niedziela, 4 marca 2012

Rozdział #10

**Oczami Jess**
Rano obudziłam się goła w łóżku z Louisem.Nie byłam pijana, dlatego wiedziałam co się działo.Nie miałam pojęcia, że tak szybko się z nim prześpię no ale nie miała na to większego wpływu, po prostu dałam się ponieść chwili.Szybko wstałam, bo nie miała pojęcia o której przyjedzie Olivia, a nie chciałam żeby zastała mnie w łóżku z Lou.Poszłam do pokoju Nicol i zabrałem jej jakieś ciuchy.Ubrałam zielone krótkie spodenki, do tego różową bokserkę i czarne rajbany. Spięłam włosy w koka i zrobiłam lekki makijaż.Następnie poszłam do kuchni i zrobiłam jajecznicę. Postanowiłam obudzić mojego śpioszka.
-Kochanie wstawaj zaraz przyjedzie Olivia-powiedziałam i delikatnie pocałowałam go w usta.
-Tak to mogę wstawać codziennie i zasypiać tak jak wczoraj-cwaniacko się uśmiechnął.
-Dobrze, ale wstawaj zrobiłam śniadanie!Masz 5minut-krzyknęłam.
Jest taki słodki, ale tak na serio to nie mam pojęcia dlaczego się zgodziłam na chodzenie z nim.On jest dla mnie taki kochany i został ze mną w Londynie, a mógł lecieć do Paryża.Chyba na serio mnie kocha.Po chwili przyszedł ładnie ubrany tylko zapomniał się uczesać.Zjedliśmy wspólnie śniadanko.Karmiliśmy się nawzajem i takie tam.
  Usłyszałam dzwonek do drzwi.Bez zastanowienia szybko je otworzyłam, bo myślałam, że była to moja przyjaciółka.Moim oczom ukazał się wysoki brunet.Był to Jessi.
-Co tu chcesz.Idź stąd-wyszeptałam, aby Lou nie usłyszał.
-Błagam Cię wybacz mi wszystko ja cię kocham!!-krzyczał.
-Zamknij się, jestem szczęśliwa z kimś innym kto ze złości na pewno by mnie nie zgwałcił!
-Co się dzieje?-zapytał Lou.
-A to już rozumiem chodzisz z jednym z pięciu pedałów -Jessi.
-Skarbie idź stąd porozmawiam z nim-powiedział Lou i pocałował mnie w policzek.
Bałam się co może się tam dziać.Już raz go chłopcy pobili i zrobił mi taką krzywdę i w ogóle nie ogarniam.W tym czasie posprawdzałam różne plotki.Na szczęście nie było nic o mnie i Louisie.Na razie, bo horror z fotoreporterami się dopiero zacznie.Po chwili do pokoju wszedł mój chłopak.
-No i co wszystko jest okej-powiedział.
-Mam nadzieję, że go tam nie zabiłeś?-zapytałam  śmiejąc się.
-Nie no co Ty, tylko on gadał coś, a już nie ważne!
-Mów , mów-ja.
-Powiedział, że będę wychowywał jego dziecko-powiedział smutny Lou.
-Ja nie jestem w ciąży i koniec!Mam dopiero 18lat-zaprzeczyłam.
Coraz częściej myślałam o tym, że jednak mogłabym mieć dziecko.Postanowiłam się tym nie przejmować do przyjazdu dziewczyn.Lou wyciągnął mnie po jakieś zakupy bo w domu nic nie było do jedzenia.Bałam się tam iść i miałam czego.Kiedy weszliśmy do sklepu to wielu ludzi wytykało mnie palcami.Kilka fanek poprosiło go o autograf i o zdjęcie.Niektóre pytały się kim jestem a on odpowiadał "To moja dziewczyna Jess". Jak wracaliśmy z Tesco to Lou trzymał mnie za rękę i nawet mnie całował.Zadzwonił do mnie telefon.Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Olivi.Zaczęła się na mnie drzeć że stoi pod domem Louisa i nikogo nie ma.Jak najszybciej poszliśmy do domu.
-Hejka gołąbeczki!Już o mnie zapomnieliście?Nie ładnie- powiedziała Olivka.
-Przepraszam to wszystko wina Lou -powiedziałam i przytuliłam się do niej.
-Nie ma to jak zgonić na mnie.Chciałem pokazać moją dziewczynę światu-wtrącił Lou.
Razem weszliśmy do domu i zrobiliśmy coś do picia.Lou powiedział żebyśmy poszły do galerii po nowe ciuchy.Olivi nie trzeba powtarzać tych słów.Zabrała mój portfel i kartę którą dostałam od taty i pobiegłyśmy. W galerii były nowe kolekcje i przeceny więc mogłyśmy zaszaleć.Po dużych zakupach poszłyśmy do kawiarni po kawę na wynos i zmierzałyśmy w stronę domu.
-Lou jesteśmy- poinformowałam go-Lou, jesteś w domu?-nikt nie odpowiadał.
-Zadzwoń do niego, na pewno polazł gdzieś-powiedziała Olivka.
Poszłam do salonu i na stole znalazłam kartkę."Pojechałam po ciuchy. Lou ♥"
Od razu się uspokoiłam.Poszłam po piwo i razem z Olivią rozmawiałyśmy o babskich sprawach.
-Wiesz okres spóźnia mi się o 2 tygodnie-powiedziałam popijając piwko.
-Spokojnie to nie jest ciąża-zaśmiała się.
-No wiesz może ale to pierwszy raz.
-Nie przejmuj się-pocieszała mnie przyjaciółka.
Usłyszałam mocne trzaśnięcie drzwiami.Akurat byłam pewna, że to Lou bo tylko on tak wali.Razem usiedliśmy przed TV i piliśmy piwo.Później mój chłopak zrobił kolację.Jak siedzieliśmy i rozmawialiśmy to zrobiło mi się niedobrze.Szybko pobiegłam do łazienki i zwymiotowałam.Umyłam zęby i jakby nigdy nic wróciłam do stołu.
-Co się stało?-zapytał Lou.
-Nic po prostu musiałam szybko siusiu- uśmiechnęłam się.
Nie chciałam go okłamywać ale to konieczne.Bałam się, że to i spóźniona miesiączka może oznaczać ciążę.Nie przejmowałam się tym tylko cieszyłam się że jestem z Lou który mnie kocha i nie zrobi mi krzywdy.Po jakiejś godzinie przenieśliśmy się do salonu, aby oglądać filmy.Po drodze kiedy Lou wracał do domu wypożyczył tylko horrory.Byłam zła na niego bo dobrze wie że się boję.Chciałam się dzisiaj umyć wcześniej i odpoczywać.Zajęło mi to zaledwie 20 minut.Przebrałam się w cieplutką piżamkę i po drodze wzięłam koc.Po mnie poszli się myć oni.Nie czekałam na nich długo.W tym czasie zrobiłam sobie kawę Mochę.
   Jak wrócili to film nie zdążył się zaczęć a ja już się bałam.Wtuliłam się w Louisa i zasypiałam.Po obejrzeniu pierwszego filmu przeprosiłam ich i poszła się położyć.Weszłam do ciemnego pokoju i szybko schowałam się pod kołdrą.Przewróciłam się na drugi bok i zobaczyłam, że ktoś leży koło mnie.
-Aaaaa....-zaczęłam się drzeć.
-Cichutko skarbie.Nic Ci się nie stanie- powiedział Lou.
-Chcesz żebym dostała zawału?
-Nie tylko chcę powtórzyć to co wczoraj-powiedział i zapalił lampkę nocną.
-No, ale Lou Olivia jest!-ja.
-I co?Nie wpadnie do pokoju!-krzyknął.
Wstał i podszedł do jakiejś szafki.Wyciągnął z niej kluczyk i zamknął drzwi.Włączył jakąś spokojną muzykę.
-To co możemy zacząć?-zapytał.
-A masz no ten no wiesz-ja.
-Prezerwatywę?Tak mam, ale wiesz ja kocham dzieci- powiedział.
-Ja tez ale matką w wieku 18lat nie zostanę.
Lou usiadł na mnie okrakiem i zaczęliśmy się całować.Ta noc była jeszcze lepsza od poprzedniej.Padłam na łóżko wyczerpana.
-Jesteś cudowny-szepnęłam mu do ucha.
-Ty też.Kocham Cię-powiedział i pocałował mnie namiętnie w usta.
-Dobranoc.

