sobota, 10 marca 2012

Rozdział #12

   O 8 rano obudziłam mnie Jess.Miałam ochotę jej przywalić, przecież są wakacje, a ja muszę tak wcześnie wstawać.No, ale obiecałam iść z nią dzisiaj do lekarza upewnić się, że nie jest w ciąży.
-Wstawaj, bo później będą duże kolejki, a ja muszę mieć pewność, że nie jestem matką-darła się moja przyjaciółka.
-Daj mi pół godziny.
   
Wygramoliłam się ślimazarnie z łóżeczka i zmierzyłam w stronę szafy.Z tego powody, że dzisiaj nie było za ciepło ubrałam  czarne rurki, różową bokserkę do tego siwy sweterek i białe conversy. Poszłam do kuchni zjadłam jakieś szybkie śniadanko, a później wykonałam poranną toaletę.

-Rusz swoją dupcie jestem gotowa-powiedziałam do Jess.
-No nie gadaj-mówiła zdyszana Jess.
Szybko wyszłyśmy z domu, a do ginekologa prawie biegłyśmy. Było to dość daleko.Po jakiś 20 minutach byłyśmy na miejscu.
-Czekaj chcę pić-mówiłam wyczerpana.
-No nie gadaj-mówiła zdyszane Jess.
Weszliśmy do jakiegoś sklepu i kupiłyśmy butelkę wody.Ja oczywiście musiałam jeszcze kupić coś słodkiego.Jak weszliśmy do lekarza to na szczęście nie było dużej kolejki.Siedziały tam tylko dwie panie, a jedna była w środku.Jess zarezerwowała wizytę, a później usiadła obok mnie.
-Boje się-wymamrotała pod nosem.
-Uspokój się wszystko będzie git-pocieszałam ją.
-A co będzie jeśli Lou mnie zostawi z powodu tego dzieciaka?-zapytała a w jej w oczach były zły.
Teraz to już jej nie wiedziałam co jej odpowiedzieć.Kto wie co odbije dla mojego brata.Zza  brązowych drzwi wyszła ładna i wysoka blondynka.
-Jess teraz Twoja kolej- uśmiechnęła się blondynka.
-Idziesz ze mną?-zapytała moja przyjaciółka.
-Nie poczekam tutaj.
Jess wstała i weszła do pokoju.Ja w tym czasie siedziałam i przeglądałam czasopisma o młodych matkach.
      Po jakiejś godzinie zaczęłam się o nią nie pokoić.Wstałam i zaczęłam chodzić jak jakiś debil w tą i spowrotem.Po kilku minutach drzwi się otworzyły, a z nim wyszła zapłakana Jess.Od razu się na mnie rzuciła.Podeszła do nas pani i zapłaciłam jej.Wyszłyśmy od lekarza i szliśmy w stronę przystanku gdzie się poznałyśmy.Autobusy już się tam nie zatrzymywały więc spokojnie można było pogadać.Jess usiadła i schowała twarz w dłonie.
-Powiesz coś w końcu -powiedziałam i mocno się do niej przytuliłam.
-Ten idiota nie mógł inaczej, zaplanował to wszystko.Lou mnie zostawi- przy tych słowach rozpłakała się jeszcze bardziej.
Nie wiedziała co mam je powiedzieć .Zapewniałam, że nie będzie w ciąży a tu jednak taki bobasek będzie.Jak on mógł z nią tak postąpić.
-Trzeba powiedzieć to Louisowi i mojej rodzinie-wyrwał mnie z myśli jej głos.
-Ile ty już jesteś w ciąży?
-Pani powiedziała, że około 2 tygodni czy 3 nie pamiętam.Tylko nie piśnij nikomu nic sama im to wszystko powiem-mamrotała Jess.

-Jasne i pamiętaj my z Olivią zawsze Ci pomożemy zawsze-wstałam i pociągnęłam ją za sobą.Poszłyśmy w stronę domu.Przez mały lasek tak żeby nikt nas nie widział.Po drodze zatrzymałyśmy się przed sklepem i kupiliśmy coś do jedzenia.Żadna z nas się nie odzywała.

