poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Będę dalej pisać tego bloga.Jakoś tam mam wenę na dalsze rozdziały.Z tego powodu, że mam dużo nauki nie wiem kiedy dodam nowy rozdział, ale postaram się jak najszybciej.Przewiduje jakoś czwartek lub piątek

BARDZO I TO BARDZO DZIĘKUJĘ ZA 5 MIŁYCH KOMENTARZY POD POPRZEDNIĄ NOTATKĄ!!


Pozdrawiam Directionerki♥♥




Życzę powodzenia jutro wszystkim 3- cio gimnazjalistom na testach ! ♥


piątek, 20 kwietnia 2012

    Mam 24 obserwatorów, 2329 wejść.Nawet nie wiecie jak się z tego cieszę, ale pod rozdziałami znajduję tylko dwa, a nie raz trzy komentarze.Trochę mi smutno.Myślałam o zamknięciu tego bloga.Więc pomóżcie ZAKOŃCZYĆ czy PISAĆ DALEJ?

sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział #22

     Usłyszałam hałas, coś spadło.Automatycznie otworzyłam oczy i się rozciągnęłam.Harrego nie było obok, a na myśl o wczorajszej nocy sama się do siebie uśmiechnęłam.Owinęłam się kocem i poszłam się napić.Drzwi od łazienki się otworzyły i wyszedł Harry, owinięty ręcznikiem.Od razu do mnie podbiegł i mnie pocałował.Na jego klatce piersiowej były jeszcze krople wody.Obuszkami palców je przetarłam.
-Chyba Cię nie obudziłem?-poprawił swoje zacne loczki.
-Nie, nie sama się obudziłam-skłamałam i uwolniłam się z jego uścisku.
Podeszłam do walizki wyciągnęłam z niej czarne rurki, zielone conversy i czerwoną bokserkę.Poszłam do łazienki wziąć prysznic.Spojrzałam w lustro i się przeraziłam.Podkrążone oczy i roztrzepane włosy i moje obrzydliwe ciało.Nienawidzę swojej sylwetki.Grube nogi, fałdy na brzuchu, nie wiem co Harry we mnie widzi. Weszłam pod prysznic i strumień gorącej wody oblał mnie.Na gąbkę nalałam żel pod prysznic, który pachniał kokosami.Usłyszałam jak drzwi do łazienki się otwierają, a ja szybko się odwróciłam.
-Ja tylko na chwilkę!-krzyknął.
-Tylko masz nie patrzeć.
Harry nucił pod nosem piosenkę One Thing.Uwielbiałam jak śpiewa, jego solówki są boskie.Nie wiedziałam co Harry kombinuje, bo szyby były zaparowane.Lekko przetarłam je, a Hazza stał przed lustrem.Dalej kontynuowałam moje mycie.
-Kochanie mogę do Ciebie?-zapytał i zakukał w drzwi od kabiny.
-Wiedziałam-zaśmiałam się.
Złapał mnie w talii i namiętnie całował.Umyliśmy się nawzajem, na początku troszkę byłam skrepowana no, ale w końcu z nim chodzę.
-Harry kochasz mnie?
-Nie, ja Cie po prostu nienawidzę!-krzyknął.
-Nie no okej, dobrze wiedzieć-złapał mnie w talii i mocno do siebie przyciągnął.
-Nic nie może opisać mojej miłości do Ciebie, jesteś dla mnie całym światem-cmoknął mnie w szyję.
Wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem.Wysuszyłam włosy, a Hazza cały czas mi się przyglądał.Ubrałam wcześniej przygotowany zestaw ciuchów, a włosy spięłam w kitkę.
-Pospiesz się śniadanie czeka-marudził Loczek.
-No to trzeba było mówić-wybiegłam z łazienki, a na łóżku leżała tacka z jajecznicą, sokiem pomarańczowym i różą.Zjedliśmy razem posiłek i położyliśmy się na łóżku.
-Co powiesz na spacer?-zapytał i złapał mnie za brzuch.
-Nie chce mi się ruszać dupy, może basen albo sauna?
-Nie chce mi się w ogóle stąd ruszać.Wystarczy mi to, że Ty jestem koło mnie-pocałował mnie w czoło.
-Harry, a co jeśli już przestaniesz mnie kochać?Co ja wtedy zrobię?-kolana podkuliłam pod samą brodę.
-Co Ty w ogóle wygadujesz?Nie pierdol głupot, nigdy nie przestanę Cie kochać-zbulwersował się.
Wtuliłam się w jego tors i razem zasnęliśmy.
***Oczami Jess***
Moje przyjaciółeczka zabawia się w najlepsze z Harrym, a ja nie miałam gdzie spać.Na całe szczęście Lou mnie przygarnął.On spał na sofie, a ja na wielkim wygodnym łóżku.Przez całą noc nie mogłam zasnąć, dlatego wyszłam na balkon, przykryłam się kocem i czytałam książkę.Nie odzywaliśmy się do siebie.Rano do pokoju przyszła pani i dała nam śniadanie.Zjedliśmy je w ciszy.Ktoś zapukał do drzwi, chciałam je otworzyć, ale Louis był pierwszy.Był to Niall.
-Cześć stary, jest Jess?-zapytał zdyszany.
-Taa- powiedział oschle.
Rzucił się na łóżko i uderzył głowa o oparcie.
-Mam dla Ciebie propozycje nie do odrzucenia-uśmiechnął się, a ja odpłynęłam w jego oczach.
-No dawaj, zaskocz mnie czymś.
-Idziemy na pizze no, a przy okazji na spacer-złapał mnie za brzuch-Czy dziecko już kopie?
-Debilu to jest dopiero pierwszy miesiąc no już nie długo drugi i nie kopie-rozczochrałam mu włosy.
-Nie znam się na tych sprawach.
Poleżeliśmy troszkę, a Louis cały czas przysłuchiwał się naszej rozmowie.Ubrałam szybko buty na koturnie i poszliśmy na pizze.Niall wiedział gdzie jest najlepsza, bo on tylko by jadł.Nie wygląda na chłopaka, który tyle je.Nie mam pojęcia gdzie on to wszystko mieści, przecież jest taki szczupły.Do wyznaczonego miejsca szliśmy zaledwie 15 minut.W środku nie było dużo ludzi, dlatego bez trudu zajęliśmy miejsca.Niall zamówił dużą pizzę, a do tego dwie pepsi.Wszystko zjedliśmy ze smakiem i poszliśmy na spacer  spalić kalorie.Przez całą drogę żartowaliśmy i podchodziliśmy do obcych osób pytając o głupoty.Niall jest wspaniałym przyjacielem.
-Bardzo Cię lubię Jess- powiedział, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce.
-Ja Ciebie też, nigdy nie miałam lepszego przyjaciela-objęłam go ramieniem.
-Przyjaciela, okej-schował twarz w dłonie.
-Ale czy wszystko jest w porządku-zapytałam troskliwie.
