czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział #19

***Oczami Olivi***
  Obudziłam się rozwalona na łóżku, cała owinięta kocami.Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie dochodziła 12.Po drugiej stronie spała owinięta kołdrą Nicol.Szybko posprzątałam w pokoju, bo wyglądał jak po przejściu tornada.Odsłoniłam rolety z okiem i od razu popsuł mi się humor.Wszystko było szare i padał deszcz.Usiadłam na parapet i zasnęłabym gdyby nie mój telefon.Szybko pobiegłam po niego żeby nie obudzić Niki.
-Tak?-zapytała Liama.
-Pomóż nam szukać Nicol.Wczoraj gdzieś wyszła i nie wróciła-mówił zdenerwowany.
-Uspokój się, ona jest u mnie.Tylko nikomu nie mów-powiedziałam szeptem.
-Mogę wpaść?
-Jasne, tylko jak coś ja Ci nic nie mówiłam.
Podeszłam do szafy i jak zawsze miałam taki sam problem.Szafa wypchana od ciuchów a ja nie mam w co się ubrać.Znalazłam czarne rurki, przewiewną żółtą koszulkę i do tego wełniany sweterek.Poszłam zrobić sobie makijaż.Z tego powodu, że przychodzi Liam to pomalowałam się mocniej i ładnie ułożyłam włosy.Po wyjściu z łazienki Nicol siedziała na łóżku i pisała sms'y.
-Dzień dobry-powiedziałam i usidłam obok niej.
-No nie wiem czy taki dobry, wszyscy mnie szukają.
-Wybierz sobie jakieś ciuchy pomaluj się i uczesz, za jakieś 15 min masz być na śniadaniu.
Zeszłam na dół i oczekiwałam przyjścia Liama.Bałam się strasznie reakcji mojej przyjaciółki, ale co tam mu się nie odmawia.Na blat kuchenny wystawiłam miski, płatki i mleko.Usłyszałam dzwonek do drzwi i szybko poszłam je otworzyć.Przed otwarciem drzwi przeglądnęłam się w lustrze i poprawiłam włosy.
-Cześć Olivia-pocałował mnie delikatnie w policzek Liam.
-Hej, jest u góry zaraz zejdzie.
Poszliśmy razem do salonu, a on opowiedział mi dlaczego Nicol wczoraj uciekła z domu.Chociaż siedziałam daleko od niego dziwnie się czułam.Miałam motyle w brzuchu .Z tego powodu, że było dość zimno rozpaliłam w kominku.
-Sorry, że tak długo, co jemy?-krzyknęła Nicol, zbiegając po schodów.
-Cześć Nicol- przywitał się Liam.
-O boże, nie macie co robić tylko się tak o mnie martwicie?-zapytała wrednie.
-Wszyscy Cię szukają i martwią-wstał i ją przytulił, a ja zrobiłam się bardzo zazdrosna.
Zjadłyśmy śniadanie, a Liam przysłuchiwał się o czym gadamy.Nicol poszła do góry pozbierać swoje rzeczy i zadzwonić do mamy.Ja usiadłam na blacie kuchennym i jadłam czekoladę.Liam stanął na przeciwko mnie i złapał mnie za rękę.Nasze twarze zbliżały się do siebie i już mieliśmy się pocałować gdyby nie Niki.
-Oj przepraszam nie chciałam przeszkodzić.
Miałam ochotę ją zabić.Jak mogła nam teraz przeszkodzić.Mam nadzieję że jeszcze kiedyś do tego wrócimy, ale tak sam na sam a nie, żeby ktoś nam przeszkodził.
-Lecimy papa-powiedział Liam i mnie przytulił- Odezwę się wieczorem-szepnął mi do ucha.
-Cześć-pocałowałam go lekko w policzek.

***Oczami Liama***
Z domu Olivi wyszedłem strasznie wkurzony.Akurat w takim momencie, kiedy mogłem ją pocałować Nicol weszła do kuchni..Otworzyłem jej drzwi od auta i w ciszy pojechaliśmy w stronę jej domu.
-Obraziłeś się na mnie?-zapytała.
-Nie, tylko się zdenerwowałem- odpowiedziałem patrząc na nią złym wzrokiem.
-Ty lepiej patrz na drogę.Nie wiedziałam, że będziesz się z nią całować-powiedziała oburzona.