   Kiedy weszłyśmy do domu Jess zaczęła pakować swoje rzeczy.
-Jadę do babci na parę dni.Nie moge mieszkać cały czas u Ciebie-powiedziała smutna.
-No ale jak to nie moge Cie teraz zostawić, a Lou?-zapytałam płacząc.
-Lou...wszystko mu powiem przed wyjazdem. Może tam zaczne nowe życie i jakoś babcia pomoże mi z tym pasożytem-mówiła trzymając się za brzuch.
-Nie mów tak o dziecku.Może ono i zepsuje Ci trochę życie, ale będzie Cię kochać tylko Ciebie-uśmiechnęłam się.
-Masz rację to moje dziecko, wychowam je bardzo dobrze, a i zostaniesz chrzestną?-zapytała, a na jej twarzy zagościł uśmiech.
-Jasne, będę kupować temu komuś super zabawki-pogłaskałam ją delikatnie po brzuchu.
Pomogłam jej się spakować.Nie chciała nic jeść ani nic.Usiadłyśmy jeszcze razem w salonie i wspominałyśmy dawne czasy.
-Kiedy jedziesz do babci?-zapytałam i polożyłam głowę na jej ramieniu.
-Jak jutro powiem wszystkim, że jestem w ciąży to jutro- powiedziała i łezka słynęła jej po policzku.
Po kilku godzinnej rozmowie Jess musiała już iść.Pożegnała się z nią.Oczywiście nie odbyło  się bez płaczu.Pomogłam zapakować jej walizki do taksówki i odjechała.
-Będę tęsknić kochana-powiedziałam sama do siebie.
Poszłam do swojego pokoju.Postanowiłam się nie zamartwiać wyjazdem Jess na bo przecież jutro się jeszcze zobaczymy.
Poszłam do pokoju moich rodziców, bo chciałam pooglądać zdjęcia z mojego dzieciństwa.Nie wiem w ogóle, dlaczego, ale miałam taką ochotę.Otworzyłam ich wielka szafę i zaczęłam szukać tam albumów.Znalazłam kilka, ale nie mogłam znaleźć mojego ulubionego.Kiedy tak szukałam natknęłam się na jakieś szare pudło, którego nigdy wcześniej nie widziałam.Odsunęłam je i szukałam dalej albumu.Coś mnie podkusiło, aby tam zajrzeć.Nie mogło być tam nic strasznego dlatego bez zastanowienia je otworzyłam . Zobaczyłam jakieś dokumenty z moim imieniem i nazwiskiem.Ale to nazwisko to nie było Tomlinson tylko jakieś inne.Od razu wzięłam to do ręki, a te dokumenty było o adopcje.Myślałam, że zaraz dostane zawału.Nie jestem ich prawdziwą córką tylko adoptowaną. Nie wiedziałam co mam zrobić poczytałam tylko co tam jeszcze było.Zaadoptowali mnie ja miałam 2 latka.Moi prawdziwi rodzice zginęli w wypadku, a ja jakimś cudem przeżyłam.Cała się trzęsłam nie wiedziałam co mam zrobić.Szybko wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Liama.
-Błagam przyjedz muszę pogadać z Tobą-krzyczałam cała roztrzęsiona.
-Jasne ale to coś poważnego?-zapytał troskliwie.
-Nie, nie tylko masz być sam i szybko.Proszę-łzy lały mi się jak deszcz.
Położyłam się na łóżku i nie mogłam przestać płakać.Okłamywali mnie przez całe życie jak mogli.Powtarzałam cały czas sama do siebie, aż do pokoju wbiegł Liam.
-Co się stało czemu płaczesz- usiadł obok mnie na łóżku a ja się w niego wtuliłam.
-Liam ja jest adoptowana, oni mnie okłamywali-nie mogłam opanować płaczu.
-Ej spokojnie.Gdzie to znalazłaś?-wypytywał Liam.
Poszłam z nim do pokoju moich rodziców.Pokazałam mu to i kopara mu opadła.Szybko pochował to i ładnie schował do szafy, a ja przytuliła się do misa od niego.
-Nie mów nikomu błagam-patrzyłam na niego błagalnym wzrokiem.
-Oczywiście możesz mi zaufać -powiedział i położył się obok mnie.
Uwielbiała z nim rozmawiać mogłam powiedzieć mu o wszystkim, a on nigdy tego nie wygada.Było już późno, ale poprosiłam go żeby jeszcze został, bo nie chcę być sama.Traktowałam go jak brata.Z nikim inny nie dogadywała się jak z nim.Nawet Lou nie umiał mnie tak pocieszyć.
-Liam idę się umyć, ale szybko to zrobię.
-Poczekam na Ciebie-włączy sobie mojego laptopa.
W łazience szybko doprowadziłam się do normalnego stanu i ubrałam w bokserki i koszulkę Hazzy.Około 2 zamówiliśmy pizze.Zdziwiłam się, że o tej godzinie  nam ją  przywieźli.Obejrzeliśmy kilka jakiś filmów, ale Liam musiał już iść.
-Cześć ślicznotko. Jutro się odezwę-zapowiedział i pocałował mnie w policzek.
-Hej.Dzwoń zawsze i o której chcesz-odwzajemniłam buziaka.
Ogarnęłam lekko dom i położyłam się spać.Nie mogła zasnąć.Przekręcałam się z boku na bok, ale jakoś się udało.

                                             ******************************* 

Jestem bardzo zadowolona z tego rozdziału.Obiecuję, że w następnych będzie bardziej
ciekawy;)Pisany przy piosence:
http://www.youtube.com/watch?v=K7Nj65PddFs&ob=av2e.Nie wiem czemu, ale zawsze przy piosenka mam wenę.Komentujecie plose<333











Taki tam słodki Malik i jego paczydła♥♥


Zacne loczki mój Haroldzie♥♥















Taki boski Liam;)