-Nie nie jest, nie potrawie skrywać dłużej uczuć do Ciebie.Kocham Cię, ale nie jako przyjaciółkę tylko kogoś ważniejszego.Od dawna mi się podobasz, ale najpierw nas nie lubiłaś, potem chodziłaś z Lou i ta ciąża.
Nastała nie zręczna cisza.Nie mogłam wydusić z siebie, ani słowa.Byłam tak strasznie zaszokowana, że nawet nie zauważyłam , kiedy Niall sobie poszedł.Wstałam wściekła, choć nie wiem, dlaczego i poszłam do hotelu.Kiedy byłam już na miejscu trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę.
-Ej wszystko okej?-zapytał Louis.
-A czy coś Cię to interesuje w ogóle, zajmij się sobą.
Czy ja mam po co płakać?Przecież nie zrobiłam nic złego, a może zraniłam go słowem "przyjaciel"?Nie mam pojęcia czego on oczekiwał.Poszłam do łazienki poprawiłam makijaż i włosy.Jak wyszłam Lou siedział i pisał sms'y.Pewnie z nową dziewczyną.Wyciągnęłam książkę z pod poduszki i zaczęłam czytać.
***Oczami Nicol***
Popołudniową drzemkę przerwał mi telefon.Nie o takiej pobudce marzyłam.Szybko odebrałam żeby nie obudzić słodko śpiącego Harrego.
-No co chcesz?-zapytałam Louisa.
-Weź poświęć czas dla braciszka i się spotkaj ze mną musimy pogadać.
-Jasne za pół godziny czekaj na głównym holu.Pa.
-Na razie-rozłączył się.
Poszłam do łazienki ogarnęłam włosy.Do torebki powrzucałam najważniejsze rzeczy i napisałam karteczkę dla Harrego."Idę z Lou na spacer, nie wiem kiedy wrócą:) ♥"
Louis czekał już na dole.Przywitałam się z nim, kazał mi założyć kaptur i okulary, bo boi się, że fani go zobaczą.
-No to o czym chciałeś pogadać?
-Czy ma sens powrót do Jess?-zapytał cicho.
-No wiesz w końcu  ona może nosić Twoje dziecko tępaku!-krzyknęłam.
-Spokojnie, pogadam z nią, ale nie dzisiaj.
Wróciliśmy do hotelu.Na 15 umówiliśmy się na obiad, dlatego trzeba było obudzić śpioszka który na pewno jeszcze słodko chrapie.No mieliśmy jeszcze dwie godziny, ale znając Hazze długo mu zajmie przygotowywanie się do obiadu.Po cichutku weszłam do pokoju, a Loczek jeszcze drzemał.Postanowiłam zrobić mu pobudkę, dlatego rzuciłam się na łózko i zaczęłam skakać.
-Mamo jeszcze 5 minut-marudził.
-Oj chciałbyś ja już byłam na spacerze, a Ty leżysz cały dzień-usidłam na niego.
-Tak, tak.Kocham Cię wariatko-pocałował mnie.
Szybko wstał i ubrał świeże rzeczy.W łazience poprawiłam włosy i makijaż.Czas tak szybko zleciał, że było już po 15.Jak nie normalni pobiegliśmy do umówionej restauracji, a wszyscy czekali na nas.Wspólnie zjedliśmy pyszny obiad, tylko Louis, Jess i Niall jakoś dziwnie się zachowywali.
-Wracam dzisiaj-powiedział Niall.
-Wszyscy wracamy, jak wraca jeden-mówił Malik.
-Hahahaaa dobre żarty ja zostaję, wy róbcie co chcecie-powiedziałam popijając sok pomarańczowy.
-Ja zostaję z nią, nie zostanie tu sama-pocałował mnie Harry.
-To zostają tylko oni?-zapytała Olivia
-No na to wygląda-powiedział Liam.
-Ale ja tez chcę-marudziła Olivia.
-Ok, to my też zostajemy-dokończył Liam.
Po obiedzie Ci co wyjeżdżali dzisiaj poszli się pakować.My z Olivią planowałyśmy kolejne dni, a chłopcy grali na konsoli.Pożegnaliśmy się z nimi i odjechali w taksówce z Paulem.Ja z Harrym udaliśmy się do swojej sypialni, a Olivia z Liamem do swojej.Dzisiaj we dwójkę mieliśmy zaplanowany maraton filmowy.Zrobiłam popcorn i inne jedzenie.Ustawiłam na stole,  a Harry włączył film.
-Co oglądamy?-zapytałam siadając.
-Sex w wielkim mieście-uśmichnął się.
-O jezu, tyle razy to oglądałam.
-Jak nie chcesz oglądać to wyjdź.
Wtuliłam się mocno w niego i zaczęliśmy oglądać.W połowie zaczęło mi się nudzić, dlatego wzięłam laptopa i weszłam na jakieś strony.
-Hazza!
-Tak słoneczko?-odgarnął moje włosy.
-Piszą, że jestem w ciąży i, że to koniec Twojej kariery-mówiłam z przerażeniem w głosie.
-No ja oglądam weź to włącz nie przejmuj się.Jak będziesz w ciąży to na pewno poinformuje fanki.
Poszłam się umyć.Ukradłam koszulę Harrego i zmierzyłam w stronę łazienki.Tam wzięłam gorącą kąpiel.Położyłam się obok Loczka i oglądaliśmy horrory.
***Oczami Olivi***
Leżeliśmy z Liamem w łóżku czytając różne posty jego fanek i moich antyfanek, ale pojawiły się też miłe wpisy na mój temat.Odłożył laptopa i włączył spokojną muzykę.Nie ma nic lepszego od leżenia z nim i rozmowy.Miał gitarę więc zmuszałam, żeby coś zgrał.Jego oczy były hipnotyzujące.Jak rozwalałam mu fryzurę to bardzo się denerwował.Mijały godziny, a na zegarze wybiła północ,a  my dalej rozmawialiśmy i zwierzaliśmy się sobie.Zasnęłam nie wiem kiedy.
***Oczmi Nicol***
Stałam na środku pokoju, patrząc się w podłogę.Coś mnie w środku dręczyło, ale nie wiem co to było.
-Co się dzieje?-zapytał Harry.
-Nic, tylko coś mnie męczy, ale nie wiem co-wziął mnie na ręce tak, że objęłam go w pasie nogami.
-Nie mogę na Ciebie patrzeć jak jesteś taka smutna-oparł mnie o ścianę-Na pewno chodzi o Jess i Lou, zawsze ktoś musi nam popsuć romantyczny wyjazd.
-Nie Harry nie o nich, a no może jednak.Nie wiem co się dzieje, martwię się .To jest moja przyjaciółka i brat-mocno się w niego wtuliłam.
-Jesteś zmęczona-ułożył mnie delikatnie na łóżku i pocałował w czoło-Ja tylko pójdę się umyć i przychodzę do Ciebie.
Przyszedł po pół godzinie.Mówił coś jeszcze do mnie, ale jakoś nie za bardzo z nim kontaktowałam.Wtuliłam się mocno w niego.
-Przez ten czas co nie byliśmy razem cholernie mi Ciebie brakowało-wyszeptałam.
-Nie wspominajmy tego.Byłem głupi i napity to się więcej nie powtórzy-pocałował mnie w czubek głowy.