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy.Pod domem wzięła torebkę i wybiegła z auta.Może nie powinienem się na nią złościć.Ledwo co weszła do domu wszyscy zaczęli ją przytulać.
-Tak się martwiłem-przytulił ją Lou.
-Wiem, przepraszam Was, ale musiałam wszystko przemyśleć.
-A wpadniesz do mnie dzisiaj-zapytał Louis.
-Tak za jakieś dwie godziny będę gotowa, to przyjadę- powiedziała z uśmiechem na twarzy
Poszedłem do kuchni się napić.Usiadłem na stół i zacząłem myśleć o moim życiu.Postanowiłem przeprosić Niki.Jak zawsze do jej pokoju wparowałem bez pukania, a ona stała przed lustrem w samej bieliźnie.
-Chyba się puka!-wydarła się.
-Mam wyjść?-zarzuciła na siebie koc w misie.
Co chcesz?-zapytała obojętnie.
-Chciałbym Cię przeprosić, nie powinienem się na Ciebie złościć-przytuliłem się do niej.
-Wybaczam, ale masz mnie uprzedzać kiedy będziesz ją całował to niem będę przeszkadzać-uśmiechnęła się.
Pocałowałem ja w policzek i wyszedłem z pokoju.Chłopcy się zbierali, więc postanowiłem pojechać z nimi.

***Oczami Nicol***
Musze się przygotować, bo jadę do mojego brata i na  moje nieszczęście będzie tam Harry.Z szafy wyciągnęłam szare leginsy, różową bokserkę, a na to zarzuciłam czarny sweterek.Poszłam do łazienki poprawić makijaż i uczesać włosy.Polokowałam lekko końcówki i ułożyłam je na ramionach.Poszłam do kuchni i zjadłam czekoladowy jogurt.
-Tato zawieziesz mnie do Lou?
-Jasne bądź gotowa za 10 minut.
W tym czasie do torebki spakowałam błyszczyk, telefon, klucze i inne potrzebne duperele.Poczekałam na tatę przed domem, bo musiał wyjechać autem z garażu.Po drodze opowiedziałam mu co się działo podczas ich nie obecności, pomijając te najważniejsze rzeczy.Pod domem chłopaków pocałowałam tatę w policzek i poprosiłam, żeby przyjechał po mnie.Zapukałam do drzwi, a otworzył je Harry.
-Cześć, ja do Lou.
-Harry kotku kto to?-usłyszałam piszczący głos dochodzący z salony.
Byłam strasznie wkurzona.Caroline wszędzie musi się wpiepszać.Jak zobaczyłam siedzącą ją na kanapie to myślałam, ze powyrywam jej włosy.
-Cześć Niki -powiedziała z podejrzanym uśmiechem.
-Nie mów tak do mnie, dla Ciebie jestem Nicol.
Louis pociągnął mnie za nadgarstek do swojego pokoju.
-Co się z Tobą dzieje?-zapytał troskliwie.
-Nie wiem, wszystko się wali.Najpierw Harry, potem Zayn.Nie wiem spiepszyłam sobie życie-łzy zaczęły mi napływać do oczy.
Mój bart pobiegł szybko na dół i wrócił z dwoma piwami.Rozmawialiśmy o wszystkich naszych problemach, Przepraszał mnie za wszystko i ja go też.Zeszliśmy na dół żeby oglądnąć jakiś film.W kuchni zrobiłam popcorn, którym nie podzieliłam się z nikim.
-Ej młoda jak Ci się układa z ...-zacięła się Caroline.
-Po pierwsze nie młoda, a po drugie nie mam chłopaka i daruj sobie te komentarze.
-No widzisz jakoś nie masz szans u gwiazd.Dla chłopców byłaś tylko zabawką, naiwna dziewczynka.Trzeba być mądrym i umieć trzymać mężczyznę przy sobie.Widzisz masz przykład na mnie i Harrym.
-Caroline zamknij się już-powiedział mój brat.
Ja tylko wstałam i cała zapłakana pobiegłam do sypialni mojego brata.Słyszałam jak on się kłóci z Caroline, a Hazza nie wiedział po kogo stronie ma stanąć.Kłócąc się chłopcy wbiegli na górę i stanęli pod drzwiami Lou.
-Harry weź się ogarnij i z nią zerwij- powiedział cicho Lou.
-Ty nic nie rozumiesz, ona jest po to,aby Nicol była zazdrosna.
-Idź do niej błagam i daj sobie luz z moją siostra.