Louis w czapeczce Hazzy;**



Kochany blondasek;*



Rozdział #11

**Oczami Nicol***
    Dzisiaj ostatni dzień w Paryżu.Postanowiliśmy z Liamem spędzić go razem.Ubrałam się w wygodne ciuchy i pożegnałam z Harrym.
-Lece skarbie!Paaa- krzyknęłam.
-Jestem zazdrosny-udał smutnego i pocałował mnie.
Pobiegłam do pokoju mojego przyjaciela i weszłam bez pukania.
-Siemka, to co dzisiaj robimy?-przytuliłam się do niego.
-No nie wiem ślicznotko wymyśl- Liam.
-Nie znam Paryża, ale mam nadzieję, że dobrze się dzisiaj pobawię.
Szybko wybiegłyśmy z hotelu i zmierzyliśmy w stronę taksówki.Najpierw pojechaliśmy do kina na "Przed świtem". Przez cały film Liam komentował wszystko i rzucał w ludzi popcornem, a potem udawał głupka, że to nie on. Kilka fanek zaczęło piszczeć i prosić go, a autografy i zdjęcia.
-To teraz idziemy do wesołego miasteczka- powiedział Liam łapiąc mnie za rękę.
-Ale obiecaj, że to przeżyję?
-Jasne nic Ci się nie stanie-śmiał się Liam.
Powoli zmierzaliśmy w stronę  wyznaczonej rozrywki.Kilku fotoreporterów robiło nam zdjęcia.Jestem bardzo ciekawa jakie będą tego nagłówki.
-To co najpierw?-zapytał.
-No nie wiem, ale ja chcę tego misia-wskazałam ręką na ogromnego, brązowego misia.
-No jasne poczekaj chwilkę.
Liam zaczął rzucać piłeczkami z całych sił.Chyba mu zależało na tym misiu.Przypomniało mi się, że podoba mu się jakaś dziewczyna i jeszcze to w moim pokoju.To nie mogłam być ja.Co na to Harry?Przyznam się, że jakimś uczuciem go darzyłam, ale nie mogłam być z nim.Z myśli wyrwał mnie jego głos.
-Mam do Ciebie tego misia-skakał i cieszył się jak głupi.
-Spokojnie, chodźmy dalej.
Kiedy chodziliśmy z jednej na drugą atrakcje to po drodze spotkaliśmy Eli i Zayna.Jakoś na ich twarzach nie gościł uśmiech.Czas szybko nam tak zleciał.Kupiliśmy sobie lody i szliśmy w stronę centrum.Po drodze dostałam sms'a od Harrego"I jak się słonko bawisz?Pamiętajcie, że o 20 mamy samolot♥♥;*"Szybko mu odpisałam tak, żeby  Liam nie widział, bo zaraz dawałby mi jakieś wykłady.
-Teraz został tylko ostatni punkt naszej wycieczki-powiedział , śmiejąc się.
-Już nie mogę się doczekać!-przytuliłam się do niego.
On ma zawsze genialne pomysły więc na pewno będzie to coś super.Było gorąco.Po Paryżu chodziło wiele zakochanych par, które wszędzie się przytulały i całowały. Zatrzymaliśmy się w pewnej restauracji z której był piękny widok na Wieże Eiffla. -Jejciu jak tu pięknie.
Zamówiliśmy coś do jedzenia.Wspominaliśmy dawne czasy. Liam powiedział, że jego rodzice się rozwodzą.Jak o tym mówił to widziałam, że chciało mu się płakać, ale udawał twradziela.Po obiedzie Liam zapłacił za wszystko i poszliśmy już do hotelu.Trzeba było się spakować i lecieć do Londynu.
-Dziękuje za wspaniały dzień-powiedziałam i przytuliłam się do niego.
-Nie ma za co!-krzyknął.
Mogłabym zostać tu już na zawsze, ale nie mogłam zostawić brata i przyjaciółek.Weszłam do pokoju i zobaczyłam spakowane walizki i brak Harrego.Do lotu zostały jeszcze 2 godziny, więc postanowiła się odświeżyć i przebrać.Wyciągnęłam z torby pierwsze lepsze ciuchy i poszłam do łazienki.Szybko wskoczyłam pod prysznic.Następnie poprawiłam makijaż i ubrałam się w przygotowany zestaw ciuchów. Zabrałam pozostałe rzeczy i schowałam do walizki.Do torebki wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy. Z torby wyciągnęłam
jakąś kartkę i ołówek i zaczęłam coś szkicować.No początku była to jakaś ławka, potem jakaś kobieta a na końcu dorysowałam jej chłopaka.Usłyszałam śmiechy na korytarzu.Byłam pewna że to Niall i Harry. Kiedy mój chłopka wszedł do pokoju nawet mnie nie zauważył.
-Hejka Harry można wiedzieć gdzie byłeś?-zapytałam i udałam obrażoną.
-No wiesz nasze słodkie tajemnice z Niallem- podszedł do mnie i zaczął mnie całować.
-Zostaw mnie,  za jakieś 40 minut mamy samolot, jedziemy?-zapytałam.
-Dobra już mnie nie kochasz rozumiem.Jak chcesz to chodź.
Chciałam wziąć moją walizkę, ale Harry wyrwał mi ją z ręki i powiedział, że za ciężka dla mnie.Ja szybko pobiegłam po resztę wariatów. Złapaliśmy taksówki, które zawiozły nas na lotnisko.Tam czekały na chłopców masa fanek.
-Skąd one wiedzą, że dzisiaj wracamy i o której?-zapytałam oburzona.
-One są cudowne i wiedzą wszystko-powiedział blondasek.
Podeszło do nas kilku ochroniarzy i zaprowadziło nas do samolotu.Zabrali nasze bagaże, a my usiedliśmy wygodnie w fotelach. Włożyłam słuchawki w uszy i oparłam głowę o ramię Hazzy. On mnie przytulił, a ja starałam się zasnąć.Cały czas obserwowałam Zayna i Eli.W ogóle się do siebie nie odzywali.Wydawało mi się, że to coś poważnego. Po paru minutach zasnęłam na ramieniu Harrego.
-Wstawaj zaraz lądujemy-ktoś poczochrał mi włosy.
-Dobra.
W ogóle nie ogarniałam co się dzieje.Bardzo mnie bolała głowa i brzuch.Wysiadłam z samolotu, a w oczy uderzyły mi promienie słońca.
-Co się z Tobą dzieje?-zapytał Harry.
-Nic, tylko po prostu źle się czuję- odpowiedziałam ziewając.
Mój chłopka złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę auta, w którym czekał na nas Louis.Chciałam jak najszybciej pojechać do domu i pójść spać.
-No witam, czemu nie jest poinformowany o związku mojej siostry i mojego skarbusia?-zapytał przytulając się do nas mój braciszek.
-Oj Lou tak bardzo Cię przepraszamy.Byliśmy tak zajęci sobą, że zapomnieliśmy zadzwonić -powiedział Harry.
-Może wybaczę.No nie wiem...-Lou.
Wsiedliśmy do auta, a reszta pojechała taksówką.Byłam padnięta i zasypiała w aucie.Jak podjechaliśmy pod dom to chłopcy wypakowali moje rzeczy i zanieśli do pokoju.Ja w tym czasie pogadałam trochę z Jess.
-Słoneczko jadę do domu.Jutro się zobaczymy-powiedział i pocałował mnie Harry.
-Jasne-powiedziałam i poszłam do pokoju.
Rozpakowałam rzeczy i poszłam do kuchni.
-No i gadaj mi wszystko ze szczegółami!-krzyczałam  do Jess.
-Ale o co Ci chodzi?-zapytała udając, że podlewa kwiaty.
-No o Ciebie i Lou.Na gadaj mi wszystko-usiadłam w salonie z herbatą.
-No nic, zapewne tak jak u Ciebie i Harrego.
Poszłam do łazienki się umyć.Przebrałam się w koszulę Hazzy, którą mu zabrałam jak byliśmy w Paryżu.Następnie postanowiłam jeszcze pogadać z Jess. Powiedziała o obawie, że jest w ciąży.Umówiłam się, że jutro pójdziemy do lekarza to sprawdzić. Poszła się umyć, a ja postanowiłam zajrzeć na mojego Fabebooka.Przyznam, że byłam przerażona, bo nie wiedziałam jak na mój związek z Hazzą zareagują jego fanki.Kiedy się zalogowała zobaczyłam, że na mojej tablicy roi się od wpisów osób, których nie znam .Niektóre były takie jak"Co to za dzi*ka!?Niech odwali się od mojego męża", a inne dość miłe"Śliczna z niej dziewczyna, niech będzie szczęśliwa z Harrym;)''. Przeglądałam jeszcze profile moich znajomych i Harrego, który dodał już zdjęcia z Paryża.Ucieszyłam się jak głupia po czym wyłączyłam laptopa i poszłam do mojego pokoju spać, a Jess leżała już w moim łóżeczku.