                                                  *********************************

Taki tam dzień Jess i Lou.Wszystko się dobrze układa przed darmacikiem;)

sobota, 3 marca 2012

Rozdział #9

**Oczami Louisa**

 W czasie kiedy moja siostra zabawiała się w najlepsze w Paryżu to ja spędzałem miło czas z Jess.Z tego powodu, że dość źle się czuła to jej usługiwałem.Często wieczorem, kiedy miałem zasnąć ona przychodziła mi do głowy.Może się zauroczyłem, ale to przecież nie możliwe, bo ona mnie nie cierpi.Chociaż przez te kilka dni wydawała się całkiem miła.Z każdym dniem wyglądała coraz lepiej.Jej skóra nabrała ładnego odcienia brązu, a jej oczy nie były już podkrążone.

-Co powiesz żebyśmy poszli na kolację?-zapytałem.
-A czy nie możemy zostać w domu?Zaraz te Twoje fanki głupie będą piszczeć i nie dadzą nam spokoju-powiedziała pisząc, sms.
-Z kim tak piszesz?-zapytałem ciekawsko.
-A co Ci do tego-odpowiedziała wrednie.
-Przepraszam że zapytałem!-krzyknąłem.
Usiadłem obok niej i przykryłem kocem.Włączyłem jakąś komedie o którą mnie poprosiła.Następnie poszedłem do kuchni i zrobiłem popcorn.Dla niej tez zrobiłem gorącą czekoladę.Usiedliśmy razem na kanapie i czułem jak Jess opiera głowę na moim ramieniu.Zrobiło mi się jakoś tak przyjemnie ciepło.Delikatnie smyrałem ją po włosach i od czasu do czasu spoglądałem jej w oczy. Jak nasz oczy się spotykały to ona odwracała głowę w stronę telewizora.Chociaż mam pewność że tez na mnie patrzyła.
   Obejrzeliśmy jeszcze jakieś 3 filmy, ale to już w mojej sypialni.Były to horrory.Jess bardzo się bała.W strasznych momentach zakrywała oczy poduszką, albo bardzo mocno się do mnie przytulała.Naszą romantyczną chwilę telefon Jess.Dzwoniła Olivia.
-Czy nie obraził byś się gdyby Olivia przyjechała tu na parę dni?-zapytała Jess.
-Oczywiście nie ma sprawy!
-Dziękuj, kochany jesteś-powiedziała z uśmiechem.
Ona do mnie tak powiedziała?Po prostu zatkało mnie.Niby mnie nie lubiła, ale przytulała się i w ogóle takie tam.Miałem ochotę zapytać ją o chodzenie, ale bałem się kosza.Z tego powodu postanowiłem zrobić jej kilka przyjemnych rzeczy.Kiedy ona była w pokoju mojej siostry to ja przygotowałem jej kąpiel w łazience.Wlałem dużo wody, zrobiłem pianę, a dookoła wanny rozłożyłem czerwone i żółte płatki róż.Wszystkie świeczki, które posiadałem w domu przyniosłem do łazienki i zapaliłem.Żeby jej nie upić to zrobiłem jej sok pomarańczowy z lodem.Postanowiłem że kiedy ona będzie w łazience zrobię jakąś kolację.Chociaż będzie ciężko, bo ja nie mam talentu kulinarnego.
-A co Ty odwalasz?-zapytała.
-A nic chciałem żebyś mnie polubiła więc staram się jakoś tak.
-No to świetnie!Pierwszy krok zaliczony, po prostu marzyłam o takiej wspaniałej kąpieli-powiedziała.
-Cieszę się i będę starał się dalej!-krzyknąłem.
W czasie jej kąpieli zrobiłem sałatkę i jakieś duperele .Przyszykowałem ładnie stolik.Szybko się przebrałem i uczesałem włosy.
-A co to tak ślicznie pachnie?
-To taka kolacja-powiedziałem.
-No to świetnie!Drugi krok zaliczony czekam na kolejne niespodzianki.
Usiedliśmy razem do stołu i prowadziliśmy luźną  rozmowę.Kiedy patrzałem jej głęboko w oczy to czułem coś dziwnego.Nie umiem opisać tego uczucia, aż w końcu zebrałem się na odwagę.
-Słuchaj mam do Ciebie sprawę.
-Tak-powiedziała z pełną buzią.
-No bo wiesz od niedawna podobasz mi się-powiedziałem i zaczerwieniłem się.
-Ależ to świetnie, ale ja nie mam z tym problemu.Czuj do mnie  co chcesz!
-Kocham  Cię i chciałbym być kimś więcej niż kumplem- zaproponowałem.
-O na to nie licz-powiedziała i spuściła wzrok w stronę jedzenie.
-Dziękuje za szczerość kotku.Ja się staram a Ty w dupie to masz!Jak będziesz coś chciała to może pomogę- krzyczałem  i poszedłem do swojego pokoju.
No tok na serio to czego się spodziewałem.Przecież ona nie cierpi  muzyki One Direction i nas więc niby czemu miał zrobić wyjątek.Usiadłem na łóżku i kilka łez spłynęło mi po policzku.Tak na serio to nie mam pojęcia dla czego.Przecież jestem Louis z One Direction i mogę mieć każdą, ale tak na serio to zależało mi na niej!!Może kiedyś zbiorę się jeszcze na zapytanie o to drugi raz?Odpaliłem laptopa i napisałem post na Facebooku"Smutny dzień!Siedzę sam w czterech ścianach i przeglądam zdjęcia z dzieciństwa.Pozdro dla tych w Paryżu;*Harry nie szalej z moją siostrą;)"
-Lou proszę otwórz musimy pogadać-powiedziała Jess zza drzwi.
-Tak mi przykro ale nie mamy o czym!
-Mamy i to już otwieraj.No bo wiesz ja też coś do Ciebie czuje-powiedziała.
Od razu zerwałem się z łóżka i pobiegłem jej otworzyć, bo jakoś tak uszczęśliwiło mnie to.
-Coś Ty kurwa powiedziała?-zapytałam zdziwiony.
-No bo...Kocham Cię!-krzyknęła.
-A to co powiedziałaś w pokoju?
-To nie była prawda!Mam lekki dystans do chłopków po tym no wiesz z Jessiem, ale strasznie Cię lubię-powiedziała przytulona do mnie.
-No będziesz ze mną?
-Jasne, że tak!
Przy tych słowach od razu ją pocałowałem.Robiła to tak delikatnie i zmysłowo.Po chwili znaleźliśmy się już na moim łóżko.Jess siedziała na mnie okrakiem i powoli rozpinała mi koszulę.Spojrzałem jej w oczy i wiedziałem czego chce.Z jej oczu chcice było widać na kilometr.Zepchnąłem ją z siebie i to ja siedziałem na niej.Moje ręce wędrowały pod jej koszulkę.Delikatnie  zacząłem pieścić jej cycki przez stanik.Jess szybko pozbyła się swojej koszulki i próbowała szybko zdjąć moje spodnie. Całowałem ją po szyi i zjeżdżałem coraz niżej.Kiedy ona wplotła ręce w moje włosy zacząłem delikatnie zsuwać jej spodnie.Później lekko rozszerzyłem jej nogi i zacząłem całować dolne części jej ciała przez bieliznę.Ona w tym czasie ciuchutko pojękiwała. Szybko zabrała się do ściągania mojej ostatniej części garderoby.Zdjąłem jej majtki i zabrałem się do dzieła.Chyba  Jess też się podobało bo wydawała z siebie dzikie piski, ona tez była w tym całkiem niezła...