                                                 ***************************
Wchodzę dzisiaj na bloga pacze, a tu 2053 wejść i 23 obserwatorów!!Jaki mam zaciesz.Co do rozdziału to mi się bardzo podoba i przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale miałam lekką blokadę twórczą..Mam teraz dużo nauki i sprawdzianów, dlatego jak nie w niedzielę to w piątek ♥Pozdrawiam- Stylesowa♥


Taka tam faza na to ♥

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział #21

       Obudziły mnie krzyki i piski z dworu.Spojrzałam na zegarek była 9.Myślałam, że umrę z głodu.Ktoś zapukał do drzwi.
-Dzień dobry, śniadanie dla pani-był to przystojny chłopak, który pracował w hotelu.
-Dziękuję bardzo, a wiesz co się dzieje tam na dole?
-No co Ty nie wiesz?-zrobił wielkie oczy-One Direction przyjechało i wszyscy się cieszą.
Bez słowa w pokoju zjadłam śniadanie i przeróżne myśli przychodziły mi do głowy.Poszłam do łazienki wziąć prysznic i się pomalować.Zrobiłam delikatny makijaż, a włosy związałam w luźnego koka.Z walizki wyciągnęłam czerwone rurki, białą bokserkę na to zarzuciłam zielony sweterek.Na nogi włożyłam czarne buty na koturnie.Zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam w stronę windy .Na dole tłumy fanek, masa ochroniarzy. Szłam powili w stronę hotelowego sklepu, a za mną słyszałam wołanie.Zignorowałam to i szłam dalej.W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.Odwróciłam się i miałam ochotę uderzy tego kogoś.
-Siostrzyczko spokojnie-przytulił mnie Lou i kręcił w okół własnej osi.
-Jak ja się stęskniłam-przytuliłam dziewczyny, Liama i Nialla.
-Dziewczyny na 18 macie być gotowe na koncert-powiedział Liam, łapiąc Olivię za rękę.
-No to widzę, ze podczas mojej nie obecności troszkę się zmieniło-zaśmiałam się.
Podeszliśmy do recepcji chłopcy zajęli sobie pokoje.Liam z Olivią, Jess przyłączyła się do mnie, Hazza z Lou, a Niall z Zaynem.Oczywiście dostało mi się od wszystkich za to, że wyjechałam tak o bez żadnego poinformowania.Malik wziął mnie za rękę i pociągnął na bok.
-Spotkasz się ze mną przed koncertem?-zapytał patrząc się prosto w moje oczy, starałam uniknąć się jego wzroku.
-Hahahaa tak oczywiście kochanie i może jeszcze liczysz na sex?-zapytałam z nutką sarkazmu.
-Przestań chcę tylko pogadać-przybliżył mnie do siebie i chciał mnie pocałować.
Delikatnie otworzyłam usta i nasze usta zaczęły się dotykać.Po chwili nasz języki połączyły się w jedność. Wszystkie wspomnienia z nim wróciły.Jego język była taki delikatny.
-Nie rób tego więcej-uderzyłam go w polik.
-Przepraszam nie wiem co we mnie wstąpiło-speszył się.
-Zayn zraniłeś mnie tak mocno.Spotkam się z Tobą za  30 minut, poczekaj na mnie pod hotelem-zacisnęłam mocno usta.
Szybko pobiegłam do pokoju.Jess siedziała na  łóżku i głaskała się po brzuchy, który było już delikatnie widać, na w końcu za 8 miesięcy urodzi się  malutkie dziecko.
-Jess mogę Ci zadać troszkę głupie pytanie?-zapytałam siadając obok niej.
-Oczywiście zawsze możesz zadawać głupie pytania w końcu od tego są przyjaciółki nie?-objęła mnie ramieniem.
-Czyje jest to dziecko?-dotknęłam jej brzucha.
-Szczerze to ono jest Louisa, bo z Jessim jakoś tak nie doszło, a z Lou było raz z prezerwatywą, a raz nie-rozpłakała się.
-Nie płacz, pogadaj z nim na pewno zrozumie-wytarłam jej łzy z policzków.
Poprawiłam włosy i ubrałam buty na szpilce.Poinformowałam Jess o tym, że umówiłam się z Malikiem, a ona się zdenerwowała.Powolnym krokiem zmierzałam w stronę windy.Przeczytałam kartkę, ze winda jest nie czynna i trzeba było schodzić schodami.Czekało mnie długie schodzenie i jeszcze w takich szpilkach.
     Pod hotelem czekał już na mnie.Ubrany w beżowe rurki, buty za kostkę, zwykłą koszulkę i bluzę.Szłam z nim w ciszy przez długi czas.Irytowało mnie to, ponieważ chciała pogadać.
-Dzisiaj nie mam dużo czasu mów co chciałeś-powiedziałam oschle.
-Chciałam Ci powiedzieć, że kocham  Cię, ale tak jako przyjaciółkę i chciałbym zacząć naszą przyjaźń od nowa-złapał mnie w pasie.
-I co ja mam Ci odpowiedzieć?Że tak oczywiście, zacznijmy od nowa?-wyrwałam się z jego uścisku-Myślisz, że jak mi tak powiesz to będzie wszystko okej?Ja Cię na serio kochałam idioto, a Ty mnie wykorzystałeś.
-Wiem, ale nie mogę o Tobie zapomnieć, rozumiesz.Ja też Cię kocham, ale jak przyjaciółkę.
-Zayn rozumiem, ale...dobrze spróbujmy jeszcze raz.Tylko jest jedna zasada to jest tylko przyjaźń, czyli żadnego całowania i tych innych rzeczy związanych z zakochaną parą-uśmiechnęłam się.
Uśmiechnięci poszliśmy po lody.Każdy kupił sobie po trzy różne smaki i wróciliśmy do hotelu.Była dopiero 11 więc do koncertu było jeszcze dużo czasu.Przy drzwiach Malik mnie przytulił i poszedł do siebie.Jess nie było w pokoju co mnie zdziwiło.Zdjęłam buty i rzuciłam się na łóżko.Leżąc tak zasnęłam.
***Oczami Olivi***
Jak ja się ciesze, że przyjechałam z nimi do Paryża.I strasznie się cieszę, że pojadę na ich koncert i jeszcze  mam bilet w pierwszym rzędzie.Siedząc na łóżku patrzyłam na Liama, który chodził po całym pokoju i strasznie się stresował przed dzisiejszym show. Tak kosmicznie to wyglądało, że nie wytrzymałam i wybuchnęłam głośnym śmiechem.
-Z czego się śmiejesz? To nie jest jestem zabawne.Zawsze mam największa termę z chłopaków i boję się że zapomnę tekstu-mówił poważnie.
-Kotku, ale czy kiedyś Ci się już tak zdarzyło?-zapytałam i pociągnęłam go za rękę na łóżko.
-No nie, ale to jest stresujące zrozum-pocałował mnie w szyję i zaczął mnie łaskotać.