                                                ************************************




Nie wiem czemu ale kocham to zdjęcie!;)) ☻

niedziela, 4 marca 2012

Rozdział #10

**Oczami Jess**
Rano obudziłam się goła w łóżku z Louisem.Nie byłam pijana, dlatego wiedziałam co się działo.Nie miałam pojęcia, że tak szybko się z nim prześpię no ale nie miała na to większego wpływu, po prostu dałam się ponieść chwili.Szybko wstałam, bo nie miała pojęcia o której przyjedzie Olivia, a nie chciałam żeby zastała mnie w łóżku z Lou.Poszłam do pokoju Nicol i zabrałem jej jakieś ciuchy.Ubrałam zielone krótkie spodenki, do tego różową bokserkę i czarne rajbany. Spięłam włosy w koka i zrobiłam lekki makijaż.Następnie poszłam do kuchni i zrobiłam jajecznicę. Postanowiłam obudzić mojego śpioszka.
-Kochanie wstawaj zaraz przyjedzie Olivia-powiedziałam i delikatnie pocałowałam go w usta.
-Tak to mogę wstawać codziennie i zasypiać tak jak wczoraj-cwaniacko się uśmiechnął.
-Dobrze, ale wstawaj zrobiłam śniadanie!Masz 5minut-krzyknęłam.
Jest taki słodki, ale tak na serio to nie mam pojęcia dlaczego się zgodziłam na chodzenie z nim.On jest dla mnie taki kochany i został ze mną w Londynie, a mógł lecieć do Paryża.Chyba na serio mnie kocha.Po chwili przyszedł ładnie ubrany tylko zapomniał się uczesać.Zjedliśmy wspólnie śniadanko.Karmiliśmy się nawzajem i takie tam.
  Usłyszałam dzwonek do drzwi.Bez zastanowienia szybko je otworzyłam, bo myślałam, że była to moja przyjaciółka.Moim oczom ukazał się wysoki brunet.Był to Jessi.
-Co tu chcesz.Idź stąd-wyszeptałam, aby Lou nie usłyszał.
-Błagam Cię wybacz mi wszystko ja cię kocham!!-krzyczał.
-Zamknij się, jestem szczęśliwa z kimś innym kto ze złości na pewno by mnie nie zgwałcił!
-Co się dzieje?-zapytał Lou.
-A to już rozumiem chodzisz z jednym z pięciu pedałów -Jessi.
-Skarbie idź stąd porozmawiam z nim-powiedział Lou i pocałował mnie w policzek.
Bałam się co może się tam dziać.Już raz go chłopcy pobili i zrobił mi taką krzywdę i w ogóle nie ogarniam.W tym czasie posprawdzałam różne plotki.Na szczęście nie było nic o mnie i Louisie.Na razie, bo horror z fotoreporterami się dopiero zacznie.Po chwili do pokoju wszedł mój chłopak.
-No i co wszystko jest okej-powiedział.
-Mam nadzieję, że go tam nie zabiłeś?-zapytałam  śmiejąc się.
-Nie no co Ty, tylko on gadał coś, a już nie ważne!
-Mów , mów-ja.
-Powiedział, że będę wychowywał jego dziecko-powiedział smutny Lou.
-Ja nie jestem w ciąży i koniec!Mam dopiero 18lat-zaprzeczyłam.
Coraz częściej myślałam o tym, że jednak mogłabym mieć dziecko.Postanowiłam się tym nie przejmować do przyjazdu dziewczyn.Lou wyciągnął mnie po jakieś zakupy bo w domu nic nie było do jedzenia.Bałam się tam iść i miałam czego.Kiedy weszliśmy do sklepu to wielu ludzi wytykało mnie palcami.Kilka fanek poprosiło go o autograf i o zdjęcie.Niektóre pytały się kim jestem a on odpowiadał "To moja dziewczyna Jess". Jak wracaliśmy z Tesco to Lou trzymał mnie za rękę i nawet mnie całował.Zadzwonił do mnie telefon.Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Olivi.Zaczęła się na mnie drzeć że stoi pod domem Louisa i nikogo nie ma.Jak najszybciej poszliśmy do domu.
-Hejka gołąbeczki!Już o mnie zapomnieliście?Nie ładnie- powiedziała Olivka.
-Przepraszam to wszystko wina Lou -powiedziałam i przytuliłam się do niej.
-Nie ma to jak zgonić na mnie.Chciałem pokazać moją dziewczynę światu-wtrącił Lou.
Razem weszliśmy do domu i zrobiliśmy coś do picia.Lou powiedział żebyśmy poszły do galerii po nowe ciuchy.Olivi nie trzeba powtarzać tych słów.Zabrała mój portfel i kartę którą dostałam od taty i pobiegłyśmy. W galerii były nowe kolekcje i przeceny więc mogłyśmy zaszaleć.Po dużych zakupach poszłyśmy do kawiarni po kawę na wynos i zmierzałyśmy w stronę domu.
-Lou jesteśmy- poinformowałam go-Lou, jesteś w domu?-nikt nie odpowiadał.
-Zadzwoń do niego, na pewno polazł gdzieś-powiedziała Olivka.
Poszłam do salonu i na stole znalazłam kartkę."Pojechałam po ciuchy. Lou ♥"
Od razu się uspokoiłam.Poszłam po piwo i razem z Olivią rozmawiałyśmy o babskich sprawach.
-Wiesz okres spóźnia mi się o 2 tygodnie-powiedziałam popijając piwko.
-Spokojnie to nie jest ciąża-zaśmiała się.
-No wiesz może ale to pierwszy raz.
-Nie przejmuj się-pocieszała mnie przyjaciółka.
Usłyszałam mocne trzaśnięcie drzwiami.Akurat byłam pewna, że to Lou bo tylko on tak wali.Razem usiedliśmy przed TV i piliśmy piwo.Później mój chłopak zrobił kolację.Jak siedzieliśmy i rozmawialiśmy to zrobiło mi się niedobrze.Szybko pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam.Umyłam zęby i jakby nigdy nic wróciłam do stołu.
-Co się stało?-zapytał Lou.
-Nic po prostu musiałam szybko siusiu- uśmiechnęłam się.
Nie chciałam go okłamywać ale to konieczne.Bałam się, że to i spóźniona miesiączka może oznaczać ciążę.Nie przejmowałam się tym tylko cieszyłam się że jestem z Lou który mnie kocha i nie zrobi mi krzywdy.Po jakiejś godzinie przenieśliśmy się do salonu, aby oglądać filmy.Po drodze kiedy Lou wracał do domu wypożyczył tylko horrory.Byłam zła na niego bo dobrze wie że się boję.Chciałam się dzisiaj umyć wcześniej i odpoczywać.Zajęło mi to zaledwie 20 minut.Przebrałam się w cieplutką piżamkę i po drodze wzięłam koc.Po mnie poszli się myć oni.Nie czekałam na nich długo.W tym czasie zrobiłam sobie kawę Mochę.
   Jak wrócili to film nie zdążył się zaczęć a ja już się bałam.Wtuliłam się w Louisa i zasypiałam.Po obejrzeniu pierwszego filmu przeprosiłam ich i poszła się położyć.Weszłam do ciemnego pokoju i szybko schowałam się pod kołdrą.Przewróciłam się na drugi bok i zobaczyłam, że ktoś leży koło mnie.
-Aaaaa....-zaczęłam się drzeć.
-Cichutko skarbie.Nic Ci się nie stanie- powiedział Lou.
-Chcesz żebym dostała zawału?
-Nie tylko chcę powtórzyć to co wczoraj-powiedział i zapalił lampkę nocną.
-No, ale Lou Olivia jest!-ja.
-I co?Nie wpadnie do pokoju!-krzyknął.
Wstał i podszedł do jakiejś szafki.Wyciągnął z niej kluczyk i zamknął drzwi.Włączył jakąś spokojną muzykę.
-To co możemy zacząć?-zapytał.
-A masz no ten no wiesz-ja.
-Prezerwatywę?Tak mam, ale wiesz ja kocham dzieci- powiedział.
-Ja tez ale matką w wieku 18lat nie zostanę.
Lou usiadł na mnie okrakiem i zaczęliśmy się całować.Ta noc była jeszcze lepsza od poprzedniej.Padłam na łóżko wyczerpana.
-Jesteś cudowny-szepnęłam mu do ucha.
-Ty też.Kocham Cię-powiedział i pocałował mnie namiętnie w usta.
-Dobranoc.