                                                   ************************************
Z dedykacją dla mojej Domii;***Całkiem ciekawy!;))

środa, 29 lutego 2012

Rozdział #8

Jak rano się obudziłam byłam wtulona w Harrego.Od razu wyskoczyłam z łóżka i poszłam się uszykować na dzisiaj.Postanowiłam ubrać się  jakoś w wygodne ubrania.Kiedy zaczęłam wybierać ciuchy to wszystkie wywaliłam na ziemię. Kompletnie nie wiedziałam co na siebie włożyć, niby było ich dużo, ale żadne nie było odpowiednie.Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Mogę?-zapytała nieśmiało Elizabet.
-Oczywiście! pomożesz mi coś wybrać?-przytuliłam się do niej.
Razem usiadłyśmy przed moja walizką i zaczęłyśmy wszystko przymierzać.
-Uuu...laska po co Ci ta bielizna?Czy masz coś w planach z Harrym.?-zapytała, śmiejąc się.
-Nie!Schowaj to wariatko!-krzyknęłam.
Jeszcze przez kilka minut wybierałyśmy dla mnie jakieś ciuchy. Miało być to kilku godzinne chodzenie po sklepach to wybrałyśmy zwykłą bluzkę w paski, czarne krótkie czarne spodenki i kolorowe conversy.Eli pomogła mi się uczesać i zrobić makijaż.Chciałyśmy wychodzić, ale przecież jeszcze śpiochy spały.Najpierw postanowiłyśmy obudzić Nialla i Liama.Jak weszłyśmy do ich pokoju to się przeraziłam.Był tam wielki syf.Butelki po piwach leżały porozwalane.Ich ciuchy zamiast w torbach czy w szafie to były na krzesłach.Bez zastanowienia rzuciłyśmy się na nich, i zaczęłyśmy ich łaskotać.
-Lalki chyba was pojebało-stwierdził Niall.
-Nie, nie my tylko, my chcemy już na zakupy- powiedziałam.
-To wy już idźcie, a my was dogonimy- powiedział Liam przez śmiech.
Na początku sądziłam, że taka pobudka będzie najlepsza, ale kiedy to chłopaki się na nas rzucili to nie miałyśmy szans się wydostać.Po kilku minutowej walce z nimi postanowili wstać i się ubrać.
-Macie tylko 10 minut- powiedziała dziewczyna Zayna.
Szybko wyszłyśmy z pokoju i ja pobiegłam obudzić Zayna, a Eli Harrego.
-Tylko pamiętaj ON JEST MÓJ!-krzyczała.
Kiedy weszłam do ich pokoju to był tam porządek.Od razu rzuciłam się na łóżko do Zayna i gadałam mu jakiś słodkie słówka.
-Skarbie jeszcze chwilka-powiedział pod nosem.
-Nie skarbuj mi tutaj tylko wstawaj, bo my chcemy na zakupy-powiedziałam stanowczo.
-Nicol co Ty tu robisz?-zapytał zdziwiony
-Ja tu przyszłam Cie obudzić, bo jest już 12-powiedziałam, lekko się przytulając.
Wstał bez słowa, a ja poszłam do mojego pokoju.Moim oczom ukazał się bardzo dziwny widok.Harry był już gotowy do wyjścia, a nawet w pokoju było posprzątane. Po jakiś 10minutach wszyscy spotkaliśmy się przed hotelem.Niall zamówił taksówkę i ruszyliśmy w stronę galerii.Po chwili byliśmy już na miejscu.Była on wielka, a może jednak ogromna.Jak weszliśmy do środka to chłopców od razu zaatakowały fanki i nie mogliśmy się ruszyć.Ja i Elizabet poszłyśmy w stronę sklepów, a chłopcy tam zostali.Miałam kartę kredytową brata więc mogłam szaleć.
  Po kilku godzinnej wyprawie zadzwonił do mnie Loczek.Powiedziałam mu, że jesteśmy na kawie i za kilka minut ruszamy dalej.Po chwili ujrzałyśmy chłopców. Rzuciłyśmy się na nich jak ich chore fanki i oczywiście dostało nam się za to że ich tam zostawiłyśmy.Oni zabrali nam torby i poszliśmy już do hotelu.W drodze powrotnej nie było już tylu fanek.Na wejściu czekał na nas pan z propozycją kolacji.Chłopcy od razu się zgodzili i bez naszej zgody zarezerwowali stolik.Jak weszłam do pokoju to byłam strasznie zmęczona.Walnęłam torby na podłogę i sama rzuciła się na łóżko.
-Szykuj się śliczna za 2 godziny mamy kolajcę- powiedział Harry .
-Żadna śliczna!-krzyknęłam i spojrzałam na zegarek.
Była już 18.Na zakupach byłyśmy prawie 4 godziny.Nie chciało mi się ruszyć dupy, ale jakoś się udało.Poszłam po ciuchy jakieś bardziej eleganckie i stwierdziłam, że zrobię dla Harrego niespodziankę.W łazience ubrałam moją seksi bieliznę i czerwoną sukienkę.Do tego założyłam czarne szpilki.Wyprostowałam włosy i zrobiłam mocniejszy makijaż.Kiedy wyszłam z łazienki Loczuś był już gotowy.
-A jednak ubrałaś.Mógłbym zostać tu i nie iść na tą kolację-powiedział.
-Wychodzimy, bo się spóźnimy a tak nieładnie-powiedziałam z gracją.
Kiedy wyszliśmy to spotkaliśmy Liama na korytarzu.Razem zmierzyliśmy w stronę restauracji.Usiedliśmy przy jednym stoliku i kelner przyniósł nam zamówione jedzenie przez naszych chłopców.Kolacja była pyszna i mogłabym tam zostać jeszcze długo, ale Harry poprosił abyśmy poszli już do pokoju.Wstałam pożegnałam się z przyjaciółmi i poszłam za Harrym.Byłam na niego strasznie wkurzona, że wyszliśmy pierwsi ale no na niego nie da się gniewać.Usidłam na łóżku, a Harry włączył spokojną muzykę i usiadł na przeciwko mnie.
-Muszę Ci coś powiedzieć- powiedział speszony.
-No słucham.
-No bo wiesz...no Ty, nie wiem jak Ci to powiedzieć-zaczerwienił się.
-No wal prosto z mostu-odpowiedziałam.
-Nicol podobasz mi się!-krzyknął.
Poprostu zaktało mnie nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.Gapiłam sie na niego z myslą"Podobam mu się!Hura!!". Z myśli wyrwał mnie jego głos.
-A Ty co o mnie sądzisz?-zapytał
-No wiesz ja Cię kocham-powiedziałam zawstydzona.
-Ja Ciebie też.No to może chciałabyś zostać moją dziewczyną?-zapytał.
-Oczywiś...-nie zdążyłam dokończyć.
Harry rzucił się na mnie i zaczął mnie całować.No początku były to delikatne i czułe pocałunki, które później zamieniły się w głębokie i nachalne.Po chwili Loczek zdjął ze mnie sukienkę.
-Uuu....skarbie jaka seksi-powiedział mi do ucha.
Zaczęłam rozpinać mu koszulę, a on całował mnie po szyi i zjeżdżał coraz niżej.Przez przypadek rozpiął mi się stanik, a on to wykorzystał.Całował mnie po piersiach.Teraz to ja rzuciłam się na niego i od razu rozpięłam mu spodnie.Był on w bokserkach w serduszka.Nie wiem czemu ale bardzo mnie to bawiło.
-Z czego się cieszysz?-zapytał.
-Z Twoich bokserek.
-Jak Cię tak śmieszą to je zdejmę-powiedział.
Jak powiedział to tak zrobił.Po chwili Harry był już kompletnie nago.Chłopak miał spore wyposażenie i na pewno był bardzo doświadczony.Kiedy chciał mi ściągnąć ostatnią część mojej garderoby to się zawahałam.
-Jeśli nie chcesz to możemy to zrobić kiedy indziej -powiedział, smutny.
-Nie chodzi o to tylko, że ja nigdy nie spałam z chłopkiem-zawstydziłam się.
-Nie ma sprawy.Obiecuję, że będę ostrożny i zrobię to najlepiej jak potrafię- powiedział.
Harry zerwał ze mnie majtki i od razu zabrał się do roboty.Przyznam, że zrobił to tak jak obiecał.Czułam się jakby w niebie.Po chwili przyjemności zakończyliśmy stosunek, bo nie chcieliśmy ciąży.
-Kocham Cię-powiedział mój chłopak.
-Ja ciebie też- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Padłam na łóżko wyczerpana i przytuliłam się do Harrego.Od razu zasnęłam.