Mój brat przyszedł do mnie i pocieszał mnie.Gadał jakieś bzdury, a ja tylko przytakiwałam.Postanowiłam się poprawić i iść się napić.W łazience przemyłam twarz zimną wodą i zeszłam na dół. Na schodach stanęłam jak wryta i kopara mi opadła.Caroline siedziała na Harrym okrakiem bez koszulki.
-Jak chcecie uprawiać seks to przenieście się do sypialni-powiedziałam przechodząc obok nich.
Harry od razu zepchnął ją z siebie i ubrał spodnie.W kuchnie zakręciło mi się w głowie.W szafce znalazłam tabletki, to wzięłam jedna.Przemyślałam sobie to wszystko i postanowiłam odpocząć od wszystkich.
-Lou ja, ja... wyjeżdża- krzyknęłam z salonu.
-CO?!-krzyknął zbiegając po schodach.
-Musze przemyśleć, odpocząć.Nie chce sprawić wam problemów.
-Ej Nicol co ty gadasz?-zapytał zdziwiony Harry.
Z kieszeni wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam po tatę.Przyjechał po 10 minutach i razem z Lou pojechaliśmy w stronę domu.Wysiadając z auta jak opętana, potknęłam się i obdarłam kolano.W szafy wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy.
-Gdzie chcesz jechać?-zapytał Lou.
-Nie wiem Francja, Włochy może odwiedzę Polskę.
-Córciu nie rób głupstw, prześpij się z tym i pomyśl dokładnie-powiedziała mama jedząc marchewkę.
-Jeszcze dzisiaj gdzieś wyjadę, polecę czy co kol wiek, nie dam dużej rady widywać codziennie Harrego z tą suką!-krzyknęłam.
-Trzymaj na bilet i na jakieś tam wydatki-powiedział tata, a w ręku trzymał pieniądze.
-Dziękuję.
Resztę pakowania poszło szybko zapakowała się w dwie duże walizki.Poprosiłam, żeby zawieźli mnie na lotnisko.Cała moja rodzinka pojechała.Na lotnisku kupiłam bilet na najbliższy samolot, czyli PARYŻ.Samolot był za 15 minut.Wszyscy odprowadzili mnie i wyściskali na pożegnanie.Serce mnie bolało i rozdzierało mi się na miliony kawałków.Musiałam wyjechać, zostawić moje rodzinne miasto i odpocząć od wszystkiego, a raczej od wszystkich.Ostatnie co zrobiłam to pomachałam mojej kochanej rodzince i kilka łez spłynęło mi po policzku.Mieliśmy lecieć zaledwie dwie i pół godziny, dlatego postanowiłam się zdrzemnąć.
-Za chwilkę lądujemy-poinformowała mnie blondynka, siedząca obok mnie.
      Po godzinie 2 nad ranem byłam w hotelu.Nie wiem, dlaczego ale to ten sam w którym byłam z Harrym.Koniec myślenia o nim i o tym co się działo wcześniej.Od jutra zaczynam nowe życie.W mieście miłości.Wynajęłam pokój z numerem 269.Miły przystojny chłopak zaprowadził mnie do pokoju i przy okazji zaniósł mi ciężkie walizki.W pokoju zadzwoniłam do Liama, Olivi, Jess i . Wszystko dokładnie mi opowiedziałam.Z walizek wyciągnęłam najważniejsze rzeczy i położyłam je na wierzchu.Znalazłam piżamę i poszłam do łazienki.Tam wzięłam zimny prysznic.Później wyszłam na balkon i było tak cudownie.Wszystko było ładnie oświetlone.Było widać zakochanych ludzi spacerujących po ulicach Paryża.Po chwili namysłu zamknęłam drzwi balkonowe i położyłam się spać.


                                                ******************************************
Smutno mi!Pod ostatnim wpisem był tylko 1 komentarz!:(Postarajcie się o więcej pod tym.Nie długo wszystko zacznie się dobrze układać;***KOCHAM WAS DIRECTIONERKI♥♥♥
PS.Przepraszam za błędy!!

Życzę Wam miłych i spokojnych świąt Wielkanocnych i żeby zając był bogaty;)

sobota, 31 marca 2012

Rozdział #18

***Dwa tygodnie później***
    Z Zaynem nie układa mi się najlepiej, często kłócimy się o byle co i nie spędzamy ze sobą dużo czasu.On ma spotkania z fanami, nagrywanie nowych piosenek i wiele innych ważniejszych rzeczy ode mnie.Przyznam szczerze,  że myślałam o zerwaniu, ale nie było dobrego momentu.