                                                  *********************************

Taki tam dzień Jess i Lou.Wszystko się dobrze układa przed darmacikiem;)

sobota, 3 marca 2012

Rozdział #9

**Oczami Louisa**

 W czasie kiedy moja siostra zabawiała się w najlepsze w Paryżu to ja spędzałem miło czas z Jess.Z tego powodu, że dość źle się czuła to jej usługiwałem.Często wieczorem, kiedy miałem zasnąć ona przychodziła mi do głowy.Może się zauroczyłem, ale to przecież nie możliwe, bo ona mnie nie cierpi.Chociaż przez te kilka dni wydawała się całkiem miła.Z każdym dniem wyglądała coraz lepiej.Jej skóra nabrała ładnego odcienia brązu, a jej oczy nie były już podkrążone.

-Co powiesz żebyśmy poszli na kolację?-zapytałem.
-A czy nie możemy zostać w domu?Zaraz te Twoje fanki głupie będą piszczeć i nie dadzą nam spokoju-powiedziała pisząc, sms.
-Z kim tak piszesz?-zapytałem ciekawsko.
-A co Ci do tego-odpowiedziała wrednie.
-Przepraszam że zapytałem!-krzyknąłem.
Usiadłem obok niej i przykryłem kocem.Włączyłem jakąś komedie o którą mnie poprosiła.Następnie poszedłem do kuchni i zrobiłem popcorn.Dla niej tez zrobiłem gorącą czekoladę.Usiedliśmy razem na kanapie i czułem jak Jess opiera głowę na moim ramieniu.Zrobiło mi się jakoś tak przyjemnie ciepło.Delikatnie smyrałem ją po włosach i od czasu do czasu spoglądałem jej w oczy. Jak nasz oczy się spotykały to ona odwracała głowę w stronę telewizora.Chociaż mam pewność że tez na mnie patrzyła.
   Obejrzeliśmy jeszcze jakieś 3 filmy, ale to już w mojej sypialni.Były to horrory.Jess bardzo się bała.W strasznych momentach zakrywała oczy poduszką, albo bardzo mocno się do mnie przytulała.Naszą romantyczną chwilę telefon Jess.Dzwoniła Olivia.
-Czy nie obraził byś się gdyby Olivia przyjechała tu na parę dni?-zapytała Jess.
-Oczywiście nie ma sprawy!
-Dziękuj, kochany jesteś-powiedziała z uśmiechem.
Ona do mnie tak powiedziała?Po prostu zatkało mnie.Niby mnie nie lubiła, ale przytulała się i w ogóle takie tam.Miałem ochotę zapytać ją o chodzenie, ale bałem się kosza.Z tego powodu postanowiłem zrobić jej kilka przyjemnych rzeczy.Kiedy ona była w pokoju mojej siostry to ja przygotowałem jej kąpiel w łazience.Wlałem dużo wody, zrobiłem pianę, a dookoła wanny rozłożyłem czerwone i żółte płatki róż.Wszystkie świeczki, które posiadałem w domu przyniosłem do łazienki i zapaliłem.Żeby jej nie upić to zrobiłem jej sok pomarańczowy z lodem.Postanowiłem że kiedy ona będzie w łazience zrobię jakąś kolację.Chociaż będzie ciężko, bo ja nie mam talentu kulinarnego.
-A co Ty odwalasz?-zapytała.
-A nic chciałem żebyś mnie polubiła więc staram się jakoś tak.
-No to świetnie!Pierwszy krok zaliczony, po prostu marzyłam o takiej wspaniałej kąpieli-powiedziała.
-Cieszę się i będę starał się dalej!-krzyknąłem.
W czasie jej kąpieli zrobiłem sałatkę i jakieś duperele .Przyszykowałem ładnie stolik.Szybko się przebrałem i uczesałem włosy.
-A co to tak ślicznie pachnie?
-To taka kolacja-powiedziałem.
-No to świetnie!Drugi krok zaliczony czekam na kolejne niespodzianki.
Usiedliśmy razem do stołu i prowadziliśmy luźną  rozmowę.Kiedy patrzałem jej głęboko w oczy to czułem coś dziwnego.Nie umiem opisać tego uczucia, aż w końcu zebrałem się na odwagę.
-Słuchaj mam do Ciebie sprawę.
-Tak-powiedziała z pełną buzią.
-No bo wiesz od niedawna podobasz mi się-powiedziałem i zaczerwieniłem się.
-Ależ to świetnie, ale ja nie mam z tym problemu.Czuj do mnie  co chcesz!
-Kocham  Cię i chciałbym być kimś więcej niż kumplem- zaproponowałem.
-O na to nie licz-powiedziała i spuściła wzrok w stronę jedzenie.
-Dziękuje za szczerość kotku.Ja się staram a Ty w dupie to masz!Jak będziesz coś chciała to może pomogę- krzyczałem  i poszedłem do swojego pokoju.
No tok na serio to czego się spodziewałem.Przecież ona nie cierpi  muzyki One Direction i nas więc niby czemu miał zrobić wyjątek.Usiadłem na łóżku i kilka łez spłynęło mi po policzku.Tak na serio to nie mam pojęcia dla czego.Przecież jestem Louis z One Direction i mogę mieć każdą, ale tak na serio to zależało mi na niej!!Może kiedyś zbiorę się jeszcze na zapytanie o to drugi raz?Odpaliłem laptopa i napisałem post na Facebooku"Smutny dzień!Siedzę sam w czterech ścianach i przeglądam zdjęcia z dzieciństwa.Pozdro dla tych w Paryżu;*Harry nie szalej z moją siostrą;)"
-Lou proszę otwórz musimy pogadać-powiedziała Jess zza drzwi.
-Tak mi przykro ale nie mamy o czym!
-Mamy i to już otwieraj.No bo wiesz ja też coś do Ciebie czuje-powiedziała.
Od razu zerwałem się z łóżka i pobiegłem jej otworzyć, bo jakoś tak uszczęśliwiło mnie to.
-Coś Ty kurwa powiedziała?-zapytałam zdziwiony.
-No bo...Kocham Cię!-krzyknęła.
-A to co powiedziałaś w pokoju?
-To nie była prawda!Mam lekki dystans do chłopków po tym no wiesz z Jessiem, ale strasznie Cię lubię-powiedziała przytulona do mnie.
-No będziesz ze mną?
-Jasne, że tak!
Przy tych słowach od razu ją pocałowałem.Robiła to tak delikatnie i zmysłowo.Po chwili znaleźliśmy się już na moim łóżko.Jess siedziała na mnie okrakiem i powoli rozpinała mi koszulę.Spojrzałem jej w oczy i wiedziałem czego chce.Z jej oczu chcice było widać na kilometr.Zepchnąłem ją z siebie i to ja siedziałem na niej.Moje ręce wędrowały pod jej koszulkę.Delikatnie  zacząłem pieścić jej cycki przez stanik.Jess szybko pozbyła się swojej koszulki i próbowała szybko zdjąć moje spodnie. Całowałem ją po szyi i zjeżdżałem coraz niżej.Kiedy ona wplotła ręce w moje włosy zacząłem delikatnie zsuwać jej spodnie.Później lekko rozszerzyłem jej nogi i zacząłem całować dolne części jej ciała przez bieliznę.Ona w tym czasie ciuchutko pojękiwała. Szybko zabrała się do ściągania mojej ostatniej części garderoby.Zdjąłem jej majtki i zabrałem się do dzieła.Chyba  Jess też się podobało bo wydawała z siebie dzikie piski, ona tez była w tym całkiem niezła...

