęłam przed moją szafą.Panował tam straszny bałagan, dlatego postanowiłam poukładać ciuchy. Te, których nie nosiłam włożyłam do reklamówki i postanowiłam oddać biednym ludziom.Miałam kilka bluzek Hazzy. Schowałam je i miałam je oddać.Po jakieś trzech godzinach posprzątałam cały pokój, a wszystkie rzeczy od Harrego wyrzuciłam.Cały czas dzwonił do mnie mój były chłopak, ale ja miałam go w dupie.Po kilku godzinnym sprzątaniu byłam wykończona.Wyciągnęłam kubełek lodów czekoladowych i usiadałam przed telewizorem.Skakałam po kanałach, bo nic ciekawego nie było.Na kilku kanałach leciach koncert One Direction .Przyznam szczerze że zygać mi się  od nich chciała.Włączyłam na "Trudne sprawy". Kocham ten program.Słyszałam pukanie do drzwi.Wstałam z sofy i popatrzyłam przez judasza, stał Liam z Zaynem.Otworzyłam drzwi, a oni rzucili się na mnie.
-Co chcecie?-zapytałam wkurzona.
-Czemu nie odbierasz ani nic po co Ci ten telefon?-zapytał wkurzony Liam.
-Nie mam ochoty na rozmowy, ani na nic coś ważnego bo wracam do mojego zajęcia?-udałam obojętną, ale tak na prawdę potrzebowałam kogoś do wygadania się.
-Chcieliśmy Cię zobaczyć.Zerwałem z Eli to może z Harrym coś jeszcze da się zrobić.-powiedział smutny Zayn.
-Nie ma do czego wracać.Czekajcie
Pobiegłam po rzeczy Hazzy i poprosiłam żeby mu je oddali.Przez resztę dnia oglądałam telewizję i siedziałam na FB i TT. Harry pisał do mnie, ale ja nie miałam siły mu odpisać.Około pierwszej w nocy położyłam się spać  i postanowiłam zacząć od nowa całe życie.Zostawić przeszłość i chłopców z One Direction, a najlepiej stad wyjechać.


                                                 *****************************
Po prostu kocham ten rozdział.Taki dramacik!Błagam komentujcie.Postaram się dodać nowy rozdział jakoś może jutro, ale w weekend napisze 2 jeśli będę miała wenę.
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale mam szkołę i dużooo nauki ;)



MÓJ KOCHANY HARRY♥♥

niedziela, 11 marca 2012

Rozdział #13

      Obudziło mnie pukanie do drzwi.Szybko zerwałam się z łóżka i poszłam otworzyć.
-O cześć kochani co wy tutaj tak wcześnie robicie?-zapytałam, a w drzwiach ujrzałam wszystkich moich przyjaciół.
-Jess musi wszystkim powiedzieć coś ważnego-powiedział mój brat i się do mnie przytulił.
Zaprosiłam wszystkich do środka i poprosiłam, żeby poszli do ogrodu.Ja w tym czasie szybko się ogarnęłam, bo wyglądałam jak straszydło.Poszłam do kuchni i zrobiłam lemoniadę.
-Boję się -powiedziała Jess wchodząc do kuchni.
-Będzie dobrze, chyba-wymamrotałam pod nosem.
Jess pomogła zanieść mi lemoniadę.Usiadłam na kolana  Harrego i rozmawialiśmy. Spoglądałam cały czas na Jess, a jaj oczy prawie zalały się łzami.Pokazałam jej dyskretnie, że już czas powiedzieć.Wstała i stanęła naprzeciwko nas.
-Mam do was dwie ważne sprawy-zaczęła i otarła pojedyncze zły z policzka.
-No to  słuchamy kochanie-dowalił Zayn.
-Zdradzasz mnie?-zapytała obrażona Eli.
-Spokój dajcie jej powiedzieć!-wydarłam się.
Jess stała chwilkę bez słowa, ale nie mogła dłużej zwlekać.
-Pierwsze to na kilka tygodni jadę do babci.
-No chyba nie, i co zostawiasz nas tu?-zapytała Olivia.
-Daj jej skończyć jeszcze jedna sprawa-powiedziałam.
-A druga to jest gorsza-mówiła Jess i złapała się za brzuch-...jestem...ee  w ciąży.
Usiadła na trawę i schowała twarz w dłonie.W ogrodzie zapadła cisza.Nikt nie mógł z siebie wydusić ani słowa.Po chwili podbiegła do niej Olivka z Liamem i zaczęli ją przytulać i pocieszać.Cały czas spoglądałam na Louisa, który kompletnie nie wiedział co robić.
-Huraa zostanę wujkiem-wykrzyczał Zayn.
Później wszyscy oprócz mojego brata podeszli do Jess i gratulowali jej dziecka.Przypomniał mi się o dokumentach, które wczoraj znalazłam i postanowiłam pogadać o tym z Lou.
-Louis chodź ze mną pogadać-pociągnęłam go za rękę do domu.
Weszliśmy do jego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz, żeby nikt nam nie przeszkodził.
-Zdradzisz mi rodzinną tajemnicę?-zapytałam i uśmiechnęłam się sztucznie.
-Ale jaką przecież Ty wiesz o wszystkim -odwiedził, ale widać  było, że jest zakłopotany.
-Na serio?Wszystko?A to, że jestem adoptowana to nie jest tajemnica?-zaczęłam płakać.
-Skąd wiesz?I nie płacz-podszedł do mnie i mnie przytulił.
Opowiedziałam jak to wczoraj znalazłam to pudło.Powiedział mi że wiedział o tym już od dawna, ale mama prosiła, żeby nic nie mówił.Postanowiłam mu to jakoś wybaczyć.
-Chyba musisz podgadać z Jess- powiedziałam i wyszliśmy z pokoju.
-Tak mam zamiar to zrobić.
Poszliśmy do ogrodu posiedzieliśmy i pogadaliśmy o ciąży .Obserwowała Lou, ale coś go bardzo dręczyło.