   Dzisiejszego, dość chłodnego popołudnia wybrałam się do sklepu po produkty spożywcze.Ubrałam zielone rurki, koszulkę na krótki rękaw na to przewiewną kurtkę i czarne conversy.
-Wychodzę, za jakaś godzinkę wrócę-pocałowałam Malika w policzek.
-Okej papa-pocałował mnie namiętnie w usta.
Wyszłam z domu.Zjechałam windą na korytarz, w którym stała pełno fotoreporterów, którzy czekali tylko na nowe plotki.Szczerze mówią z chęcią bym ich pozabijała, bo w ogóle nie miałam prywatności.Z trudem się  przepchałam.Wyszłam z bloku i spokojnym krokiem zmierzyłam w stronę Tesco.Do sklepu nie było daleko, tylko jakieś 10min drogi.Po drodze zachwycałam się kolorowymi liśćmi drzew, które już nie długo opadną.W sklepie były tłumy ludzi.Zachowywali się tak jakby mieli zamknąć wszystkie sklepy na świecie.Poszłam po ciepłe bułeczki, a tam stali Lou z Hazzą.
-Cześć siostrzyczko-powiedział Lou, chciał mnie przytulic, ale go odepchnęłam.
Po jego ostatniej akcji, kiedy Zany pojechał  na pogrzeb nie chcę mieć z nim wspólnego.Nie dość, że mnie wyzwał to jeszcze strasznie bolała mnie głowa.
-Weź się odwal.Idę cześć-krzyknęłam i pobiegłam po ser.
Nie lubię się na kogoś złościć, ale to było konieczne.Kiedy byliśmy mali kłóciliśmy się tylko o  zabawki, a teraz to tylko o Harrego i z kim się spotykam.Przy kasie zapłaciłam za zakupy i szybko szłam w stronę domu.Po drodze się potknęłam, ale jakaś dziewczyna pomogła pozbierać mi zakupy.Pod drzwiami domu otworzyłam je cichutko, żeby wystraszyć Malika, ale usłyszałam rozmowę z Liamem.Byłam pewna, że to on, bo jego głos rozpoznam wszędzie.
-Ty na serio ją kochasz czy po porostu szukasz pocieszenia po Eli?-krzyknął zdenerwowany.
-Szukam pocieszenia, masz racje nie powinienem, ale chciałem Eli na złość zrobić żeby była zazdrosna-po tych słowach nie wytrzymałam.
Trzasnęłam drzwiami i pobiegłam do garderoby spakować rzeczy .Po kilku minutach przyszli do mnie.
-Co Ty robisz?-zapytał zdziwiony Zayn.
-No wyprowadzam się, byłam tylko na pocieszenie i żeby wzbudzić zazdrość.Wiesz Zayn ja na serio kochałam Ciebie, ale widać, że wszystkie gwiazdunie to takie rozpieszczone i bawią się dziewczynami..Z nami koniec, nie dzwoń, nie pisz i w ogóle nie chcę mieć z Tobą już nic wspólnego-powiedziała cała zapłakana.
Pobiegłam do łazienki po kosmetyki..Jak spakowałam całą torbę, klucze od mieszkania rzuciłam na podłogę i wyszłam cała roztrzęsiona z domu.Na korytarzu dogonił mnie Liam.Od razu przytuliłam się do niego.
-Dlaczego on mi to zrobił?-zapytałam zapłakana.
-Spokojnie, nie wiem co mam Ci teraz odpowiedzieć-wytarł łzy z moich policzków.
-Zawieź mnie do domu, błagam.
-Oczywiście-zabrał moje walizki i poszliśmy w stronę auta.
Przez całą drogę nikt się nie odzywał.W moim telefonie sprawdziłam FB i Malik już powiedział światu, że znowu jest singlem.Jego fanki były bardzo zadowolone i cieszyły się .Ku mojemu zdziwieniu pod domem zadzwonił do mnie Louis.Na początku nie chciałam odbierać, ale jakoś się przełamałam.
-Co byś chciał?-zapytałam obojętnie.
-Spotkajmy się za trzy dni u mnie-zaproponował.
-Niby po co?Znowu chcesz mnie uderzyć ?-krzyknęłam do słuchawki.