                                                       *******************************
Moja kochana Nicol w końcu z Harrym!Kocham....jakiś taki ciekawy wyszedł;))

niedziela, 26 lutego 2012

Rozdział #7


   Rano obudził mnie znany głos.Odsłonił rolety z okien i włączył muzykę.Leciała moja ulubiona Jessie J ''Domino".Nakryłam się poduszką i poszłam spać dalej.W pewnej chwili muzyka zaczęła głośno grać.I poczułam, że coś zimnego spływa mi po policzku.
-Wstawaj w końcu śpioszku-powiedział ktoś.
-Dajcie mi spokój jestem zmęczona-powiedziałam, odwracając się.
-Wstawaj liczę do 3, bo zabieram Cię na zakupy.Trzy...Dwa...ostrzegam mam coś w ręku!-krzyczał.
-Dobra już...-Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego.
W ręku miał tackę z górą naleśniku i z sokiem pomarańczowym, a w ręku miał różę.Zaczęłam się uśmiechać i przygryzłam dolną wargę.
-Zjadłabyś ze mną śniadanie?-zapytał Harry.
-Jasne, że tak.
Usiadł na przeciwko mnie i wręczył mi różyczkę.Zjedliśmy w ciszy śniadanie i przypomniała mi się Jess.Od razu wstałam z łóżka i poszłam do jej pokoju.Nie wiedziałam co miałam zrobić, co jej powiedzieć w ogóle jak się z przy niej zachowywać.
-Zostaw ją, zjadła już śniadanie i poszła dalej spać-powiedział Harruś.
-Okej, a jak się czuje?
-Wygląda strasznie, jak trup normalnie-powiedział Harry ze smutną minką.
-Przestań głupolku.To gdzie mnie dzisiaj zabierasz?-zapytałam z uśmieszkiem.
-Lecimy wszyscy do Paryża na zakupy.
-Chyba Cię pogrzało-powiedziałam zdziwiona.
-Masz ładnie wyglądać-krzyknął-Jak zawsze oczywiście.Masz tylko 3 godziny.
-Okej, ale...-nie zdążyłam dokończyć.
-Nie ma, żadnych ale tylko Jess z Louisem zostają w Londynie, bo ona nie ma siły-powiedział ze smutkiem.
-Szkoda, jak najszybciej postaram się uszykować-powiedziałam.
Razem z Harrym poszliśmy do mojej sypialni.Loczek otworzył moją szafę i kopara mu opadła.W mojej szafie panował bałagan i wszystko było powywracane.Harry zaczął szukać czegoś.Znalazł skąpą czerwoną sukienkę.
-Uuu...przymierz to-mówił i uśmiechnął się cwaniacko.
-Nie, schowaj!-krzyknęłam.
Rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać.Błagałam go żeby przestał, ale on mówił, że dopiero wtedy, kiedy to przymierzę.Zgodziłam się.Ubrałam ją szybko, a do tego jakieś szpilki.Kiedy spojrzałam w lustro nie poznałam się.Wyglądałam jakoś tak poważne. Mogłabym tak polecieć do Paryża, ale jedziemy na zakupy, a nie na pokaz mody.
-Wow, jaka ślicznotka-powiedział Harry.
-Zamknij się już mnie w tym nie zobaczysz-powiedziałam.