**W tym samym czasie z perspektywy Louisa**
Nie mogłem przestać myśleć o ciąży Jess. Była moją dziewczyną ,ale  to dziecko.Przecież ona ma dopiero 18 lat.Postanowiłam z nią pogadać w cztery oczy.
-Jess możemy pogadać na osobności?-zapytałem.
-Oczywiście.Już nie mogę się doczekać-wstała i poszła za mną.
Usidliśmy razem w salonie i patrzeliśmy sobie głęboko w oczy.Uwielbiałem to robić. Były taki piękne brązowe i pełne szczęścia.
-O czym chciałeś rozmawiać?-zapytałą moja dziewczyna.
-O dziecku.
-Wiedziałam-parsknęła.
-Wiesz, ze to z nami trzeba skończyć.Mogę stracić przez to fanów i...-nie zdążyłem dokończyć bo mi przerwała.
-Dobrze o tym wiedziałam.Przygotowałam się na to-łzy napływały jej do oczu.
-Ale ja zawszę Cię będę kochać pamiętaj.
-W ogóle nie rozumiem Cię.Nie chcesz ze mną być  i mnie kochasz.Chyba będzie lepiej jak już pojadę. Cześć-powiedziała i wyszła cała zapłakana.
Zostałem sam w pokoju.Nie chciałem tam iść i siedzieć z nimi.Dostałem wyrzutów sumienia po tych słowach.Kochem ją, ale moja kariera.Nie mogłem tego starcić. Musiłem wybrać.Wiem, że będę tego żałować kiedyś...

***Z perspektywy Nicol**
Zobaczyłam, że Jess wybiega cała zapłakana z domu. Wiedziałam co się stało.Przytuliłyśmy się do niej z Olivią i zapewniałyśmy, że u babci zacznie nowe życie.Ona obiecała, że w weekendy będzie nas odwiedzać.Żegnaliśmy się z nią jakieś 10 minut.Później Niall i Zayn pomogli wynieść jej walizki i zapakować do taksówki.Machałam jej jak głupia i płakałam przy tym.Zdziwiło mnie to, że Lou nie żegnał się z nią.
   Poszliśmy i usiedliśmy razem w salonie.Rozmawialiśmy o małych dzieciach i o dziecku Jess.
-Chciałbym zostać chrzestnym -powiedział Zayn.
-Ja jestem chrzestną wczoraj o to Jess poprosiła -powiedziałam i wystawiłam język.
-To ty wiesz o tym od  wczoraj?-zapytał zdziwiony Harrry.
-No tak to dlatego wczoraj nie mogłam się z Tobą spoktkać bo byłam z nią u lekarza-zrobiłam słodkie oczka.
Byliśmy głodki wię z Olivią i Eli zrobiłyśmy coś do jedzenia.Strasznie brakowało mi Jess.Ona bardzo dobrze gotowała.Usidlismy razem przy stole i zjedlismy w ciszy. Niall nałozył sobie najwięcej, bo on zawsze jest głodny. Po obiedzie usiedliśmy i pooglądaliśmy jakiś filmy.Pośmialiśmy się troszkę i pokazałam wszystkim moje zdjęcia z dzieciństwa.Nie odbyło się bez jakiś przypałowych zdjęć i śmiechów.
-Zayn jestem zmęczona idziemy do domu-marudziła Eli.
-Daj spokój chcę spsiedzieć jeszcze z przyjaciółmi -odpowiedział Zayn.
-To ja idę cześć-powiedziała i wyszła obrażona.
Mulat wstał i pobiegł za nią.Chyba coś się mięczy nimi psuło, ale to nie moja sprawa mam swoje problemy Następni poszli Louis z Niallem. Lou był strasznie przygnębiony i w ogóle się nie odzywał.Zostalismy we czwórkę.
-A może zostaniecie u mnie na noc?-zaproponowałam przyjaciołom.
-No pewnie-odpowiedzieli równo.
Chłopcy postannowili pojechac po jakieś zakupy, bo w domu  już nic nie było.My z Olivią przygotowałyśmy jakieś filmy. Było trochę horrorów i komedii.Poszłyśmy się umyć żeby później mieć już spokój.Pożyczyłam jej jakąś piżamkę jak zawsze .W salonie uszykowałyśmy  poduszki i koce bo tam mieliśmy zamiar spać.
-Jesteśmy -krzyknął Liam.
Jak chłopcy weszli do kuchni to zamiast kupić dużo jedzenia to oni zrobili zapasy piwa.Ale co się im dziwić, oni to tacy kochani pijacy..Do misek nasypaliśmy chipsy, żelki i zrobiliśmy popcorn.Usiedliśmy w salonie i Harry zaczął uruchamiać film, a Liam przyniósł z kuchni 2 piwa.Jedno Hazzie a drugie miał dla siebie.
-Hallo- wydarłam się.
-Co się tak drzesz?-zapytał  Liam
-O piwach dla nas zapomnieliście-wystawiłam do niego język.
-Nie letnim nie dajemy-zaśmiał się Harry.
-Będziesz coś chciał- powiedziałam do niego.
Liam wstał i poszedł po piwa dla nas.Nie jestem taka żeby od razu się napić i nie wiedziec o co dzieje.Po obejrzeniu kilku filmów byłam bardzo zmęczona, ale dla Olivi nie poszłam spać.
    Zauważyłam, że Olivia zasnęła.Przytuliłam się do Harrego i zrobiłam to samo co moja przyjaciółka. Nie zasnęłam jeszcze twardo, dlatego słyszałam o czym rozmawiają chłopcy..
-Stary zobacz jaka Olivka jest słodka- powiedział Liam.
-A co podoba Ci się-zapytał Harry.
-No wiesz można tak powiedzieć, jest śliczna, ale jakoś nie dogaduje się z dziewczynami.
Po słowach Liama bardzo szybko zasnęłam.Już wiedziałam kto mu się podoba i byłam spokojna, że nic do mnie nie czuje.