                                                   ************************************
Z dedykacją dla mojej Domii;***Całkiem ciekawy!;))

środa, 29 lutego 2012

Rozdział #8

Jak rano się obudziłam byłam wtulona w Harrego.Od razu wyskoczyłam z łóżka i poszłam się uszykować na dzisiaj.Postanowiłam ubrać się  jakoś w wygodne ubrania.Kiedy zaczęłam wybierać ciuchy to wszystkie wywaliłam na ziemię. Kompletnie nie wiedziałam co na siebie włożyć, niby było ich dużo, ale żadne nie było odpowiednie.Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Mogę?-zapytała nieśmiało Elizabet.
-Oczywiście! pomożesz mi coś wybrać?-przytuliłam się do niej.
Razem usiadłyśmy przed moja walizką i zaczęłyśmy wszystko przymierzać.
-Uuu...laska po co Ci ta bielizna?Czy masz coś w planach z Harrym.?-zapytała, śmiejąc się.
-Nie!Schowaj to wariatko!-krzyknęłam.
Jeszcze przez kilka minut wybierałyśmy dla mnie jakieś ciuchy. Miało być to kilku godzinne chodzenie po sklepach to wybrałyśmy zwykłą bluzkę w paski, czarne krótkie czarne spodenki i kolorowe conversy.Eli pomogła mi się uczesać i zrobić makijaż.Chciałyśmy wychodzić, ale przecież jeszcze śpiochy spały.Najpierw postanowiłyśmy obudzić Nialla i Liama.Jak weszłyśmy do ich pokoju to się przeraziłam.Był tam wielki syf.Butelki po piwach leżały porozwalane.Ich ciuchy zamiast w torbach czy w szafie to były na krzesłach.Bez zastanowienia rzuciłyśmy się na nich, i zaczęłyśmy ich łaskotać.
-Lalki chyba was pojebało-stwierdził Niall.
-Nie, nie my tylko, my chcemy już na zakupy- powiedziałam.
-To wy już idźcie, a my was dogonimy- powiedział Liam przez śmiech.
Na początku sądziłam, że taka pobudka będzie najlepsza, ale kiedy to chłopaki się na nas rzucili to nie miałyśmy szans się wydostać.Po kilku minutowej walce z nimi postanowili wstać i się ubrać.
-Macie tylko 10 minut- powiedziała dziewczyna Zayna.
Szybko wyszłyśmy z pokoju i ja pobiegłam obudzić Zayna, a Eli Harrego.
-Tylko pamiętaj ON JEST MÓJ!-krzyczała.
Kiedy weszłam do ich pokoju to był tam porządek.Od razu rzuciłam się na łóżko do Zayna i gadałam mu jakiś słodkie słówka.
-Skarbie jeszcze chwilka-powiedział pod nosem.
-Nie skarbuj mi tutaj tylko wstawaj, bo my chcemy na zakupy-powiedziałam stanowczo.
-Nicol co Ty tu robisz?-zapytał zdziwiony
-Ja tu przyszłam Cie obudzić, bo jest już 12-powiedziałam, lekko się przytulając.
Wstał bez słowa, a ja poszłam do mojego pokoju.Moim oczom ukazał się bardzo dziwny widok.Harry był już gotowy do wyjścia, a nawet w pokoju było posprzątane. Po jakiś 10minutach wszyscy spotkaliśmy się przed hotelem.Niall zamówił taksówkę i ruszyliśmy w stronę galerii.Po chwili byliśmy już na miejscu.Była on wielka, a może jednak ogromna.Jak weszliśmy do środka to chłopców od razu zaatakowały fanki i nie mogliśmy się ruszyć.Ja i Elizabet poszłyśmy w stronę sklepów, a chłopcy tam zostali.Miałam kartę kredytową brata więc mogłam szaleć.
  Po kilku godzinnej wyprawie zadzwonił do mnie Loczek.Powiedziałam mu, że jesteśmy na kawie i za kilka minut ruszamy dalej.Po chwili ujrzałyśmy chłopców. Rzuciłyśmy się na nich jak ich chore fanki i oczywiście dostało nam się za to że ich tam zostawiłyśmy.Oni zabrali nam torby i poszliśmy już do hotelu.W drodze powrotnej nie było już tylu fanek.Na wejściu czekał na nas pan z propozycją kolacji.Chłopcy od razu się zgodzili i bez naszej zgody zarezerwowali stolik.Jak weszłam do pokoju to byłam strasznie zmęczona.Walnęłam torby na podłogę i sama rzuciła się na łóżko.
-Szykuj się śliczna za 2 godziny mamy kolajcę- powiedział Harry .
-Żadna śliczna!-krzyknęłam i spojrzałam na zegarek.
Była już 18.Na zakupach byłyśmy prawie 4 godziny.Nie chciało mi się ruszyć dupy, ale jakoś się udało.Poszłam po ciuchy jakieś bardziej eleganckie i stwierdziłam, że zrobię dla Harrego niespodziankę.W łazience ubrałam moją seksi bieliznę i czerwoną sukienkę.Do tego założyłam czarne szpilki.Wyprostowałam włosy i zrobiłam mocniejszy makijaż.Kiedy wyszłam z łazienki Loczuś był już gotowy.
-A jednak ubrałaś.Mógłbym zostać tu i nie iść na tą kolację-powiedział.
-Wychodzimy, bo się spóźnimy a tak nieładnie-powiedziałam z gracją.
Kiedy wyszliśmy to spotkaliśmy Liama na korytarzu.Razem zmierzyliśmy w stronę restauracji.Usiedliśmy przy jednym stoliku i kelner przyniósł nam zamówione jedzenie przez naszych chłopców.Kolacja była pyszna i mogłabym tam zostać jeszcze długo, ale Harry poprosił abyśmy poszli już do pokoju.Wstałam pożegnałam się z przyjaciółmi i poszłam za Harrym.Byłam na niego strasznie wkurzona, że wyszliśmy pierwsi ale no na niego nie da się gniewać.Usidłam na łóżku, a Harry włączył spokojną muzykę i usiadł na przeciwko mnie.
-Muszę Ci coś powiedzieć- powiedział speszony.
-No słucham.
-No bo wiesz...no Ty, nie wiem jak Ci to powiedzieć-zaczerwienił się.
-No wal prosto z mostu-odpowiedziałam.
-Nicol podobasz mi się!-krzyknął.
Poprostu zaktało mnie nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.Gapiłam sie na niego z myslą"Podobam mu się!Hura!!". Z myśli wyrwał mnie jego głos.
-A Ty co o mnie sądzisz?-zapytał
-No wiesz ja Cię kocham-powiedziałam zawstydzona.
-Ja Ciebie też.No to może chciałabyś zostać moją dziewczyną?-zapytał.
-Oczywiś...-nie zdążyłam dokończyć.
Harry rzucił się na mnie i zaczął mnie całować.No początku były to delikatne i czułe pocałunki, które później zamieniły się w głębokie i nachalne.Po chwili Loczek zdjął ze mnie sukienkę.
-Uuu....skarbie jaka seksi-powiedział mi do ucha.
Zaczęłam rozpinać mu koszulę, a on całował mnie po szyi i zjeżdżał coraz niżej.Przez przypadek rozpiął mi się stanik, a on to wykorzystał.Całował mnie po piersiach.Teraz to ja rzuciłam się na niego i od razu rozpięłam mu spodnie.Był on w bokserkach w serduszka.Nie wiem czemu ale bardzo mnie to bawiło.
-Z czego się cieszysz?-zapytał.
-Z Twoich bokserek.
-Jak Cię tak śmieszą to je zdejmę-powiedział.
Jak powiedział to tak zrobił.Po chwili Harry był już kompletnie nago.Chłopak miał spore wyposażenie i na pewno był bardzo doświadczony.Kiedy chciał mi ściągnąć ostatnią część mojej garderoby to się zawahałam.
-Jeśli nie chcesz to możemy to zrobić kiedy indziej -powiedział, smutny.
-Nie chodzi o to tylko, że ja nigdy nie spałam z chłopkiem-zawstydziłam się.
-Nie ma sprawy.Obiecuję, że będę ostrożny i zrobię to najlepiej jak potrafię- powiedział.
Harry zerwał ze mnie majtki i od razu zabrał się do roboty.Przyznam, że zrobił to tak jak obiecał.Czułam się jakby w niebie.Po chwili przyjemności zakończyliśmy stosunek, bo nie chcieliśmy ciąży.
-Kocham Cię-powiedział mój chłopak.
-Ja ciebie też- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Padłam na łóżko wyczerpana i przytuliłam się do Harrego.Od razu zasnęłam.