-Lecisz w niej do Paryża, innego wyjścia nie masz!-powiedział stanowczo Harry.
-Mam wybór, nie widzisz?-pokazałam mu górę moich ciuchów.
Wybieraliśmy ciuchy jakąś godzinę. W końcu ja znalazłam sobie czerwone rurki, bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii w kształcie serca i niebieskie conversy. Harry znalazł mi jednak bardziej elegancki strój, ale przecież nie szliśmy do teatru.Dlatego z jego stroju wybrałam tylko czarne szpilki.
-Zapakuj więcej ciuchów -powiedział.
-Ale po co?-zapytałam zdziwiona
-Jedziemy tak na kilka dni-powiedział,szczerząc swoje białe ząbki.
-Okej!-zacieszałam jak głupia.
Resztę ciuchów wybraliśmy razem.Niby były to tylko kilka dni a zapakowała się w wielką walizkę..Nie chciałam  zostawiać Jess, ale ona była w strasznym stanie.Kiedy Harry wkładał mi jeszcze jakieś ciuchy do walizki to przyjechał Lou.Od razu poszedł do pokoju, gdzie siedziała moja przyjaciółka.Zaczął przynosić jej herbatkę i ciasteczka.Jak Harruś poszedł do łazienki spakowałam seksowną bieliznę.Tak na prawdę to nie wiem po co, ale mogła się przydać.Schowałam ją głęboko pod ciuchy, żeby jej przez przypadek nie zobaczył.Zapięłam torbę, pożegnałam się z Lou i Jess i pojechaliśmy w stronę domu gdzie mieszkał Harry z Lou.
    Jak dojechaliśmy na miejsce Loczek pobiegł ze mną na górę do swojej sypialni po ciuchy.Pakował się dłużej niż ja.Oczywiście mu pomogłam, bo jakby mógł to zabrałby całą szafę.Myślałam, że to ja zabieram dużo ciuchów na kilka dni, a to on ledwo co zmieścił się w 2 wielkie walizki.Kiedy pomagałam Haremu w pakowaniu ostatnich rzeczy to zadzwonił do mnie Louis.Powiedział, że mogę wziąć jego kartę kredytową.Cieszyłam się jak głupia.Wiedziałam, że na jego karcie jest więcej środków niż na mojej.Podał mi swój pin i kazał jej nie zgubić, bo jeśli tak by mnie zabił.Od razu schowałam kartę do portfela i wróciłam do Loczka.Kiedy on sprawdzał swoje torby to ja tez postanowiłam sprawdzić moje.Moim oczom ukazał się dziwny widok.W mojej walizce była czerwona sukienka.
-Harry po co ją zapakowałeś?-zapytałam zdziwiona.
-Bo Ty wyglądasz w niej tak seksownie-powiedział i pokazał język.
-I tak jej nie założę!-krzyknęłam.
-Jeszcze się zobaczy, zmuszę Cię- zaśmiał się.
Zapięliśmy walizki i Harry znosił je do auta.Chciałam mu pomóc, ale zaczął się na mnie drzeć.Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy  po Zayna i Elizabet.Oni byli już gotowi a Zayn darł się na loczka, że musieli tak długo czekać.Przed lotniskiem czekali na nas już Liam z Niallem.
-Jeśli nie chcemy być porwani przez fanki to dzwonimy po ochronę- powiedział Niall.
-Albo po prostu wejdziemy drugim wejściem-zaproponował Harry.
Ja z dziewczyną Zayna stałyśmy i przysłuchiwaliśmy się ich rozmowie.Byłam ciekawa skąd one wiedziały o tym, że my dzisiaj lecimy do Paryża.
-Ej, dziewczyny idziemy-szturchnął nas Niall.
Przed nami stanęło pięciu bardzo wysokich i umięśnionych ochroniarzy.Przyznam się, że przeraziłam się ich troszkę.Kiedy przechodziliśmy koło ich fanek one piszczały i piszczały.Czułam się jak w zoo.
-Daleko jeszcze?-zapytałam Harrego.
-Spokój.Zaraz będziemy- powiedział odgarniając kosmyk moich włosów.
Jak weszliśmy do samolotu jakiś pan zabrał nasze bagaże, a inny wskazał nam miejsca.Usiedliśmy wygodnie w fotelach i od razu zadzwoniłam do Louisa.Lot miał trwać tylko 2 godziny, więc wyciągnęłam moją MP4 i słuchałam muzyki.
      Kiedy byliśmy już w Paryżu to chłopaków zaatakowały fanki.Później podjechała do nas taksówka.Jak podjechaliśmy pod hotel to mi i Eli opadła kopara.Hotel był wielki i bardzo elegancki.Przystojny starszy pan otworzył nam drzwi i zaprowadził do pokoi.
-To jak, kto z kim śpi?-zapytał Niall.
-Ja oczywiście z Elizabet- powiedział Zayn.
-Ja z moim kochanym Niallem- powiedział Liam.
-Ja tez Cie kocham- powiedział Niall.
-No to Nicol z Harrym-powiedział Zayn.
-Eee...no, ale jak to?-zapytałam zdziwiona.
-No tak trzy pokoje, sześć osób!-krzyknął Zayn, idąc do swojej sypialni.
Jak on otworzył drzwi od sypialni to myślałam, że zemdleję.Pokój był wielki i ślicznie urządzony.Na to wyszło, że śpię z Harrym nie widziałam jak to zrobię, ale przecież już tak u mnie spaliśmy.Po tym jak się ogarnęłam, wzięłam prysznic i przebrałam w lepsze ciuchy postanowiłam iść porozmawiać z Elą.Później zjedliśmy w restauracji jakąś kolację i poszliśmy do pokoi.
-Jeśli nie chcesz spać ze mną to mogę wziąć drugi pokój-powiedział Harry.
-Nie, nie jakoś to zrobimy.
Kiedy weszłam do łazienki, bo chciałam się wykąpać to w wannie i dookoła niej było pełno płatków róż.Bez zastanowienia weszłam do wanny i siedziałam tam dobre 2 godziny.Jak wyszłam to Harry też się umył, a potem razem położyliśmy się spać.

                                                **************************************
Jest rozdział 7.Jest trochę nudny, ale w następnym rozdziale Nicol razem z Harrym się troszkę rozkręcą.;)
    






sobota, 25 lutego 2012

Rozdział #6

     Pierwszy tydzień w samotności minął dość szybko.Całe dnie spędzałam w domu.Od czasu do czasu odwiedzał mnie Liam z Zaynem.Moje przyjaciółki wyjechały na jakiś obóz, a Lou mieszkał z Harrym.W tym czasie namalowałam duży portret z chłopakami z One Direction.Wyszedł na prawdę bosko.Kilka dni temu dostałam sms'a z taką sama treścią co poprzedniego.Na jakiś portalach o gwiazdach znalazłam plotki o tym, że Harry ma dziewczynę.Byłam załamana, ale Liam pocieszał mnie, że to nie prawda.
   Dzisiaj obudził mnie dzwonek do drzwi.Myślałam, że byli to chłopcy, ale się pomyliłam.Był to listonosz z ogromnym bukietem kolorowych róż.
-Dzień dobry, czy pani Nicol?-powiedział pod nosem.