                                                      *************************

Krótki i nudny.Przepraszam, ale jakoś nie mam weny.Postaram dodac się jak najszybciej kolejny, ale zaczyna się szkoła i trzeba się uczyć huehuee...♥♥Piszczie komentarze błagam ;)


Takie zdjęcie zboczusiów♥♥

sobota, 10 marca 2012

Rozdział #12

   O 8 rano obudziłam mnie Jess.Miałam ochotę jej przywalić, przecież są wakacje, a ja muszę tak wcześnie wstawać.No, ale obiecałam iść z nią dzisiaj do lekarza upewnić się, że nie jest w ciąży.
-Wstawaj, bo później będą duże kolejki, a ja muszę mieć pewność, że nie jestem matką-darła się moja przyjaciółka.
-Daj mi pół godziny.
   
Wygramoliłam się ślimazarnie z łóżeczka i zmierzyłam w stronę szafy.Z tego powody, że dzisiaj nie było za ciepło ubrałam  czarne rurki, różową bokserkę do tego siwy sweterek i białe conversy. Poszłam do kuchni zjadłam jakieś szybkie śniadanko, a później wykonałam poranną toaletę.

-Rusz swoją dupcie jestem gotowa-powiedziałam do Jess.
-No nie gadaj-mówiła zdyszana Jess.
Szybko wyszłyśmy z domu, a do ginekologa prawie biegłyśmy. Było to dość daleko.Po jakiś 20 minutach byłyśmy na miejscu.
-Czekaj chcę pić-mówiłam wyczerpana.
-No nie gadaj-mówiła zdyszane Jess.
Weszliśmy do jakiegoś sklepu i kupiłyśmy butelkę wody.Ja oczywiście musiałam jeszcze kupić coś słodkiego.Jak weszliśmy do lekarza to na szczęście nie było dużej kolejki.Siedziały tam tylko dwie panie, a jedna była w środku.Jess zarezerwowała wizytę, a później usiadła obok mnie.
-Boje się-wymamrotała pod nosem.
-Uspokój się wszystko będzie git-pocieszałam ją.
-A co będzie jeśli Lou mnie zostawi z powodu tego dzieciaka?-zapytała a w jej w oczach były zły.
Teraz to już jej nie wiedziałam co jej odpowiedzieć.Kto wie co odbije dla mojego brata.Zza  brązowych drzwi wyszła ładna i wysoka blondynka.
-Jess teraz Twoja kolej- uśmiechnęła się blondynka.
-Idziesz ze mną?-zapytała moja przyjaciółka.
-Nie poczekam tutaj.
Jess wstała i weszła do pokoju.Ja w tym czasie siedziałam i przeglądałam czasopisma o młodych matkach.
      Po jakiejś godzinie zaczęłam się o nią nie pokoić.Wstałam i zaczęłam chodzić jak jakiś debil w tą i spowrotem.Po kilku minutach drzwi się otworzyły, a z nim wyszła zapłakana Jess.Od razu się na mnie rzuciła.Podeszła do nas pani i zapłaciłam jej.Wyszłyśmy od lekarza i szliśmy w stronę przystanku gdzie się poznałyśmy.Autobusy już się tam nie zatrzymywały więc spokojnie można było pogadać.Jess usiadła i schowała twarz w dłonie.
-Powiesz coś w końcu -powiedziałam i mocno się do niej przytuliłam.
-Ten idiota nie mógł inaczej, zaplanował to wszystko.Lou mnie zostawi- przy tych słowach rozpłakała się jeszcze bardziej.
Nie wiedziała co mam je powiedzieć .Zapewniałam, że nie będzie w ciąży a tu jednak taki bobasek będzie.Jak on mógł z nią tak postąpić.
-Trzeba powiedzieć to Louisowi i mojej rodzinie-wyrwał mnie z myśli jej głos.
-Ile ty już jesteś w ciąży?
-Pani powiedziała, że około 2 tygodni czy 3 nie pamiętam.Tylko nie piśnij nikomu nic sama im to wszystko powiem-mamrotała Jess.

-Jasne i pamiętaj my z Olivią zawsze Ci pomożemy zawsze-wstałam i pociągnęłam ją za sobą.Poszłyśmy w stronę domu.Przez mały lasek tak żeby nikt nas nie widział.Po drodze zatrzymałyśmy się przed sklepem i kupiliśmy coś do jedzenia.Żadna z nas się nie odzywała.