Zaczęliśmy się całować.Uwielbiałam jak to robił, wtedy zapominałam co się dzieje po prostu byłam w innym świecie.Jego ręce wędrowały pod moją koszulkę, a ja rozpięłam jego.Liam chciał zdjąć mi spodnie, ale ktoś zapukał do drzwi.
-Kurwa, tez nie mieli kiedy!-krzyknął i ubrał koszule.
Wkurzony podszedł do drzwi i  je otworzył.Oczywiście najpierw opiepszył chłopaków, że nie mili kiedy przyjść i w ogóle.Oni weszli sobie do pokoju i mieli wszystko gdzieś usiedli na łóżku i zaczęli się śmiać.Uwielbiała te ich głupawki.
-Za dwie godziny mamy czekać pod hotelem, przyjedzie Paul i pojedziemy przygotowywać się na koncert-powiedział Mali-Będzie próba, przymiarka strojów i w ogóle.Wszystko musi być idealnie.
-Gdzie dziewczyny?-zapytał Louis.
-Jess mówiła, że idzie się przejść i pomyśleć nad paroma sprawami, a Niki to nie wiem-powiedziałam i wtuliłam się w Liama.
-Powinna być w pokoju, bo ją odprowadziłem-wymamrotał Mulat.
Posiedzieliśmy, powygłupialiśmy się troszkę, ale chłopcy musieli się zbierać.Nie odbyło się bez długiego pożegnania z Liamem, ale jakoś chłopcy nas rozdzielili.Postanowiłam zajrzeć do Nicol, bo troszkę się o nią martwiłam.Do jej pokoju miałam kawałek, bo znajdował się na tym samym pietrze.Zapukałam do drzwi, ale nikt nie otworzył.Zapukałam mocniej, ale znowu nic.Zaczęłam walić jak opętana i królewna postanowiła otworzył.
-Nareszcie, co robiłaś?-zapytałam.
-Spałam nie widać-odpowiedziała oburzona.
Usiedliśmy razem na łóżko opowiedziałam jej o wszystkim co się dział podczas jej nie obecności, a ona o dzisiejszej rozmowie z Mulatem.Później dołączyła do nas Jess, która spacerowała po Paryżu i podrywała przystojniaków.Uwielbiałam spęczać tak czas z przyjaciółkami.
***Oczmi Nicol***
Czas nam tak szybko minął.Była już 16.WOW!tylko dwie godziny do koncertu, a ja się strasznie cieszę.Postanowiłyśmy ubrać się wygodnie.Rurki, jakaś koszulka, na to przewiewna kurtka i wygodne conversy.Olivia nas uczesała i zrobiła śliczny makijaż.Ona była w tym najlepsza, to dzięki niej zawsze ładnie się wyglądało.Szybko poszłyśmy do sklepu, kupić coś do jedzenia.Na dole nie było już prawie nikogo, chyba przeniosły się pod scenę.My akurat nie martwiłyśmy się tym, że będziemy stały w kolejce długo , bo pół godziny przed koncertem przyjedzie Paul, który nas zawiezie i wejdziemy tylnym wejściem.Kupiłyśmy jakieś duperele i w pokoju zjadłyśmy kanapki.Siedziałyśmy na łóżku w ciszy i czekałyśmy na pukanie do drzwi.KTOŚ ZAPUKAŁ!!Zerwałyśmy się szybko, ostatni raz spoglądając w lustro.Otworzyłem drzwi, a przed nami stanął mężczyzna mierzący ponad dwa metry.
-Jestem Paul, szybko dziewczyny mam nie całe 30 min-poganiał nas.
Szybko zjechaliśmy windą.Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w wyznaczone miejsce.Kiedy byliśmy już na miejscy na zewnątrz nie było już ani jednej fanki tylko masa ochroniarzy.
-Czy mogę zobaczyć Liama?-zapytała Olivia.
-Nie ma mowy, chłopcy mają się skupić na koncercie, a nie na was.Tedy kobiety, tędy-krzyknął ochroniarz.
Weszliśmy ciemnym wejściem, przyznam szczerze byłam przerażona. Paul zaprowadził nas na nasze miejsce, a w sali dało się ogłuchnąć.Piski i wołanie chłopców.Miałyśmy genialne miejsce na przeciwko sceny. Doskonały widok na chłopców.Kilka dziewczyn zmierzyło nas wrogim spojrzeniem.
-Pięć minut przed końcem przyjdę po was, nacie tu czekać!!-darł się mężczyzna.
Światła zgasły, fanki ucichły .Tak to ten moment koncert się zaczyna.Z nerwów zaczęłam obgryzać paznokcie.Wyszli.... bosko ubrani.Zaczęli śpiewać "What Makes You Beautiful". Zaczął Liam, pod jarana Olivia wstała z miejsca i zaczęła skakać i śpiewać.Teraz kolej na Hazzę.Myślałam, że umrę.Śpiewał tak świetnie i cały czas czułam jego oczy na sobie.Reszta koncertu przebiegła cudownie i idealnie.Tak jak powiedział Paul przyszedł i wyprowadził nas.W hotelu jak opętana pobiegłam do siebie, a za mną dziewczyny.Powiedziałam, że za pół godziny jestem, umówiona z Harrym w restauracji.Z reklamówek wyciągnęłam sukienkę.Wzięłam prysznic.Olivia polokowała mi włosy i zrobiłam mocny makijaż.Ubrałam się i przeglądnęłam w lusterku.
-WOW!Bosko-powiedziały równo moje przyjaciółki.
-Dziękuję, muszę być wyluzowana-pożegnałam się z nimi i poszłam w umówione miejsce.
Na korytarzu każdy się za mną oglądał, ale to nie teraz się liczyło, liczył się tylko Harry.Weszłam do restauracji, a on już siedział i miał wielki bukiet kwiatów. Na sam widok się uśmiechnęłam.
-Cześć- przytulił mnie.
-Hej.
Usiedliśmy przy stole wręczył mi kwiaty i zamówiliśmy coś do jedzenia.Kelner przyniósł nam szampana, a Hazza wystawił na stół czerwone duże pudełeczko.
-Słuchaj Nicol, na pewno czytałaś list i chciałbym Cię prosić o druga szansę.Wiem, ze zepsułem wszystko-powiedział i spuścił głowę w dół.
-Harry, ja też Cie kocham i wybaczam Ci-uśmiechnęłam się.
Otworzył pudełko w którym naszyjnik z dwoma połówki serca.Wyciągnął jedną połówkę i nałożył mi na szyję.Czułam jak jego koniuszki palców dotykają moje szyi i dostałam przyjemnych dreszczy.Później ja mu założyłam.
-Idziemy do pokoju?-zapytałam.
-Jasne-Harry wziął mnie na ręce.
Wtuliłam się mocno w niego, i poczułam cudowny zapach perfum.Poszliśmy do mojego pokoju i ułożył mnie delikatnie na łóżku, potem zamknął drzwi na klucz.Położył się na mnie i szepnął mi do ucha.
-Kochanie mam na Ciebie ochotę.
-Harry, dzisiaj nie- pocałowałam go.
-Nie wywiniesz się.
Zaczął mnie całować.Zdjął ze mnie sukienkę i tak zaczęła się nasza nocna przygoda.