-Tak...-nie zdążyłam nic powiedzieć.
-To kwiaty dla pani!Do widzenie.-krzyczał, biegnąc w stronę auta.
Nie miałam pojęcia od kogo te kwiaty.Były wielkie, było tam około 100 róż.Kolor były piękne.Nie miała pojęcia po co ktoś wydał tyle kasy dla kogoś takiego jak ja.Szybko wstawiłam kwiatki do wazony.Zauważyłam karteczkę w bukiecie.Było napisane tak "Kocham Cię.Jesteś najpiękniejsza na świeci." Myśli nie dawały mi spokoju.Cały czas myślałam kto to dałby mi takie piękne kwiaty.Próbowałam rozpoznać po charakterze   pisma, ale nie mogłam zgadnąć.Myślałam, że był to Liam, bo był w kimś zakochany, mogłabym być to ja i jeszcze to co się działo u mnie w sypialni.Postanowiłam, nie myśleć o tym tylko pójść na jakieś zakupy.Ubrałam się w najlepsze ciuchy i zmierzyłam w stronę jednej z największej galerii.Po drodze moją uwagę przyciągnęły śliczne różowe buciki.Bez zastanowienia weszłam do sklepu i je kupiłam.Wielu ludzi się na mnie dziwnie patrzało i wytykało palcami.Nie była to dla mnie żadna nowość, bo zawsze tak było.Prawie, w każdym sklepie kupiłam coś sobie.Po kilku godzinnej wyprawie po sklepach, postanowiłam pójść na kawę do mojej ulubionej kawiarni. Zamówiłam sobie to co zawszę i kiedy czytałam jakieś czasopismo dostałam sms'a. Był on od Harrego.Od razu się uśmiech pojawił mi się na twarzy.''Zapraszam Cie dzisiaj na naszą próbę.Bądź gotowa na 16:30;)" Myślałam, że oszaleje.Była 15, a mi przygotowanie do wyjścia zajmuje 2 godziny.Szybko wybiegłam z kawiarni i pobiegłam w stronę domu.Nie zajęło mi to dużo czasu, bo tylko jakieś 10min.Postanowiłam szybko wziąć prysznic i się ubrać.Ubrałam się w nowe ciuchy, które kupiłam. Uczesałam włosy w ładnego koka i byłam już gotowa.Zrobiłam to dość szybko.Do przyjazdu Loczka zostało mi jeszcze 30min, więc postanowiłam posprzątać w domu.Ktoś zapukał do drzwi.Wiedziałam, że to był zielonooki przystojniak.
-Hejka śliczna!Ładnie wyglądasz-powiedział, przytulając mnie.
-Cześć.Przestań wariacie-powiedziałam i czułam, że się rumienie.
-Porywam Ci dzisiaj na próbę One Direction do sekretnego miejsca-powiedział, poprawiając swoje słodkie loczki.
Nic mu nie odpowiedziałam.On otworzył mi drzwi od auta i pojechaliśmy.Jechaliśmy dłuższą chwilę w ciszy.W pewnej chwili w oknie jednego z kiosków zobaczyłam okładkę gazety, na której byłam ja z Harrym.
-Harry błagam zatrzymaj się przy tym kiosku!-krzyknęłam.
-Dobrze, spokojnie-uspokajał mnie.
Szybko wybiegłam z auta przy czym musiałam się wywrócić.Kupiłam tę gazetę i wsiadłam do auta.Nie wiedziałam co na to Harry.
-Zobacz co oni piszą-mówiłam ze łzami w oczach.
-Proszę Cie nie marnuj pieniędzy na takie bzdety-śmiał się jak głupek.
-Harry Ty nic nie rozumiesz.Oni zniszczą mi życie-płakałam.
-Spokój, przestań mi tu płakać, bo głowa Cie będzie boleć-przytulił mnie i otarł łzy z policzka.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy.Ja czytałam tę gazetę, która była prawie cała o mnie, a Harry spoglądał co chwilkę na mnie.Kiedy dojechaliśmy na miejsce i weszliśmy do środka wszyscy od razu zaczęli się ze mną witać.
-My się jeszcze nie znamy.Jestem Elizabet i jestem dziewczyna Zayna-przedstawiła się ładna dziewczyna.
-Miło mi, a ja jestem Nicol-opowiedziała.
-No i jak układa Ci się z Hazzą-zapytała wrednie.
-Ja nie jestem z Harrym!Wbijcie sobie to wszyscy do głowy!-krzyczałam.
Usiadałam na fotelu i przysłuchiwałam się chłopcom.Nie mogłam oderwać wzroku od Harrego.Na scenie on był sobą.Nic go wtedy nie interesowało.Po 2 godzinach byłam bardzo zmęczona, a chłopcy nadal śpiewali.
-Dobrze się czujesz-zapytał Niall.
-Tak, wszystko jest okej-odpowiedziałam.
-A co tam u Jess?-zapytał i schował twarz w ręce.
-A co Ty się tak o nią martwisz?Podoba Ci się?-powiedziałam.
Niall nic nie odpowiedział tylko wstał i poszedł do chłopców.Ja w tym czasie z Elizabet postanowiłyśmy iść napić się kawy.Ona była bardzo miła i bardzo kochała Zayna, bo cały czas o nim gadała.
-Jedziemy śliczne panie!-krzyknął Liam.

-Ja proszę do domu-powiedziałam i przytuliłam się do Louisa.
W tym momencie zadzwonił mój telefon.Była to Jess.Jak z nią rozmawiałam to była bardzo roztrzęsiona i płakała.Powiedziała, że za 2 godziny będzie u mnie w domu.
-Błagam niech ktoś mnie szybko zawiezie do domu!-krzyczałam.
-Ja Cie zawiozę.Nie denerwuj się tak!-odpowiedział Harry i pociągnął mnie za nadgarstek.
Do domu jechaliśmy w ciszy.Byłam strasznie zdenerwowana i prawie płakałam.Kiedy byliśmy już pod domem zapytałam:
-Wejdziesz do środka?
-Tak-odpowiedział.
Zjedliśmy coś szybko i czytaliśmy różne plotki na temat naszego "związku".Niektóre były nawet takie, że jestem w ciąży.Śmialiśmy się z tego.Było nam bardzo wesoło. Ktoś zapukał do drzwi.Była to Jess.Szybko je otworzyłam i bardzo się przeraziłam.Harry zabrał jej wszystkie bagaże i zrobił herbatę.Jess była strasznie blada i miała śińce pod oczami.

-Co się z Tobą dzieje?-zapytałam.
-Nie wiem.Strasznie źle się czuję idę spać-powiedziała.
Z płaczem wbiegłam do kuchni i Harry mnie przytulił.Nie wiedziałam co jej jest. Z Loczkiem poszliśmy do mnie do pokoju.Rozmawialiśmy o Jess.Poprosiłam, żeby powiedział o tym Louisowi.Kiedy tak rozmawialiśmy do niego zadzwonił telefon.Był to Lou i kazał mu już przyjechać.Nie chciałam, żeby szedł, ale co ja mogłam zrobić z nim czułam się tak bezpiecznie.Pocieszał mnie, że to tylko jakaś choroba złapana na obozie.Ja myślałam o najgorszym.Kiedy Jess była zgwałcona to mogła zajść w ciąże.Jak powiedziałam o tym Harremu to on sam był przerażony.Ona miała dopiero 18 lat, a to dziecko nie miałoby prawdziwego ojca.Nie chciałam o tym myśleć i Loczek wybijał mi to z głowy.Powoli zasypiałam i tylko usłyszałam głos Harrego:
-Będzie lepiej jak już pójdę i tak się zasiedziałem.
-Dorze, ale obiecaj że mnie jutro odwiedzisz?
-Oczywiście.Cześć-powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Paa...-przytuliłam się jeszcze raz do niego.
Kiedy wyszedł szybko poszłam się umyć .Nie chciałam dopuścić myśli, że to mogłoby być dziecko tego idioty.Położyłam się i zasnęłam szybko i łagodnie jak małe dziecko.