   Kiedy weszłyśmy do domu Jess zaczęła pakować swoje rzeczy.
-Jadę do babci na parę dni.Nie moge mieszkać cały czas u Ciebie-powiedziała smutna.
-No ale jak to nie moge Cie teraz zostawić, a Lou?-zapytałam płacząc.
-Lou...wszystko mu powiem przed wyjazdem. Może tam zaczne nowe życie i jakoś babcia pomoże mi z tym pasożytem-mówiła trzymając się za brzuch.
-Nie mów tak o dziecku.Może ono i zepsuje Ci trochę życie, ale będzie Cię kochać tylko Ciebie-uśmiechnęłam się.
-Masz rację to moje dziecko, wychowam je bardzo dobrze, a i zostaniesz chrzestną?-zapytała, a na jej twarzy zagościł uśmiech.
-Jasne, będę kupować temu komuś super zabawki-pogłaskałam ją delikatnie po brzuchu.
Pomogłam jej się spakować.Nie chciała nic jeść ani nic.Usiadłyśmy jeszcze razem w salonie i wspominałyśmy dawne czasy.
-Kiedy jedziesz do babci?-zapytałam i polożyłam głowę na jej ramieniu.
-Jak jutro powiem wszystkim, że jestem w ciąży to jutro- powiedziała i łezka słynęła jej po policzku.
Po kilku godzinnej rozmowie Jess musiała już iść.Pożegnała się z nią.Oczywiście nie odbyło  się bez płaczu.Pomogłam zapakować jej walizki do taksówki i odjechała.
-Będę tęsknić kochana-powiedziałam sama do siebie.
Poszłam do swojego pokoju.Postanowiłam się nie zamartwiać wyjazdem Jess na bo przecież jutro się jeszcze zobaczymy.
Poszłam do pokoju moich rodziców, bo chciałam pooglądać zdjęcia z mojego dzieciństwa.Nie wiem w ogóle, dlaczego, ale miałam taką ochotę.Otworzyłam ich wielka szafę i zaczęłam szukać tam albumów.Znalazłam kilka, ale nie mogłam znaleźć mojego ulubionego.Kiedy tak szukałam natknęłam się na jakieś szare pudło, którego nigdy wcześniej nie widziałam.Odsunęłam je i szukałam dalej albumu.Coś mnie podkusiło, aby tam zajrzeć.Nie mogło być tam nic strasznego dlatego bez zastanowienia je otworzyłam . Zobaczyłam jakieś dokumenty z moim imieniem i nazwiskiem.Ale to nazwisko to nie było Tomlinson tylko jakieś inne.Od razu wzięłam to do ręki, a te dokumenty było o adopcje.Myślałam, że zaraz dostane zawału.Nie jestem ich prawdziwą córką tylko adoptowaną. Nie wiedziałam co mam zrobić poczytałam tylko co tam jeszcze było.Zaadoptowali mnie ja miałam 2 latka.Moi prawdziwi rodzice zginęli w wypadku, a ja jakimś cudem przeżyłam.Cała się trzęsłam nie wiedziałam co mam zrobić.Szybko wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Liama.
-Błagam przyjedz muszę pogadać z Tobą-krzyczałam cała roztrzęsiona.
-Jasne ale to coś poważnego?-zapytał troskliwie.
-Nie, nie tylko masz być sam i szybko.Proszę-łzy lały mi się jak deszcz.
Położyłam się na łóżku i nie mogłam przestać płakać.Okłamywali mnie przez całe życie jak mogli.Powtarzałam cały czas sama do siebie, aż do pokoju wbiegł Liam.
-Co się stało czemu płaczesz- usiadł obok mnie na łóżku a ja się w niego wtuliłam.
-Liam ja jest adoptowana, oni mnie okłamywali-nie mogłam opanować płaczu.
-Ej spokojnie.Gdzie to znalazłaś?-wypytywał Liam.
Poszłam z nim do pokoju moich rodziców.Pokazałam mu to i kopara mu opadła.Szybko pochował to i ładnie schował do szafy, a ja przytuliła się do misa od niego.
-Nie mów nikomu błagam-patrzyłam na niego błagalnym wzrokiem.
-Oczywiście możesz mi zaufać -powiedział i położył się obok mnie.
Uwielbiała z nim rozmawiać mogłam powiedzieć mu o wszystkim, a on nigdy tego nie wygada.Było już późno, ale poprosiłam go żeby jeszcze został, bo nie chcę być sama.Traktowałam go jak brata.Z nikim inny nie dogadywała się jak z nim.Nawet Lou nie umiał mnie tak pocieszyć.
-Liam idę się umyć, ale szybko to zrobię.
-Poczekam na Ciebie-włączy sobie mojego laptopa.
W łazience szybko doprowadziłam się do normalnego stanu i ubrałam w bokserki i koszulkę Hazzy.Około 2 zamówiliśmy pizze.Zdziwiłam się, że o tej godzinie  nam ją  przywieźli.Obejrzeliśmy kilka jakiś filmów, ale Liam musiał już iść.
-Cześć ślicznotko. Jutro się odezwę-zapowiedział i pocałował mnie w policzek.
-Hej.Dzwoń zawsze i o której chcesz-odwzajemniłam buziaka.
Ogarnęłam lekko dom i położyłam się spać.Nie mogła zasnąć.Przekręcałam się z boku na bok, ale jakoś się udało.

                                             ******************************* 

Jestem bardzo zadowolona z tego rozdziału.Obiecuję, że w następnych będzie bardziej
ciekawy;)Pisany przy piosence:
http://www.youtube.com/watch?v=K7Nj65PddFs&ob=av2e.Nie wiem czemu, ale zawsze przy piosenka mam wenę.Komentujecie plose<333











Taki tam słodki Malik i jego paczydła♥♥


Zacne loczki mój Haroldzie♥♥















Taki boski Liam;)