                                                       *******************************
Moja kochana Nicol w końcu z Harrym!Kocham....jakiś taki ciekawy wyszedł;))

niedziela, 26 lutego 2012

Rozdział #7


   Rano obudził mnie znany głos.Odsłonił rolety z okien i włączył muzykę.Leciała moja ulubiona Jessie J ''Domino".Nakryłam się poduszką i poszłam spać dalej.W pewnej chwili muzyka zaczęła głośno grać.I poczułam, że coś zimnego spływa mi po policzku.
-Wstawaj w końcu śpioszku-powiedział ktoś.
-Dajcie mi spokój jestem zmęczona-powiedziałam, odwracając się.
-Wstawaj liczę do 3, bo zabieram Cię na zakupy.Trzy...Dwa...ostrzegam mam coś w ręku!-krzyczał.
-Dobra już...-Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego.
W ręku miał tackę z górą naleśniku i z sokiem pomarańczowym, a w ręku miał różę.Zaczęłam się uśmiechać i przygryzłam dolną wargę.
-Zjadłabyś ze mną śniadanie?-zapytał Harry.
-Jasne, że tak.
Usiadł na przeciwko mnie i wręczył mi różyczkę.Zjedliśmy w ciszy śniadanie i przypomniała mi się Jess.Od razu wstałam z łóżka i poszłam do jej pokoju.Nie wiedziałam co miałam zrobić, co jej powiedzieć w ogóle jak się z przy niej zachowywać.
-Zostaw ją, zjadła już śniadanie i poszła dalej spać-powiedział Harruś.
-Okej, a jak się czuje?
-Wygląda strasznie, jak trup normalnie-powiedział Harry ze smutną minką.
-Przestań głupolku.To gdzie mnie dzisiaj zabierasz?-zapytałam z uśmieszkiem.
-Lecimy wszyscy do Paryża na zakupy.
-Chyba Cię pogrzało-powiedziałam zdziwiona.
-Masz ładnie wyglądać-krzyknął-Jak zawsze oczywiście.Masz tylko 3 godziny.
-Okej, ale...-nie zdążyłam dokończyć.
-Nie ma, żadnych ale tylko Jess z Louisem zostają w Londynie, bo ona nie ma siły-powiedział ze smutkiem.
-Szkoda, jak najszybciej postaram się uszykować-powiedziałam.
Razem z Harrym poszliśmy do mojej sypialni.Loczek otworzył moją szafę i kopara mu opadła.W mojej szafie panował bałagan i wszystko było powywracane.Harry zaczął szukać czegoś.Znalazł skąpą czerwoną sukienkę.
-Uuu...przymierz to-mówił i uśmiechnął się cwaniacko.
-Nie, schowaj!-krzyknęłam.
Rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać.Błagałam go żeby przestał, ale on mówił, że dopiero wtedy, kiedy to przymierzę.Zgodziłam się.Ubrałam ją szybko, a do tego jakieś szpilki.Kiedy spojrzałam w lustro nie poznałam się.Wyglądałam jakoś tak poważne. Mogłabym tak polecieć do Paryża, ale jedziemy na zakupy, a nie na pokaz mody.
-Wow, jaka ślicznotka-powiedział Harry.
-Zamknij się już mnie w tym nie zobaczysz-powiedziałam.