                                                   ***************************
Przepraszam za błędy i nudę.Rozdział pisany na szybko.Następny dodam dopiero w piątek ♥♥

niedziela, 8 kwietnia 2012

   Moja przyjaciółka zaczęła pisać od niedawna bloga, na którego serdecznie zapraszam:
 
http://dominika-onedreamonebandonedirection.blogspot.co.uk/2012/04/bohaterowie.html
Co prawda jest tam dopiero prolog i bohaterowie, ale na pewno szybko pojawią się nowe rozdziały*___*


sobota, 7 kwietnia 2012

Rozdział #20

    Rano obudziłam się w nawet niezłym humorze. Na dworze pogoda była w sam raz. Ubrałam się szybko i wyszłam do najpiękniejszego parku w Paryżu. Szłam z słuchawkami w uszach i słuchałam ulubionych
piosenek. Nagle ktoś mnie zaczepił.Odwróciłam się a za mną stała dziewczynka. Wyjęłam słuchawki z uszu.
- Co się stało?-zapytałam zdziwiona.
- Hej, to ty jesteś byłą dziewczyną Harrego Stylesa?
- Tak
- Od razu cię rozpoznałam, a wiesz gdzie można kupić bilety na ich koncert?-zrobiła takie słodziutkie oczka.
-W ogóle, to kiedy i gdzie jest ich koncert?-zrobiłam minę typu WTF?!
-Jutro,hura-zaczęła skakań i piszczeć.
-Przepraszam, ale nie mam pojęcia- ponownie włożyłam słuchawki i odeszłam.
Przez cały czas myślałam co oni kombinują. W parku usiadłam na ławkę i przypomniało mi się, że tu spacerowałam z Harrym.O boże i znowu to samo.Cały czas tylko o nim myślę.Przecież on kocha Caroline, ale ta rozmowa pod drzwiami...Moje myśli przerwał dźwięk sms'a.
"Dzisiaj Liam mnie zaprosił do siebie!Ale mam zaciesz♥♥<Olivia>"
Szczerze mówią nie zainteresowało mnie to za bardzo.Schowałam telefon do kieszeni i położyłam się na ławce.Poczułam jak malutkie krople spadają mi an twarz.Przetarłam ją delikatnie żeby nie rozmazać makijażu i poszłam w stronę jednej z uliczek.Schowałam się pod  daszkiem.Po 30 minutach deszcz przestał padać, a ja spacerowałam po ulicach Paryża.Postanowiłam pójść do hotelu i zjeść obiad.Pod hotelem stało pełno ludzi, zastanawiałam się dlaczego.Kiedy weszłam do środka zawołała mnie pani recepcjonistka i wręczyła mi dwa listy.Jak weszłam do pokoju rzuciłam się na łóżko i je otworzyłam.W pierwszej kopercie był bilet na One Direction w pierwszym rzędzie.Koncert ma się odbyć jutro, dlatego mam jeszcze dużo czasu na myślenie czy pójść czy jednak nie.W drugiej kopercie był list, napisany bardzo eleganckim pismem.

                                                     Kochana Nicol!
   Nie mam pojęcia, dlaczego wyjechałaś od nas, ale winie za to siebie.Cholernie mi głupio, że na imprezie przespałem się z Elizabet.Chodzę z Caroline tak na prawdę po to, aby Ciebie wkurzyć,ale to Ty całymi dniami siedzisz mi w głowie, wszędzie widzę  Twój piękny uśmiech i cholernie mocno brakuje mi Ciebie.
   Chciałbym z Tobą porozmawiać.Proszę Cie o spotkanie po koncercie o godzinie 21 w hotelowej restauracji.

                                                                                                        Kocham Cię Harry♥♥

Popłakałam się, kiedy to przeczytałam, ale nie wiem dlaczego.Pierwsza myśl w co ja się ubiorę, przecież zabrałam same luźne ciuchy.Z walizki wyciągnęłam jakaś bluzę i portfel.List od Harrego i bilet schowała pod poduszkę i wybiegłam z hotelu.Przed wejściem dalej stało pełno ludzi. Podeszłam do dziewczyny i zapytałam o co tu chodzi.Ta zaczęła piszczeć jak opętana, ale zrozumiałam, ze sprzedają bilety na koncert One Direction.Złapałam się tylko za głowę i odeszłam stamtąd.W galerii chodziłam od sklepu do sklepu, bo nic ciekawego nie było.