Louis w czapeczce Hazzy;**



Kochany blondasek;*



Rozdział #11

**Oczami Nicol***
    Dzisiaj ostatni dzień w Paryżu.Postanowiliśmy z Liamem spędzić go razem.Ubrałam się w wygodne ciuchy i pożegnałam z Harrym.
-Lece skarbie!Paaa- krzyknęłam.
-Jestem zazdrosny-udał smutnego i pocałował mnie.
Pobiegłam do pokoju mojego przyjaciela i weszłam bez pukania.
-Siemka, to co dzisiaj robimy?-przytuliłam się do niego.
-No nie wiem ślicznotko wymyśl- Liam.
-Nie znam Paryża, ale mam nadzieję, że dobrze się dzisiaj pobawię.
Szybko wybiegłyśmy z hotelu i zmierzyliśmy w stronę taksówki.Najpierw pojechaliśmy do kina na "Przed świtem". Przez cały film Liam komentował wszystko i rzucał w ludzi popcornem, a potem udawał głupka, że to nie on. Kilka fanek zaczęło piszczeć i prosić go, a autografy i zdjęcia.
-To teraz idziemy do wesołego miasteczka- powiedział Liam łapiąc mnie za rękę.
-Ale obiecaj, że to przeżyję?
-Jasne nic Ci się nie stanie-śmiał się Liam.
Powoli zmierzaliśmy w stronę  wyznaczonej rozrywki.Kilku fotoreporterów robiło nam zdjęcia.Jestem bardzo ciekawa jakie będą tego nagłówki.
-To co najpierw?-zapytał.
-No nie wiem, ale ja chcę tego misia-wskazałam ręką na ogromnego, brązowego misia.
-No jasne poczekaj chwilkę.
Liam zaczął rzucać piłeczkami z całych sił.Chyba mu zależało na tym misiu.Przypomniało mi się, że podoba mu się jakaś dziewczyna i jeszcze to w moim pokoju.To nie mogłam być ja.Co na to Harry?Przyznam się, że jakimś uczuciem go darzyłam, ale nie mogłam być z nim.Z myśli wyrwał mnie jego głos.
-Mam do Ciebie tego misia-skakał i cieszył się jak głupi.
-Spokojnie, chodźmy dalej.
Kiedy chodziliśmy z jednej na drugą atrakcje to po drodze spotkaliśmy Eli i Zayna.Jakoś na ich twarzach nie gościł uśmiech.Czas szybko nam tak zleciał.Kupiliśmy sobie lody i szliśmy w stronę centrum.Po drodze dostałam sms'a od Harrego"I jak się słonko bawisz?Pamiętajcie, że o 20 mamy samolot♥♥;*"Szybko mu odpisałam tak, żeby  Liam nie widział, bo zaraz dawałby mi jakieś wykłady.
-Teraz został tylko ostatni punkt naszej wycieczki-powiedział , śmiejąc się.
-Już nie mogę się doczekać!-przytuliłam się do niego.
On ma zawsze genialne pomysły więc na pewno będzie to coś super.Było gorąco.Po Paryżu chodziło wiele zakochanych par, które wszędzie się przytulały i całowały. Zatrzymaliśmy się w pewnej restauracji z której był piękny widok na Wieże Eiffla. -Jejciu jak tu pięknie.
Zamówiliśmy coś do jedzenia.Wspominaliśmy dawne czasy. Liam powiedział, że jego rodzice się rozwodzą.Jak o tym mówił to widziałam, że chciało mu się płakać, ale udawał twradziela.Po obiedzie Liam zapłacił za wszystko i poszliśmy już do hotelu.Trzeba było się spakować i lecieć do Londynu.
-Dziękuje za wspaniały dzień-powiedziałam i przytuliłam się do niego.
-Nie ma za co!-krzyknął.
Mogłabym zostać tu już na zawsze, ale nie mogłam zostawić brata i przyjaciółek.Weszłam do pokoju i zobaczyłam spakowane walizki i brak Harrego.Do lotu zostały jeszcze 2 godziny, więc postanowiła się odświeżyć i przebrać.Wyciągnęłam z torby pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki.Szybko wskoczyłam pod prysznic.Następnie poprawiłam makijaż i ubrałam się w przygotowany zestaw ciuchów. Zabrałam pozostałe rzeczy i schowałam do walizki.Do torebki wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy. Z torby wyciągnęłam