                                                      *******************************
Na początku bardzo byśmy chciały przeprosić, że przez 5 dni nie pisałyśmy żadnych opowiadań, ponieważ jedna z nas była w górach. Jest 6 rozdział trochę krótki ale jest nawet fajny mi się podoba.;***:)

sobota, 18 lutego 2012

Rozdział #5

 Następnego dnia rano obudziła mnie Jess. Z początku nie wiedziałam o co jej chodzi, bo byłam jeszcze zaspana. Po chwili zrozumiałam, że chodzi jej o Jessiego.
-Nicol wstawaj!Jessie do mnie napisał!-krzyczała, aż w końcu oblała mnie szklanką strasznie zimnej wody.
-EJJJ...-krzyknęłam, że chyba chłopaki mnie usłyszeli- Już wstaje!O co chodzi?-mówiłam wstając z łóżka.
-Jessie do mnie napisał, że niedługo się znów pojawi.-mówiła niepokojąc się.
-Co?Wiesz muszę Ci coś powiedzieć.-powiedziałam
-O co chodzi?
-Bo wiesz...jak wczoraj mi mówiłaś co się stało przez przypadek usłyszał to Lou.-mówiłam zaniepokojona tym co ona zrobi.
-Co!Jak on mógł.-powiedział ze złością
-Nie idź do niego!On chce Ci pomóc!
-Nie chcę od niego pomocy!Nie lubię go i jego kolegów.-mówiła wychodząc z pokoju.
Próbowałam ją jakoś zatrzymać ale się nie dało. Kiedy zeszła na dół zauważyła Louisa samego w kuchni. Ja w tym czasie stałam na schodach i im się przyglądałam.
-Jak mogłeś nas podsłuchiwać-mówiła patrząc mu się prosto w oczy.
-Ale ja nie chciałem, a po za tym...-nie zdążył dokończyć, bo przerwała mu Jess.
-Moje sprawy ja będę załatwiać, a nie ty!-krzyknęła wychodząc z kuchni. 
Lou złapał ją za rękę i przyciągnął lekko do siebie. Chciał jej coś powiedzieć, ale ona się wyrwała i pobiegła do mnie do pokoju. W tym czasie zauważyłam, że Lou robi śniadanie. Chciałam  mu pomóc, ale on kazał mi iść do pokoju i powiedział, że mnie zawoła. Poszłam do łazienki odbyć poranną toaletę. Weszłam do kuchni i widziałam jak wszyscy zajadają się naleśnikami.
-Widzę, że śniadanko beze mnie?-powiedziałam żartując.
-Już Ci przynoszę.-odpowiedział Harry.
-Nicol wiesz, że ja się wyprowadzam dzisiaj z Harrym-powiedział Lou.
-A wiesz, że ja robię dzisiaj imprezę i ciebie nie zapraszam.!-odeszłam od stołu.
Byłam na niego strasznie wkurzona, byłam jego siostrą, a nie chciał, żebym z nim mieszkała tylko zostawi mnie na miesiąc samą.Postanowiłam zrobić tą imprezę i zaprosić moich znajomych.Zadzwoniłam do wszystkich bardzo szybko.

Poprosiłam Harrego, by zawiózł mnie do sklepu. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do jego czarnego BMW. Do sklepu mieliśmy daleko,ponieważ mieszkaliśmy na obrzeżach Londynu.Kiedy wysiedliśmy z auta pod sklepem Harrego zaatakowały jego fanki. Ja natomiast nie miałam po co tam stać i weszłam do sklepu. Wybrałam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam za nie zapłacić. Przed wyjściem ze sklepu zaatakowała mnie jakaś kobieta.
-Czy Ty jesteś Nicol Tomlinson?
-Tak.-odpowiedziałam jej.
-Czy Harry Styles to twój chłopak?-wypytywała redaktorka.
Nie zdążyłam jej nic odpowiedzieć, ponieważ Harry pociągnął mnie za rękę do auta. W drodze do domu nikt się nie odzywał. Kiedy podjechaliśmy pod mój dom, Harry pocałował mnie w policzek, a ja szybko wzięłam reklamówki i wybiegłam z auta.Kiedy weszłam do domu to Louisa już nie było.Zadzwoniłam do Olivi, żeby pomogła nam w przygotowaniach do imprezy.Przystroiłam pokoje balonami.Jak przyszła Olivka była dopiero 16, a impreza była na 19.Postanowiłyśmy zacząć przygotowywać jedzenie.     
Wszystko było już gotowe oprócz nas.Do imprezy zostały nam jeszcze 2godzimy, więc postanowiłyśmy, że w tym czasie zrobimy się na bóstwa.Pożyczyłam dziewczyną moje sukienki.Nawzajem się malowałyśmy i układałyśmy sobie włosy.Wyglądałyśmy pięknie tylko brakowało nam jakiś dodatków.Zaczęliśmy szukać jakiejś biżuterii w moich kuferkach.Każda znalazła coś odpowiedniego do swojego stroju.Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.Szybko je otworzyłam.Były to nasze znajome ze szkoły.Później schodziło się więcej gości.Impreza nie liczyła dużo osób,było ich zaledwie 30.Impreza bardzo szybko się rozkręciła.Wszyscy tańczyli.W pewnej chwili usłyszałam, walenie w drzwi.Myślałam, że to chłopcy z 1D, ale kiedy otworzyłam drzwi to się przeraziłam.Był to Jessi i jego banda.Chciałam zamknąć drzwi, ale Jessi zatrzymał je ręką.
-Czego tutaj szukasz?-zapytałam z przerażeniem.
-Przechodziliśmy obok i usłyszeliśmy fajną muzykę-powiedział odpychając mnie na bok.
Nie chciałam powiedzieć nic dziewczyną, że on tutaj jest, dlatego udawałam, że wszystko w porządku.Obserwowałam go cały czas.Wydawał się być spokojny.Cały czas tylko tańczył i pił jakieś soczki.W pewnej chwili on zobaczył Jess.Od razu podszedł do niej i zaczął jej coś gadać.On pociągnął ją za nadgarstek i pociągnął do pokoju Louisa.Razem z Olivią nie wiedziałyśmy co zrobić.Jessie zamknął pokój na klucz, a ja nie wiedziałam gdzie są zapasowe.Jedyna rzecz jaka mi przychodziła do głowy to zadzwonienie po Lousia.
-Olivia co ja mam zrobić?-zapytałam zaniepokojona
-Dzwoń do Lou, natychmiast-krzyczała.
-Jasne zaraz!-szukałam telefonu.
Nie mogłam go znaleźć w takim syfie.Zabrałam telefon Olivki i szybko wykręciłam jego numer.
-Louis masz szybko przyjechać do domu, bo Jessi zamknął się w pokoju z Jess!-krzyczałam do słuchawki.
-Jasne zaraz będę!-powiedział.
Nie było ich jakieś 15min,Nie wiedziałam gdzie są.Siedziałam z Olivią pod drzwiami pokoju i słyszałyśmy tylko płacz Jess i jej krzyki.Po chwili do  domu weszli chłopaki.Harry widząc mnie całą zapłakaną od razu mnie przytulił.Zayn poprosił, żeby wszyscy wyszli.Oczywiście zrobili to bez problemu bez chłopaków z gangu Jessiego. Zayn jak zawsze zaczął się do nich rzucać.Lou szukał kluczy zapasowych, a Olivia cała zapłakana przytuliła się do Liama.Mój brat nie mógł znaleźć kluczy, więc postanowili wyważyć drzwi.W tym czasie Zayn pozbył się chłopaków.Udało im się z trudem wyważyć drzwi.Jess na łóżku leżała goła, a na niej Jessie.Była cała zapłakana.Wszedł tylko Lou i ja.Podałam jej jakiś koc do przykrycia, a Louis od razu zaczął bić Jessiego.Ja szybko wyprowadziłam stamtąd moją przyjaciółkę.Dałam jej jakieś ciuchy, a chłopcy zajęli się dalej Jessiem.