***Oczami Liama***
  Dzisiaj o 19 przychodzi do mnie Olivia.Strasznie się stresuje, bo chciałbym zapytać się jej o to czy zostałaby moją dziewczyną.Strasznie obawiam się odpowiedzi.Znamy się już dobre dwa lata, a ja pamiętam pierwszy dzień spotkania jak byłoby to wczoraj.
**Dwa lata temu**
Odpadliśmy z X-Factor.Tak strasznie było mi smutno i płakałem.Umówiliśmy się z chłopakami, że pojedziemy do Louisa.Cali zapłakani weszliśmy do jego domu.Miła kobieta, która była jego mamą od razu ciepło nas przywitała.Usiedliśmy w salonie, a miła pani przyniosła nam ciasto i herbatę.W ogóle nie kontaktowałem się z chłopakami.Cały czas myślałem dlaczego to akurat my musieliśmy odpaść.Z góry usłyszałem dziewczęce piski, potem Lou zawołał jakąś Nicol.Do salonu weszła śliczna, wysoka blondynka, która miała całe potargane włosy. Za nią  brunetka, a ostatnia dziewczyna z różowymi włosami.Jak ją zobaczyłem to wstałem z miejsca.Wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli.Dziewczyny przedstawiły się nam i usiadły z nami.Nie wiedziałem co kto do mnie mówi cały czas patrzyłem się na Olivie.Była strasznie nie ogarnięta i wyglądała jakby coś ćpała, ale to nie zmieniało faktu, ze była piękna.
***
     Moje wspomnienia przerwał dzwonek do drzwi. Zerwałem się z łóżka i pobiegłem na dół.Otworzyłem drzwi i ujrzałem prześliczną Olivkę.Była ubrana w obcisłe rurki, szare szpilki i różowy sweterek.Stałem i patrzyłem się na nią przez jakieś pól minuty, a ona machała mi ręką przed twarzą.
-Cześć, wejdź-przytuliłem ją.
-No myślałam, że mnie już nie wpuścisz-zaśmiała się.
Przedstawiłem ją moim rodzicom i rodzeństwu.Mojej młodszej siostrze spodobał się kolor jej  włosów.Zaprowadziłem ja do swojego pokoju i usiedliśmy na łóżku.
-Ty grasz?-zapytała, wskazując palcem na gitarę leżącą obok mnie.
-Tak troszkę.
-Zagraj mi coś, proszę-uśmiechnęła się słodko.
-Może później.
Siedzieliśmy na łóżku rozmawiając o wszystkim i o niczym.Ona cały czas bawiła się gitarą i czasem  pomagałem jej coś zagrać .Wykorzystałem okazję do przytulenia.Nie odbyło się bez ciągłego wpadania rodziców i pytania czy wszystko okej i czy nic nam nie jet potrzebne.
-Liam obiecałeś, że się za mną pobawisz-marudziła moja siostra Viki, która ma 4 latka.
-Nie widzisz przyszła do mnie koleżanka-powiedziałem obojętnie.
-Powiem mamie-tupnęła noga.
-Ja się z Tobą pobawię, jeśli chcesz?-zapytała Olivia.
-No jasne.
-Liam, a czy Twoja dziewczyna będzie dzisiaj u nas spała?-zapytała Viki.
-To nie jest moja dziewczyna i nie będzie tu spała wariatko-uderzyłem ją delikatnie w brzuch.
Mała wskoczyła do nas na łózko i dziewczyny zaczęły bawić się lalkami.Ja w tym czasie poszedłem do kuchni i od rodziców dowiedziałem się, że jadą do babci i zabierają moje rodzeństwo.Co oznacza chatę tylko dla nas.Kiedy wróciłem do pokoju to Viki już nie było, a Olivia siedziała na biurku, bawiła się końcówkami swoich włosów i czytała książkę.
-Chodź muszę pogadać z Tobą poważnie-pociągnąłem ją za rękę w stronę łóżka.
-Nie lubię poważnych rozmów przerażają mnie.
-Może lepiej nie będę mówić tylko zaśpiewam-złapałem ją za kolano.
-Tak i zagrasz na gitarze-mówiła podjarana.
Miałem zacząć grać, ale mama weszła do pokoju.Pożegnała się i powiedziała, ze wróci jutro lub pojutrze.Poszedłem za nią i zamknąłem drzwi.
-Teraz to już chyba nam nie przeszkodzą-zaśmiała się Olivia.
Wziąłem gitarę, zrobiłem głęboki wdech i wydech i zacząłem:
Mmmm ..... A .... Mmmmm.... Yeah....Mmmmm....Yeah, Yeah, Yeah
Mmmm ..... A ....Mmmmm .... Yeah....Mmmm..... Yeah, Yeah
Baby I just don't get it
Do you enjoy being hurt?
I know you smelled the perfume, the make-up on his shirt
You don't believe his stories
You know that they're all lies
Bad as you are, you stick around and I just don't know why
If I was ya man baby you
Never worry bout what I do
I'd be coming home back to you
Every night, doin' you right
You're the type of woman deserves good things
Fist full of diamonds hand full of rings
Baby you're a star I just want to show you,who you are

You should let me love you
Let me be the one to give you everything you want and need
Baby good love and protection
Make me your selection
Show you the way love's supposed to be
Baby you should let me love you, love you, love you, loooove you, Yeah

Listen...-nie zdążyłem dokończyć, bo zakryła mi usta palcem, a po policzkach lały się jej łzy.
Przybliżyłem się do niej, a nasze usta się spotkały.Ona całowała tak delikatnie i zmysłowo.Czułem jak uśmiecha się przez pocałunek.
-Kocham Cię wiesz-szepnęła.
-Ja Ciebie też, zakochałem się w Tobie kiedy odpadliśmy z X-Factora i przyjechaliśmy do Lou-pocałowałem ją w szyję.
Zeszliśmy na dół zrobić coś do jedzenia.Wyciągnąłem z lodówki jajka i boczek, a ona to usmażyła, bo znając mnie mogłem spalić dom.
-Jutro lecę do Paryża, bo Harry próbuje odzyskań Nicol i dajemy tam koncert- powiedziałem obejmując ją w talii.
-Już mnie zostawiasz, nie ładnie.FOCH!-krzyknęła i udała obrażoną.
-Jeśli chcesz możesz z nami i Jess też poleci.
-Kochany jesteś.Jak chcesz mnie zabrać to jasne, że tak w końcu to miasto zakochanych.
Zjedliśmy razem kolację, obejrzeliśmy kilka filmów i wypiliśmy po piwie.Widziałem jak Olivka zasypia.
-Idziemy się położyć do góry?-zapytałem głaszcząc ją po włosach.
-Miałam wrócić na noc do domu.
-Tak  nad ranem będę Cię odprowadzać.
Wyłączyłem wszystkie światła na dole i zaniosłem ją do góry.Dałem jej moją koszulkę i poszła się umyć.W tym czasie napisałem do chłopaków, że się zgodziła i jestem najszczęśliwszy na świecie.Później ja poszedłem się umyć.Położyłem się obok niej i mocno przytuliłem.
-Kocham Cię skarbie-szepnąłem i pocałowałem ją w policzek.
Ona chyba już zasnęła, bo nic nie odpowiedziała.Podczas snu była taka bezbronna i niewinna.
***Oczami Nicol***
W jednym ze sklepów kupiłam czarną sukienkę na ramiączka, ze średnim dekoltem.Do tego szare szpilki i szarą kopertówka.W galerii kupiłam sobie jeszcze kawę, bo byłam strasznie przemęczona i przez cały dzień nic nie jadłam.Pod hotelem zaczepił mnie młody mężczyzna z koszem róż.
-A co tak panienka spaceruje sama w mieście zakochanych?-zapytał i słodko się uśmiechnął.
-No los tak chciał-zaśmiałam się.
-To proszę różyczka na pocieszenie-wyciągnął śliczną czerwoną różę.
-Dziękuję bardzo, dobranoc.
Weszłam do windy i pojechałam na moje piętro.W pokoju różyczkę wstawiłam do wazony ciuchy postawiłam w bezpieczne miejsce, a sama poszłam się ogarnąć do łazienki, bo jutro czekał mnie ciężki dzień.Nie mogłam zasnąć, bo byłam głodna, ale jakoś się udało.
                                            *********************************
Mi się ogółem podoba, jakiś taki fajny wyszedł.Dziękuję za 4 komentarze pod poprzednim i myślę, że pod tym też będą!!http://www.youtube.com/watch?v=B8FTyEdLjqA  a tu macie całą piosenkę, którą spiewał Liam*___*I jego rodzeństwo zmieniła dla potrzeb opowiadania!