jakąś kartkę i ołówek i zaczęłam coś szkicować.No początku była to jakaś ławka, potem jakaś kobieta a na końcu dorysowałam jej chłopaka.Usłyszałam śmiechy na korytarzu.Byłam pewna że to Niall i Harry. Kiedy mój chłopka wszedł do pokoju nawet mnie nie zauważył.
-Hejka Harry można wiedzieć gdzie byłeś?-zapytałam i udałam obrażoną.
-No wiesz nasze słodkie tajemnice z Niallem- podszedł do mnie i zaczął mnie całować.
-Zostaw mnie,  za jakieś 40 minut mamy samolot, jedziemy?-zapytałam.
-Dobra już mnie nie kochasz rozumiem.Jak chcesz to chodź.
Chciałam wziąć moją walizkę, ale Harry wyrwał mi ją z ręki i powiedział, że za ciężka dla mnie.Ja szybko pobiegłam po resztę wariatów. Złapaliśmy taksówki, które zawiozły nas na lotnisko.Tam czekały na chłopców masa fanek.
-Skąd one wiedzą, że dzisiaj wracamy i o której?-zapytałam oburzona.
-One są cudowne i wiedzą wszystko-powiedział blondasek.
Podeszło do nas kilku ochroniarzy i zaprowadziło nas do samolotu.Zabrali nasze bagaże, a my usiedliśmy wygodnie w fotelach. Włożyłam słuchawki w uszy i oparłam głowę o ramię Hazzy. On mnie przytulił, a ja starałam się zasnąć.Cały czas obserwowałam Zayna i Eli.W ogóle się do siebie nie odzywali.Wydawało mi się, że to coś poważnego. Po paru minutach zasnęłam na ramieniu Harrego.
-Wstawaj zaraz lądujemy-ktoś poczochrał mi włosy.
-Dobra.
W ogóle nie ogarniałam co się dzieje.Bardzo mnie bolała głowa i brzuch.Wysiadłam z samolotu, a w oczy uderzyły mi promienie słońca.
-Co się z Tobą dzieje?-zapytał Harry.
-Nic, tylko po prostu źle się czuję- odpowiedziałam ziewając.
Mój chłopka złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę auta, w którym czekał na nas Louis.Chciałam jak najszybciej pojechać do domu i pójść spać.
-No witam, czemu nie jest poinformowany o związku mojej siostry i mojego skarbusia?-zapytał przytulając się do nas mój braciszek.
-Oj Lou tak bardzo Cię przepraszamy.Byliśmy tak zajęci sobą, że zapomnieliśmy zadzwonić -powiedział Harry.
-Może wybaczę.No nie wiem...-Lou.
Wsiedliśmy do auta, a reszta pojechała taksówką.Byłam padnięta i zasypiała w aucie.Jak podjechaliśmy pod dom to chłopcy wypakowali moje rzeczy i zanieśli do pokoju.Ja w tym czasie pogadałam trochę z Jess.
-Słoneczko jadę do domu.Jutro się zobaczymy-powiedział i pocałował mnie Harry.
-Jasne-powiedziałam i poszłam do pokoju.
Rozpakowałam rzeczy i poszłam do kuchni.
-No i gadaj mi wszystko ze szczegółami!-krzyczałam  do Jess.
-Ale o co Ci chodzi?-zapytała udając, że podlewa kwiaty.
-No o Ciebie i Lou.Na gadaj mi wszystko-usiadłam w salonie z herbatą.
-No nic, zapewne tak jak u Ciebie i Harrego.
Poszłam do łazienki się umyć.Przebrałam się w koszulę Hazzy, którą mu zabrałam jak byliśmy w Paryżu.Następnie postanowiłam jeszcze pogadać z Jess. Powiedziała o obawie, że jest w ciąży.Umówiłam się, że jutro pójdziemy do lekarza to sprawdzić. Poszła się umyć, a ja postanowiłam zajrzeć na mojego Fabebooka.Przyznam, że byłam przerażona, bo nie wiedziałam jak na mój związek z Hazzą zareagują jego fanki.Kiedy się zalogowała zobaczyłam, że na mojej tablicy roi się od wpisów osób, których nie znam .Niektóre były takie jak"Co to za dzi*ka!?Niech odwali się od mojego męża", a inne dość miłe"Śliczna z niej dziewczyna, niech będzie szczęśliwa z Harrym;)''. Przeglądałam jeszcze profile moich znajomych i Harrego, który dodał już zdjęcia z Paryża.Ucieszyłam się jak głupia po czym wyłączyłam laptopa i poszłam do mojego pokoju spać, a Jess leżała już w moim łóżeczku.