                                                     

                                             **************************************

No i udało się napisać rozdział 5!hueee;))Biedaczka z tej Jess;(



Rozdział #4

      Moje myśli mówiły, żebym go zostawiła przecież to mój przyjaciel.Nie słuchałam tego tylko wplątałam ręce w jego włosy i dalej całowaliśmy się namiętnie.W pewnym momencie kiedy ściągnął swoje majtki i zaczął dobierać się do moich zrozumiałam, że nie możemy tego zrobić.
-Liam proszę Cię przestań nie mogę-powiedziałam, spychając go z siebie.
-No, ale dlaczego przecież Ci się podobało?-zapytał.
-Ale jesteśmy przyjaciółmi i nie chcę, żeby to coś zepsuło
.-mówiłam, ubierając się
-Okej, ale będzie lepiej jak ja już pójdę-powiedział ze smutna minką.
-Nie, nie zrobię coś do jedzenia i pogadamy-zaproponowałam, przytulając się do niego.
-Jasne, ale obiecaj, że to co dzisiaj się tu działo pozostanie między nami-powiedział.
-Oczywiście, idę do kuchni coś ugotować, a Ty dokończ się ubierać!-krzyknęłam.
Upiekłam kurczaka do tego usmażyłam frytki, a Liam pomógł mi zrobić sałatkę.Kiedy wszystko było już gotowe, usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść.
-Bardzo dobre, umiesz gotować-powiedział Liam z pełną buzią.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się.
Kiedy zjedliśmy, poszliśmy jeszcze do mojego pokoju.Ja odpaliłam laptopa, a on wpatrywał się w zdjęcia, które stały na mojej szafce.Na tych zdjęciach byłam ja z moimi przyjaciółkami.
-No co tak patrzysz się na te zdjęcia?-zapytałam z ciekawością.
-ee...nic tylko je oglądam, to nic poważnego-mówił, przestraszony.
Posiedzieliśmy jeszcze kilka minut razem, ale on musiał już iść.
-Ja już muszę lecieć, mam dużo spraw do załatwienia-powiedział, przytulając mnie.
-Szkoda, ale jak musisz.Odezwij się jak będziesz maił chwilkę i ochotę pogadać-powiedziałam.
-Jasne, cześć-krzyknął.
    Kiedy Liam wyszedł, postanowiłam zajrzeć do mojej pracowni, bo dawno nic nie malowałam.Wzięłam jakieś farby i zaczęłam malować jakieś bazgroły.Malowałam to tylko kilka minut.Później posprzątałam i usidłam po turecku na podłodze, i zaczęłam myśleć o swoim życiu.
-Nicol, Nicol gdzie Ty jesteś?!-Krzyczał ktoś z przedpokoju.
-Już idę!chwileczkę.
Wyszłam z mojego pokoju i w drzwiach zauważyła cieszącego się Lousia.
-Siostrzyczko mama pozwoliła mi zamieszkać z Harry, a oni wracają dopiero za miesiąc z Hiszpani-krzyczał, a przy tym mnie przytulił.
-O to super dla Ciebie, bo ja akurat zostaję sama w domu!-odpowiedziałam.
-Nie martw się, wymyślę coś.Jest coś do jedzenia?-zapytał.
-Ta idź do kuchni!-krzyknęłam, trzaskając drzwiami od mojego pokoju.
Siedziałam tak i rozmyślałam co ja będę robić przez tyle czasu.Była godzina 16.Zaczęłam czytać jakaś książkę, ale przerwał to sms-"Bardzo mi się podobasz, ale nie umiem się do tego przyznać"z podpisem "Twój tajemniczy wielbiciel''.Nie wyświetliło się kto to napisał, więc się tym nie przejęłam.Rzuciłam telefon na łóżko i czytałam dalej.Weszłam na Facebooka i napisałam do Olivi.Ona mówił, że może ktoś się pomylił, albo robi sobie zwałę. Nagle ktoś zapukał do drzwi od mojego pokoju.
-Można?-zapytał Harry z Louisem.
-Tak, oczywiście.Siadajcie-powiedziałam.
Kiedy zobaczyłam Hazzę w ogóle nie przejmowałam się tym sms'em.Siedzieliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim.
   Kilka godzin później zadzwoniła do mnie Jess.Zapytała się czy może do mnie wpaść, bo musi mi coś powiedzieć.Ja ją uprzedziłam, że u mnie domu jest mój brat z Harrym.Oczywiście się zgodziłam i powiedziałam, żeby była za 30min.Przebrałam się w ładniejsze ciuchy, poprawiłam włosy i pomalowałam się delikatnie.Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Ja otworze-krzyknął Lou.
-Cześć ja do Nicol gdzie ona jest?!-mówiła przerażona Jess.
-W pokoju lub w łazience.Poczekaj pogadamy-powiedział mój braciszek.
-Teraz nie mogę-krzyknęła moja przyjaciółka.
Wyszłam z łazienki, a ona rzuciła mi się na szyję i zaczęła płakać.Pokazałam dyskretnie dla Lou i Harrego, żeby wyszli z mojego pokoju.
-Co się stało Jess nie płacz?-powiedziałam wtulona w nią.
-Nie płacz, ty nie wiesz co oni mi zrobili!-krzyczała.
-Kto i co Co coś zrobił?-zapytałam z przerażeniem.
-On, on razem ze swoimi kolegami zgwałcił mnie-kiedy to mówiła łzy lały jej się jak deszcz.
Nie mogłam w to uwierzyć, że ktoś ją zgwałcił nie wiedziałam co mam zrobić.
-Kto to był?-zapytałam i pomyślałam o najgorszym.
-Jessi!-krzyknęła -on powiedział, ze jak to komuś powie to zrobi to jeszcze raz i wszyscy to zobaczą.
-Spokojnie zaraz coś wymyślimy!
-Nie wasz się tego komuś powiedzieć, bo jeszcze Tobie tak zrobią!-krzyczała przez łzy.
Zaproponowałam jej, żeby spała dzisiaj u mnie.Dałam jej jakąś piżamę i kazałam jej się umyć.Ja w tym czasie zrobiłam coś do jedzenia.
-Musze Ci coś powiedzieć tylko nie złość się na mnie-mówił Lou.
-Oczywiście no co?
-Słyszałem o czym rozmawiałaś z Jess-powiedział.
-Co zabije Cię!Piśnij chodź słówko komuś to obiecuje zrobię Ci krzywdę-pogroziłam.
-Okej!Ale nie zostawię tak tego!-krzyknął.
     Nic mu nie odpowiedziałam.Kiedy Jess wyszła z łazienki zjedliśmy wszyscy razem kolację, później reszta poszła się myć i do swoich pokoi spać.

                                             ************************************
No i jest 4!Nie jest bardzo ciekawy, ale może być!;))