Stwierdzam zgon, bo ONE DIRECTION ♥♥;**


czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział #19

***Oczami Olivi***
  Obudziłam się rozwalona na łóżku, cała owinięta kocami.Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie dochodziła 12.Po drugiej stronie spała owinięta kołdrą Nicol.Szybko posprzątałam w pokoju, bo wyglądał jak po przejściu tornada.Odsłoniłam rolety z okiem i od razu popsuł mi się humor.Wszystko było szare i padał deszcz.Usiadłam na parapet i zasnęłabym gdyby nie mój telefon.Szybko pobiegłam po niego żeby nie obudzić Niki.
-Tak?-zapytała Liama.
-Pomóż nam szukać Nicol.Wczoraj gdzieś wyszła i nie wróciła-mówił zdenerwowany.
-Uspokój się, ona jest u mnie.Tylko nikomu nie mów-powiedziałam szeptem.
-Mogę wpaść?
-Jasne, tylko jak coś ja Ci nic nie mówiłam.
Podeszłam do szafy i jak zawsze miałam taki sam problem.Szafa wypchana od ciuchów a ja nie mam w co się ubrać.Znalazłam czarne rurki, przewiewną żółtą koszulkę i do tego wełniany sweterek.Poszłam zrobić sobie makijaż.Z tego powodu, że przychodzi Liam to pomalowałam się mocniej i ładnie ułożyłam włosy.Po wyjściu z łazienki Nicol siedziała na łóżku i pisała sms'y.
-Dzień dobry-powiedziałam i usidłam obok niej.
-No nie wiem czy taki dobry, wszyscy mnie szukają.
-Wybierz sobie jakieś ciuchy pomaluj się i uczesz, za jakieś 15 min masz być na śniadaniu.
Zeszłam na dół i oczekiwałam przyjścia Liama.Bałam się strasznie reakcji mojej przyjaciółki, ale co tam mu się nie odmawia.Na blat kuchenny wystawiłam miski, płatki i mleko.Usłyszałam dzwonek do drzwi i szybko poszłam je otworzyć.Przed otwarciem drzwi przeglądnęłam się w lustrze i poprawiłam włosy.
-Cześć Olivia-pocałował mnie delikatnie w policzek Liam.
-Hej, jest u góry zaraz zejdzie.
Poszliśmy razem do salonu, a on opowiedział mi dlaczego Nicol wczoraj uciekła z domu.Chociaż siedziałam daleko od niego dziwnie się czułam.Miałam motyle w brzuchu .Z tego powodu, że było dość zimno rozpaliłam w kominku.
-Sorry, że tak długo, co jemy?-krzyknęła Nicol, zbiegając po schodów.
-Cześć Nicol- przywitał się Liam.
-O boże, nie macie co robić tylko się tak o mnie martwicie?-zapytała wrednie.
-Wszyscy Cię szukają i martwią-wstał i ją przytulił, a ja zrobiłam się bardzo zazdrosna.
Zjadłyśmy śniadanie, a Liam przysłuchiwał się o czym gadamy.Nicol poszła do góry pozbierać swoje rzeczy i zadzwonić do mamy.Ja usiadłam na blacie kuchennym i jadłam czekoladę.Liam stanął na przeciwko mnie i złapał mnie za rękę.Nasze twarze zbliżały się do siebie i już mieliśmy się pocałować gdyby nie Niki.
-Oj przepraszam nie chciałam przeszkodzić.
Miałam ochotę ją zabić.Jak mogła nam teraz przeszkodzić.Mam nadzieję że jeszcze kiedyś do tego wrócimy, ale tak sam na sam a nie, żeby ktoś nam przeszkodził.
-Lecimy papa-powiedział Liam i mnie przytulił- Odezwę się wieczorem-szepnął mi do ucha.
-Cześć-pocałowałam go lekko w policzek.

***Oczami Liama***
Z domu Olivi wyszedłem strasznie wkurzony.Akurat w takim momencie, kiedy mogłem ją pocałować Nicol weszła do kuchni..Otworzyłem jej drzwi od auta i w ciszy pojechaliśmy w stronę jej domu.
-Obraziłeś się na mnie?-zapytała.
-Nie, tylko się zdenerwowałem- odpowiedziałem patrząc na nią złym wzrokiem.
-Ty lepiej patrz na drogę.Nie wiedziałam, że będziesz się z nią całować-powiedziała oburzona.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy.Pod domem wzięła torebkę i wybiegła z auta.Może nie powinienem się na nią złościć.Ledwo co weszła do domu wszyscy zaczęli ją przytulać.
-Tak się martwiłem-przytulił ją Lou.
-Wiem, przepraszam Was, ale musiałam wszystko przemyśleć.
-A wpadniesz do mnie dzisiaj-zapytał Louis.
-Tak za jakieś dwie godziny będę gotowa, to przyjadę- powiedziała z uśmiechem na twarzy
Poszedłem do kuchni się napić.Usiadłem na stół i zacząłem myśleć o moim życiu.Postanowiłem przeprosić Niki.Jak zawsze do jej pokoju wparowałem bez pukania, a ona stała przed lustrem w samej bieliźnie.
-Chyba się puka!-wydarła się.
-Mam wyjść?-zarzuciła na siebie koc w misie.
Co chcesz?-zapytała obojętnie.
-Chciałbym Cię przeprosić, nie powinienem się na Ciebie złościć-przytuliłem się do niej.
-Wybaczam, ale masz mnie uprzedzać kiedy będziesz ją całował to niem będę przeszkadzać-uśmiechnęła się.
Pocałowałem ja w policzek i wyszedłem z pokoju.Chłopcy się zbierali, więc postanowiłem pojechać z nimi.