                                                ************************************




Nie wiem czemu ale kocham to zdjęcie!;)) ☻

niedziela, 4 marca 2012

Rozdział #10

**Oczami Jess**
Rano obudziłam się goła w łóżku z Louisem.Nie byłam pijana, dlatego wiedziałam co się działo.Nie miałam pojęcia, że tak szybko się z nim prześpię no ale nie miała na to większego wpływu, po prostu dałam się ponieść chwili.Szybko wstałam, bo nie miała pojęcia o której przyjedzie Olivia, a nie chciałam żeby zastała mnie w łóżku z Lou.Poszłam do pokoju Nicol i zabrałem jej jakieś ciuchy.Ubrałam zielone krótkie spodenki, do tego różową bokserkę i czarne rajbany. Spięłam włosy w koka i zrobiłam lekki makijaż.Następnie poszłam do kuchni i zrobiłam jajecznicę. Postanowiłam obudzić mojego śpioszka.
-Kochanie wstawaj zaraz przyjedzie Olivia-powiedziałam i delikatnie pocałowałam go w usta.
-Tak to mogę wstawać codziennie i zasypiać tak jak wczoraj-cwaniacko się uśmiechnął.
-Dobrze, ale wstawaj zrobiłam śniadanie!Masz 5minut-krzyknęłam.
Jest taki słodki, ale tak na serio to nie mam pojęcia dlaczego się zgodziłam na chodzenie z nim.On jest dla mnie taki kochany i został ze mną w Londynie, a mógł lecieć do Paryża.Chyba na serio mnie kocha.Po chwili przyszedł ładnie ubrany tylko zapomniał się uczesać.Zjedliśmy wspólnie śniadanko.Karmiliśmy się nawzajem i takie tam.
  Usłyszałam dzwonek do drzwi.Bez zastanowienia szybko je otworzyłam, bo myślałam, że była to moja przyjaciółka.Moim oczom ukazał się wysoki brunet.Był to Jessi.
-Co tu chcesz.Idź stąd-wyszeptałam, aby Lou nie usłyszał.
-Błagam Cię wybacz mi wszystko ja cię kocham!!-krzyczał.
-Zamknij się, jestem szczęśliwa z kimś innym kto ze złości na pewno by mnie nie zgwałcił!
-Co się dzieje?-zapytał Lou.
-A to już rozumiem chodzisz z jednym z pięciu pedałów -Jessi.
-Skarbie idź stąd porozmawiam z nim-powiedział Lou i pocałował mnie w policzek.
Bałam się co może się tam dziać.Już raz go chłopcy pobili i zrobił mi taką krzywdę i w ogóle nie ogarniam.W tym czasie posprawdzałam różne plotki.Na szczęście nie było nic o mnie i Louisie.Na razie, bo horror z fotoreporterami się dopiero zacznie.Po chwili do pokoju wszedł mój chłopak.
-No i co wszystko jest okej-powiedział.
-Mam nadzieję, że go tam nie zabiłeś?-zapytałam  śmiejąc się.
-Nie no co Ty, tylko on gadał coś, a już nie ważne!
-Mów , mów-ja.
-Powiedział, że będę wychowywał jego dziecko-powiedział smutny Lou.
-Ja nie jestem w ciąży i koniec!Mam dopiero 18lat-zaprzeczyłam.
Coraz częściej myślałam o tym, że jednak mogłabym mieć dziecko.Postanowiłam się tym nie przejmować do przyjazdu dziewczyn.Lou wyciągnął mnie po jakieś zakupy bo w domu nic nie było do jedzenia.Bałam się tam iść i miałam czego.Kiedy weszliśmy do sklepu to wielu ludzi wytykało mnie palcami.Kilka fanek poprosiło go o autograf i o zdjęcie.Niektóre pytały się kim jestem a on odpowiadał "To moja dziewczyna Jess". Jak wracaliśmy z Tesco to Lou trzymał mnie za rękę i nawet mnie całował.Zadzwonił do mnie telefon.Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Olivi.Zaczęła się na mnie drzeć że stoi pod domem Louisa i nikogo nie ma.Jak najszybciej poszliśmy do domu.
-Hejka gołąbeczki!Już o mnie zapomnieliście?Nie ładnie- powiedziała Olivka.
-Przepraszam to wszystko wina Lou -powiedziałam i przytuliłam się do niej.
-Nie ma to jak zgonić na mnie.Chciałem pokazać moją dziewczynę światu-wtrącił Lou.
Razem weszliśmy do domu i zrobiliśmy coś do picia.Lou powiedział żebyśmy poszły do galerii po nowe ciuchy.Olivi nie trzeba powtarzać tych słów.Zabrała mój portfel i kartę którą dostałam od taty i pobiegłyśmy. W galerii były nowe kolekcje i przeceny więc mogłyśmy zaszaleć.Po dużych zakupach poszłyśmy do kawiarni po kawę na wynos i zmierzałyśmy w stronę domu.
-Lou jesteśmy- poinformowałam go-Lou, jesteś w domu?-nikt nie odpowiadał.
-Zadzwoń do niego, na pewno polazł gdzieś-powiedziała Olivka.
Poszłam do salonu i na stole znalazłam kartkę."Pojechałam po ciuchy. Lou ♥"
Od razu się uspokoiłam.Poszłam po piwo i razem z Olivią rozmawiałyśmy o babskich sprawach.
-Wiesz okres spóźnia mi się o 2 tygodnie-powiedziałam popijając piwko.
-Spokojnie to nie jest ciąża-zaśmiała się.
-No wiesz może ale to pierwszy raz.
-Nie przejmuj się-pocieszała mnie przyjaciółka.
Usłyszałam mocne trzaśnięcie drzwiami.Akurat byłam pewna, że to Lou bo tylko on tak wali.Razem usiedliśmy przed TV i piliśmy piwo.Później mój chłopak zrobił kolację.Jak siedzieliśmy i rozmawialiśmy to zrobiło mi się niedobrze.Szybko pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam.Umyłam zęby i jakby nigdy nic wróciłam do stołu.
-Co się stało?-zapytał Lou.
-Nic po prostu musiałam szybko siusiu- uśmiechnęłam się.
Nie chciałam go okłamywać ale to konieczne.Bałam się, że to i spóźniona miesiączka może oznaczać ciążę.Nie przejmowałam się tym tylko cieszyłam się że jestem z Lou który mnie kocha i nie zrobi mi krzywdy.Po jakiejś godzinie przenieśliśmy się do salonu, aby oglądać filmy.Po drodze kiedy Lou wracał do domu wypożyczył tylko horrory.Byłam zła na niego bo dobrze wie że się boję.Chciałam się dzisiaj umyć wcześniej i odpoczywać.Zajęło mi to zaledwie 20 minut.Przebrałam się w cieplutką piżamkę i po drodze wzięłam koc.Po mnie poszli się myć oni.Nie czekałam na nich długo.W tym czasie zrobiłam sobie kawę Mochę.
   Jak wrócili to film nie zdążył się zaczęć a ja już się bałam.Wtuliłam się w Louisa i zasypiałam.Po obejrzeniu pierwszego filmu przeprosiłam ich i poszła się położyć.Weszłam do ciemnego pokoju i szybko schowałam się pod kołdrą.Przewróciłam się na drugi bok i zobaczyłam, że ktoś leży koło mnie.
-Aaaaa....-zaczęłam się drzeć.
-Cichutko skarbie.Nic Ci się nie stanie- powiedział Lou.
-Chcesz żebym dostała zawału?
-Nie tylko chcę powtórzyć to co wczoraj-powiedział i zapalił lampkę nocną.
-No, ale Lou Olivia jest!-ja.
-I co?Nie wpadnie do pokoju!-krzyknął.
Wstał i podszedł do jakiejś szafki.Wyciągnął z niej kluczyk i zamknął drzwi.Włączył jakąś spokojną muzykę.
-To co możemy zacząć?-zapytał.
-A masz no ten no wiesz-ja.
-Prezerwatywę?Tak mam, ale wiesz ja kocham dzieci- powiedział.
-Ja tez ale matką w wieku 18lat nie zostanę.
Lou usiadł na mnie okrakiem i zaczęliśmy się całować.Ta noc była jeszcze lepsza od poprzedniej.Padłam na łóżko wyczerpana.
-Jesteś cudowny-szepnęłam mu do ucha.
-Ty też.Kocham Cię-powiedział i pocałował mnie namiętnie w usta.
-Dobranoc.