-Nie po prostu musimy pogadać.
-Odezwę się  do Ciebie później i podam jeszcze dokładną datę, a teraz muszę kończyć.Cześć-od razu się rozłączyła.
Z Liamem zjedliśmy obiad w domu.Rozpakowałam moje rzeczy i przeczytałam listy.Jeden był od mamy i taty, że za kilka dni wracają, bo urlop im się kończy.Tak strasznie się ciesze.Nie miałam pojęcia, że ich przyjazd będzie najmilsza rzeczą w moim życiu.Reszta  poczty to tylko rachunki, które zapłaci tata.
-Ja to mam pecha do facetów-wyrwałam z nie znikąd.
-Jesteś śliczna, mądra i na pewno kiedyś znajdziesz tego jedynego-wygłosił  mój przyjaciel.
-Tak jasne, a Ty czemu nie masz dziewczyny?
-Bo ja czekam na tą jedyną z która chcę spędzić całe życie-rozmarzył się.
-Czyżby na Olivią?-śmiałam się.
Nic nie odpowiedział.On był nie śmiałym chłopakiem jeśli chodzi o dziewczyny i o wyznawanie uczuć.Przez resztę dnia oglądaliśmy filmy i piliśmy piwo.Na szczęście z nim nie dało się za dużo napić, ponieważ nie pił  dużo, a ja jakoś teraz lubiłam sobie wypić i zapomnieć o problemach.Wiem, że alkohol to nie najlepsza rzecz na wyluzowanie się, ale jakoś kusił .Później poszłam się umyć, bo byłam strasznie wykończona.Poszliśmy do mojego pokoju, sprawdzić TT i FB na laptopie.Wystarczyło położyć się do łózka i lekko odlatywałam.Podszedł do mnie Liam i pocałował mnie w policzek.
-Chyba już pójdę.
-Nie proszę, zostań-wymamrotałam pod nosem.
On zdjął buty, spodnie i koszulkę i położył się obok mnie.Wtuliłam się w niego jak w misia.Tak ślicznie pachniał.......
   Rano obudziły mnie krzyki z kuchni.Uwolniłam się z uścisku Liama i zaspana poszłam w stronę kuchni.Tam zobaczyłam krzątających się rodziców.
-Ojejciu córciu jak się stęskniłem-rzucił się na mnie tata.
-A myślisz, że ja nie i za mama tez i to tak cholernie mocno mi was brakowało-zrobiliśmy grupowy uścisk.
Przy porannej kawie w skrócie opowiedzieli mi co się działo i pokazali kilka zdjęć.Tak brakowało mi tych porannych pogaduszek.Przy pogaduszkach do pokoju wbił Liam w samych bokserkach w misie, a ja jak głupia wybuchnęłam śmiechem.Całkiem o nim zapomniałam.
-Yyy...dzień dobry-powiedział speszony, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce.
-Witam, chodź do nas.Napijesz się kawy?-mówił przez śmiech tata.
-Najpierw się ubiorę i może później, Niki chodź ze mną.
Wstałam,   oczywiście poinformowałam ich, ze nic się tutaj nie działo.Rodzice śmiali się .Biedactwo z niego, został tak wyśmiany.
-Nie widziałam, oni się z tego śmieją więc olej to i chodź na kawę-walnęłam się na łóżko.
-Tak to mogłem sobie goły wyjebać, a co byłoby śmiesznie nie?
Ubrał się grzecznie i poszliśmy na kawę.Mama w tym czasie zrobiła śniadanko, którego bardzo mi smakowało.Mój przyjaciel z ciekawością wysłuchiwał opowiadań mojej mamy jak było cudownie na dwumiesięcznych wakacjach, a ja w tym czasie przeglądałam gazetę.Moi rodzice lubili Liama, uważali go za dobrze wychowanego chłopaka i zawsze odpowiedzialnego.Nie chciało mi się tam siedzieć, dlatego ich przeprosiłam i poszłam się ubrać i pomalować.Później pomogłam mamie posprzątać w domu i usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Co Wy tu robicie?-zapytałam pozostałą część One Direction, która stała w drzwiach.
-Przyszliśmy na obiad, mama nas zaprosiła-powiedział mój brat.