***Oczami Nicol***
Musze się przygotować, bo jadę do mojego brata i na  moje nieszczęście będzie tam Harry.Z szafy wyciągnęłam szare leginsy, różową bokserkę, a na to zarzuciłam czarny sweterek.Poszłam do łazienki poprawić makijaż i uczesać włosy.Polokowałam lekko końcówki i ułożyłam je na ramionach.Poszłam do kuchni i zjadłam czekoladowy jogurt.
-Tato zawieziesz mnie do Lou?
-Jasne bądź gotowa za 10 minut.
W tym czasie do torebki spakowałam błyszczyk, telefon, klucze i inne potrzebne duperele.Poczekałam na tatę przed domem, bo musiał wyjechać autem z garażu.Po drodze opowiedziałam mu co się działo podczas ich nie obecności, pomijając te najważniejsze rzeczy.Pod domem chłopaków pocałowałam tatę w policzek i poprosiłam, żeby przyjechał po mnie.Zapukałam do drzwi, a otworzył je Harry.
-Cześć, ja do Lou.
-Harry kotku kto to?-usłyszałam piszczący głos dochodzący z salony.
Byłam strasznie wkurzona.Caroline wszędzie musi się wpiepszać.Jak zobaczyłam siedzącą ją na kanapie to myślałam, ze powyrywam jej włosy.
-Cześć Niki -powiedziała z podejrzanym uśmiechem.
-Nie mów tak do mnie, dla Ciebie jestem Nicol.
Louis pociągnął mnie za nadgarstek do swojego pokoju.
-Co się z Tobą dzieje?-zapytał troskliwie.
-Nie wiem, wszystko się wali.Najpierw Harry, potem Zayn.Nie wiem spiepszyłam sobie życie-łzy zaczęły mi napływać do oczy.
Mój bart pobiegł szybko na dół i wrócił z dwoma piwami.Rozmawialiśmy o wszystkich naszych problemach, Przepraszał mnie za wszystko i ja go też.Zeszliśmy na dół żeby oglądnąć jakiś film.W kuchni zrobiłam popcorn, którym nie podzieliłam się z nikim.
-Ej młoda jak Ci się układa z ...-zacięła się Caroline.
-Po pierwsze nie młoda, a po drugie nie mam chłopaka i daruj sobie te komentarze.
-No widzisz jakoś nie masz szans u gwiazd.Dla chłopców byłaś tylko zabawką, naiwna dziewczynka.Trzeba być mądrym i umieć trzymać mężczyznę przy sobie.Widzisz masz przykład na mnie i Harrym.
-Caroline zamknij się już-powiedział mój brat.
Ja tylko wstałam i cała zapłakana pobiegłam do sypialni mojego brata.Słyszałam jak on się kłóci z Caroline, a Hazza nie wiedział po kogo stronie ma stanąć.Kłócąc się chłopcy wbiegli na górę i stanęli pod drzwiami Lou.
-Harry weź się ogarnij i z nią zerwij- powiedział cicho Lou.
-Ty nic nie rozumiesz, ona jest po to,aby Nicol była zazdrosna.
-Idź do niej błagam i daj sobie luz z moją siostra.
Mój brat przyszedł do mnie i pocieszał mnie.Gadał jakieś bzdury, a ja tylko przytakiwałam.Postanowiłam się poprawić i iść się napić.W łazience przemyłam twarz zimną wodą i zeszłam na dół. Na schodach stanęłam jak wryta i kopara mi opadła.Caroline siedziała na Harrym okrakiem bez koszulki.
-Jak chcecie uprawiać seks to przenieście się do sypialni-powiedziałam przechodząc obok nich.
Harry od razu zepchnął ją z siebie i ubrał spodnie.W kuchnie zakręciło mi się w głowie.W szafce znalazłam tabletki, to wzięłam jedna.Przemyślałam sobie to wszystko i postanowiłam odpocząć od wszystkich.
-Lou ja, ja... wyjeżdża- krzyknęłam z salonu.
-CO?!-krzyknął zbiegając po schodach.
-Musze przemyśleć, odpocząć.Nie chce sprawić wam problemów.
-Ej Nicol co ty gadasz?-zapytał zdziwiony Harry.
Z kieszeni wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po tatę.Przyjechał po 10 minutach i razem z Lou pojechaliśmy w stronę domu.Wysiadając z auta jak opętana, potknęłam się i obdarłam kolano.W szafy wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy.
-Gdzie chcesz jechać?-zapytał Lou.
-Nie wiem Francja, Włochy może odwiedzę Polskę.
-Córciu nie rób głupstw, prześpij się z tym i pomyśl dokładnie-powiedziała mama jedząc marchewkę.
-Jeszcze dzisiaj gdzieś wyjadę, polecę czy co kol wiek, nie dam dużej rady widywać codziennie Harrego z tą suką!-krzyknęłam.
-Trzymaj na bilet i na jakieś tam wydatki-powiedział tata, a w ręku trzymał pieniądze.
-Dziękuję.
Resztę pakowania poszło szybko zapakowała się w dwie duże walizki.Poprosiłam, żeby zawieźli mnie na lotnisko.Cała moja rodzinka pojechała.Na lotnisku kupiłam bilet na najbliższy samolot, czyli PARYŻ.Samolot był za 15 minut.Wszyscy odprowadzili mnie i wyściskali na pożegnanie.Serce mnie bolało i rozdzierało mi się na miliony kawałków.Musiałam wyjechać, zostawić moje rodzinne miasto i odpocząć od wszystkiego, a raczej od wszystkich.Ostatnie co zrobiłam to pomachałam mojej kochanej rodzince i kilka łez spłynęło mi po policzku.Mieliśmy lecieć zaledwie dwie i pół godziny, dlatego postanowiłam się zdrzemnąć.
-Za chwilkę lądujemy-poinformowała mnie blondynka, siedząca obok mnie.
      Po godzinie 2 nad ranem byłam w hotelu.Nie wiem, dlaczego ale to ten sam w którym byłam z Harrym.Koniec myślenia o nim i o tym co się działo wcześniej.Od jutra zaczynam nowe życie.W mieście miłości.Wynajęłam pokój z numerem 269.Miły przystojny chłopak zaprowadził mnie do pokoju i przy okazji zaniósł mi ciężkie walizki.W pokoju zadzwoniłam do Liama, Olivi, Jess i . Wszystko dokładnie mi opowiedziałam.Z walizek wyciągnęłam najważniejsze rzeczy i położyłam je na wierzchu.Znalazłam piżamę i poszłam do łazienki.Tam wzięłam zimny prysznic.Później wyszłam na balkon i było tak cudownie.Wszystko było ładnie oświetlone.Było widać zakochanych ludzi spacerujących po ulicach Paryża.Po chwili namysłu zamknęłam drzwi balkonowe i położyłam się spać.


                                                ******************************************
Smutno mi!Pod ostatnim wpisem był tylko 1 komentarz!:(Postarajcie się o więcej pod tym.Nie długo wszystko zacznie się dobrze układać;***KOCHAM WAS DIRECTIONERKI♥♥♥
PS.Przepraszam za błędy!!

Życzę Wam miłych i spokojnych świąt Wielkanocnych i żeby zając był bogaty;)