                                                  *********************************

Taki tam dzień Jess i Lou.Wszystko się dobrze układa przed darmacikiem;)

sobota, 3 marca 2012

Rozdział #9

**Oczami Louisa**

 W czasie kiedy moja siostra zabawiała się w najlepsze w Paryżu to ja spędzałem miło czas z Jess.Z tego powodu, że dość źle się czuła to jej usługiwałem.Często wieczorem, kiedy miałem zasnąć ona przychodziła mi do głowy.Może się zauroczyłem, ale to przecież nie możliwe, bo ona mnie nie cierpi.Chociaż przez te kilka dni wydawała się całkiem miła.Z każdym dniem wyglądała coraz lepiej.Jej skóra nabrała ładnego odcienia brązu, a jej oczy nie były już podkrążone.

-Co powiesz żebyśmy poszli na kolację?-zapytałem.
-A czy nie możemy zostać w domu?Zaraz te Twoje fanki głupie będą piszczeć i nie dadzą nam spokoju-powiedziała pisząc, sms.
-Z kim tak piszesz?-zapytałem ciekawsko.
-A co Ci do tego-odpowiedziała wrednie.
-Przepraszam że zapytałem!-krzyknąłem.
Usiadłem obok niej i przykryłem kocem.Włączyłem jakąś komedie o którą mnie poprosiła.Następnie poszedłem do kuchni i zrobiłem popcorn.Dla niej tez zrobiłem gorącą czekoladę.Usiedliśmy razem na kanapie i czułem jak Jess opiera głowę na moim ramieniu.Zrobiło mi się jakoś tak przyjemnie ciepło.Delikatnie smyrałem ją po włosach i od czasu do czasu spoglądałem jej w oczy. Jak nasz oczy się spotykały to ona odwracała głowę w stronę telewizora.Chociaż mam pewność że tez na mnie patrzyła.
   Obejrzeliśmy jeszcze jakieś 3 filmy, ale to już w mojej sypialni.Były to horrory.Jess bardzo się bała.W strasznych momentach zakrywała oczy poduszką, albo bardzo mocno się do mnie przytulała.Naszą romantyczną chwilę telefon Jess.Dzwoniła Olivia.
-Czy nie obraził byś się gdyby Olivia przyjechała tu na parę dni?-zapytała Jess.
-Oczywiście nie ma sprawy!
-Dziękuj, kochany jesteś-powiedziała z uśmiechem.
Ona do mnie tak powiedziała?Po prostu zatkało mnie.Niby mnie nie lubiła, ale przytulała się i w ogóle takie tam.Miałem ochotę zapytać ją o chodzenie, ale bałem się kosza.Z tego powodu postanowiłem zrobić jej kilka przyjemnych rzeczy.Kiedy ona była w pokoju mojej siostry to ja przygotowałem jej kąpiel w łazience.Wlałem dużo wody, zrobiłem pianę, a dookoła wanny rozłożyłem czerwone i żółte płatki róż.Wszystkie świeczki, które posiadałem w domu przyniosłem do łazienki i zapaliłem.Żeby jej nie upić to zrobiłem jej sok pomarańczowy z lodem.Postanowiłem że kiedy ona będzie w łazience zrobię jakąś kolację.Chociaż będzie ciężko, bo ja nie mam talentu kulinarnego.
-A co Ty odwalasz?-zapytała.
-A nic chciałem żebyś mnie polubiła więc staram się jakoś tak.
-No to świetnie!Pierwszy krok zaliczony, po prostu marzyłam o takiej wspaniałej kąpieli-powiedziała.
-Cieszę się i będę starał się dalej!-krzyknąłem.
W czasie jej kąpieli zrobiłem sałatkę i jakieś duperele .Przyszykowałem ładnie stolik.Szybko się przebrałem i uczesałem włosy.
-A co to tak ślicznie pachnie?
-To taka kolacja-powiedziałem.
-No to świetnie!Drugi krok zaliczony czekam na kolejne niespodzianki.
Usiedliśmy razem do stołu i prowadziliśmy luźną  rozmowę.Kiedy patrzałem jej głęboko w oczy to czułem coś dziwnego.Nie umiem opisać tego uczucia, aż w końcu zebrałem się na odwagę.
-Słuchaj mam do Ciebie sprawę.
-Tak-powiedziała z pełną buzią.
-No bo wiesz od niedawna podobasz mi się-powiedziałem i zaczerwieniłem się.
-Ależ to świetnie, ale ja nie mam z tym problemu.Czuj do mnie  co chcesz!
-Kocham  Cię i chciałbym być kimś więcej niż kumplem- zaproponowałem.
-O na to nie licz-powiedziała i spuściła wzrok w stronę jedzenie.
-Dziękuje za szczerość kotku.Ja się staram a Ty w dupie to masz!Jak będziesz coś chciała to może pomogę- krzyczałem  i poszedłem do swojego pokoju.
No tok na serio to czego się spodziewałem.Przecież ona nie cierpi  muzyki One Direction i nas więc niby czemu miał zrobić wyjątek.Usiadłem na łóżku i kilka łez spłynęło mi po policzku.Tak na serio to nie mam pojęcia dla czego.Przecież jestem Louis z One Direction i mogę mieć każdą, ale tak na serio to zależało mi na niej!!Może kiedyś zbiorę się jeszcze na zapytanie o to drugi raz?Odpaliłem laptopa i napisałem post na Facebooku"Smutny dzień!Siedzę sam w czterech ścianach i przeglądam zdjęcia z dzieciństwa.Pozdro dla tych w Paryżu;*Harry nie szalej z moją siostrą;)"
-Lou proszę otwórz musimy pogadać-powiedziała Jess zza drzwi.
-Tak mi przykro ale nie mamy o czym!
-Mamy i to już otwieraj.No bo wiesz ja też coś do Ciebie czuje-powiedziała.
Od razu zerwałem się z łóżka i pobiegłem jej otworzyć, bo jakoś tak uszczęśliwiło mnie to.
-Coś Ty kurwa powiedziała?-zapytałam zdziwiony.
-No bo...Kocham Cię!-krzyknęła.
-A to co powiedziałaś w pokoju?
-To nie była prawda!Mam lekki dystans do chłopków po tym no wiesz z Jessiem, ale strasznie Cię lubię-powiedziała przytulona do mnie.
-No będziesz ze mną?
-Jasne, że tak!
Przy tych słowach od razu ją pocałowałem.Robiła to tak delikatnie i zmysłowo.Po chwili znaleźliśmy się już na moim łóżko.Jess siedziała na mnie okrakiem i powoli rozpinała mi koszulę.Spojrzałem jej w oczy i wiedziałem czego chce.Z jej oczu chcice było widać na kilometr.Zepchnąłem ją z siebie i to ja siedziałem na niej.Moje ręce wędrowały pod jej koszulkę.Delikatnie  zacząłem pieścić jej cycki przez stanik.Jess szybko pozbyła się swojej koszulki i próbowała szybko zdjąć moje spodnie. Całowałem ją po szyi i zjeżdżałem coraz niżej.Kiedy ona wplotła ręce w moje włosy zacząłem delikatnie zsuwać jej spodnie.Później lekko rozszerzyłem jej nogi i zacząłem całować dolne części jej ciała przez bieliznę.Ona w tym czasie ciuchutko pojękiwała. Szybko zabrała się do ściągania mojej ostatniej części garderoby.Zdjąłem jej majtki i zabrałem się do dzieła.Chyba  Jess też się podobało bo wydawała z siebie dzikie piski, ona tez była w tym całkiem niezła...

                                                   ************************************
Z dedykacją dla mojej Domii;***Całkiem ciekawy!;))