-Lecisz w niej do Paryża, innego wyjścia nie masz!-powiedział stanowczo Harry.
-Mam wybór, nie widzisz?-pokazałam mu górę moich ciuchów.
Wybieraliśmy ciuchy jakąś godzinę. W końcu ja znalazłam sobie czerwone rurki, bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii w kształcie serca i niebieskie conversy. Harry znalazł mi jednak bardziej elegancki strój, ale przecież nie szliśmy do teatru.Dlatego z jego stroju wybrałam tylko czarne szpilki.
-Zapakuj więcej ciuchów -powiedział.
-Ale po co?-zapytałam zdziwiona
-Jedziemy tak na kilka dni-powiedział,szczerząc swoje białe ząbki.
-Okej!-zacieszałam jak głupia.
Resztę ciuchów wybraliśmy razem.Niby były to tylko kilka dni a zapakowała się w wielką walizkę..Nie chciałam  zostawiać Jess, ale ona była w strasznym stanie.Kiedy Harry wkładał mi jeszcze jakieś ciuchy do walizki to przyjechał Lou.Od razu poszedł do pokoju, gdzie siedziała moja przyjaciółka.Zaczął przynosić jej herbatkę i ciasteczka.Jak Harruś poszedł do łazienki spakowałam seksowną bieliznę.Tak na prawdę to nie wiem po co, ale mogła się przydać.Schowałam ją głęboko pod ciuchy, żeby jej przez przypadek nie zobaczył.Zapięłam torbę, pożegnałam się z Lou i Jess i pojechaliśmy w stronę domu gdzie mieszkał Harry z Lou.
    Jak dojechaliśmy na miejsce Loczek pobiegł ze mną na górę do swojej sypialni po ciuchy.Pakował się dłużej niż ja.Oczywiście mu pomogłam, bo jakby mógł to zabrałby całą szafę.Myślałam, że to ja zabieram dużo ciuchów na kilka dni, a to on ledwo co zmieścił się w 2 wielkie walizki.Kiedy pomagałam Haremu w pakowaniu ostatnich rzeczy to zadzwonił do mnie Louis.Powiedział, że mogę wziąć jego kartę kredytową.Cieszyłam się jak głupia.Wiedziałam, że na jego karcie jest więcej środków niż na mojej.Podał mi swój pin i kazał jej nie zgubić, bo jeśli tak by mnie zabił.Od razu schowałam kartę do portfela i wróciłam do Loczka.Kiedy on sprawdzał swoje torby to ja tez postanowiłam sprawdzić moje.Moim oczom ukazał się dziwny widok.W mojej walizce była czerwona sukienka.
-Harry po co ją zapakowałeś?-zapytałam zdziwiona.
-Bo Ty wyglądasz w niej tak seksownie-powiedział i pokazał język.
-I tak jej nie założę!-krzyknęłam.
-Jeszcze się zobaczy, zmuszę Cię- zaśmiał się.
Zapięliśmy walizki i Harry znosił je do auta.Chciałam mu pomóc, ale zaczął się na mnie drzeć.Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy  po Zayna i Elizabet.Oni byli już gotowi a Zayn darł się na loczka, że musieli tak długo czekać.Przed lotniskiem czekali na nas już Liam z Niallem.
-Jeśli nie chcemy być porwani przez fanki to dzwonimy po ochronę- powiedział Niall.
-Albo po prostu wejdziemy drugim wejściem-zaproponował Harry.
Ja z dziewczyną Zayna stałyśmy i przysłuchiwaliśmy się ich rozmowie.Byłam ciekawa skąd one wiedziały o tym, że my dzisiaj lecimy do Paryża.
-Ej, dziewczyny idziemy-szturchnął nas Niall.
Przed nami stanęło pięciu bardzo wysokich i umięśnionych ochroniarzy.Przyznam się, że przeraziłam się ich troszkę.Kiedy przechodziliśmy koło ich fanek one piszczały i piszczały.Czułam się jak w zoo.
-Daleko jeszcze?-zapytałam Harrego.
-Spokój.Zaraz będziemy- powiedział odgarniając kosmyk moich włosów.
Jak weszliśmy do samolotu jakiś pan zabrał nasze bagaże, a inny wskazał nam miejsca.Usiedliśmy wygodnie w fotelach i od razu zadzwoniłam do Louisa.Lot miał trwać tylko 2 godziny, więc wyciągnęłam moją MP4 i słuchałam muzyki.
      Kiedy byliśmy już w Paryżu to chłopaków zaatakowały fanki.Później podjechała do nas taksówka.Jak podjechaliśmy pod hotel to mi i Eli opadła kopara.Hotel był wielki i bardzo elegancki.Przystojny starszy pan otworzył nam drzwi i zaprowadził do pokoi.
-To jak, kto z kim śpi?-zapytał Niall.
-Ja oczywiście z Elizabet- powiedział Zayn.
-Ja z moim kochanym Niallem- powiedział Liam.
-Ja tez Cie kocham- powiedział Niall.
-No to Nicol z Harrym-powiedział Zayn.
-Eee...no, ale jak to?-zapytałam zdziwiona.
-No tak trzy pokoje, sześć osób!-krzyknął Zayn, idąc do swojej sypialni.
Jak on otworzył drzwi od sypialni to myślałam, że zemdleję.Pokój był wielki i ślicznie urządzony.Na to wyszło, że śpię z Harrym nie widziałam jak to zrobię, ale przecież już tak u mnie spaliśmy.Po tym jak się ogarnęłam, wzięłam prysznic i przebrałam w lepsze ciuchy postanowiłam iść porozmawiać z Elą.Później zjedliśmy w restauracji jakąś kolację i poszliśmy do pokoi.
-Jeśli nie chcesz spać ze mną to mogę wziąć drugi pokój-powiedział Harry.
-Nie, nie jakoś to zrobimy.
Kiedy weszłam do łazienki, bo chciałam się wykąpać to w wannie i dookoła niej było pełno płatków róż.Bez zastanowienia weszłam do wanny i siedziałam tam dobre 2 godziny.Jak wyszłam to Harry też się umył, a potem razem położyliśmy się spać.

                                                **************************************
Jest rozdział 7.Jest trochę nudny, ale w następnym rozdziale Nicol razem z Harrym się troszkę rozkręcą.;)