Przecież nie mogłam się złościć na mamę, ponieważ ona nie wiedziała co się działo przez ostatnie tygodnie.Jak zobaczyłam Harrego to od razu kolana mi zmiękły.Mama pichciła już w kuchni, tata siedział w pokoju z chłopakami, a ja stałam i nie miałam pojęcia co mam zrobić.Poszłam do mojego pokoju i przytuliłam się do misia od Liama.Całe moje życie to jakaś porażka.Nie mogę znaleźć sobie chłopaka i ułożyć jakoś życia.Wzięłam laptopa i zaczęłam oglądać zdjęcia z Paryża.Ja to muszę mieć na serio coś z garami, żeby wspominać mojego byłego chłopaka.Poprawiłam włosy i wyszłam z pokoju.
-Córciu chodź do nas-krzyknął tata.
-Jakoś nie mam ochoty.
-No humorki kobiet w ciąży-zaśmiał się Lou.
-Jakiej ciąży?Niki jesteś w ciąży, z kim?-wypytywała zdziwiona mama.
-Weź się Louis ogarnij, bo mama jeszcze na zawał zejdzie-powiedziałam siadając koło Nialla.
-Jeszcze rodzicom nie powiedziałaś jak się zabawiałaś z moimi kolegami?
-Lou przestań-uspokajał go Harry.
-A czy Ty już powiedziałeś, że zostaniesz tatusiem?-zapytałam wrednie z wymuszonym uśmiechem na twarzy.
Wyszłam z pokoju i pobiegłam do łazienki.Miny rodziców byłe bezcenne przy tej rozmowie.W łazience zamknęłam się na klucz i z kosmetyczki wyciągnęłam małe tableteczki.Dobrze wiedziałam co oznaczało wzięcie takiej jednej.Przecież narkotyki nie są dobrą rzeczą na problemy.Tak dokładnie to nie miałam pojęcia co one jeszcze robiły w mojej kosmetyczce.Kilka lat temu na imprezie poznałam chłopaków, którzy handlowali narkotykami i kupiłam od nich.Później  chciałam tylko spróbować co skończyło się byciem w szpitalu i niezłymi problemami.Nikt o tym nie wiedział oprócz Jess, Olivi i Liama.To oni pomogli mi z tym nałogiem.Wysypałam kilka tabletek na rękę i chciałam je łyknąć, ale ktoś zapukał do drzwi.
-Niki otwórz drzwi-krzyknął Liam.
Szybko schowałam prochy do woreczka i ukryłam w bezpieczne miejsce.Później otworzyłam drzwi.
-Bierzesz?-zapytał zdenerwowany.
-Nie no co Ty, oszalałeś.
-A co to jest, tabletka na ból głowy?-zapytał trzymając w ręku białą tabletkę-Wiem dokładnie jak wyglądają narkotyki.Obiecałaś nam że nie będziesz brała.To nic Ci nie pomoże.
-Już do końca życie pozostanę narkomankę, rozumiesz.Z tego nie  da się wyleczyć-wykrzyczałam z płaczem.
-Nie mów tak, nie jesteś narkomanką-przytulił mnie do siebie.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę.Obiecałam mu, że nie będę brała już tego świństwa .Zeszliśmy na dół jakby nigdy nic i od razu zaczęły się pytania.
-Co się tak drzecie?-zapytał Niall.
-Takie tam przyjacielskie kłótnie- powiedział Liam, objął mnie ramieniem.
Pomogłam mamie nakryć do stołu i dokończyć piec jedzenie.Ona świetnie gotuje i zawsze wszyscy zachwycają się jej potrawami.
-Kochanie połóż o jeden talerz więcej-poprosiła mnie.
-A niby po co?-zapytałam
-Bo Caroline przychodzi.
-Hazza Twoja nowa ukochana- wydarł się Lou.
W sercu poczułam jakieś dziwne ukucie i coś mnie jeszcze zabolało.Bez słowa przygotowałam to o co poprosiła mnie mama i poszłam się przebrać.Ubrałam krótką czarną sukienkę z dużym dekoltem i buty na szpilce.Zrobiłam mocniejszy makijaż i wyprostowałam włosy.Na serio to nie wiem po co, może aby Harry zobaczył co stracił i żeby wkurzyć lekko Caroline.Jak wyszłam z pokoju wszyscy się na mnie patrzyli jakby zobaczyli ducha.
-Ej to tylko obiad-szepnął mi do ucha Niall.
-Wiem, wiem.
Razem z mamą wszystko ułożyłam na stole i czekaliśmy tylko na Caroline.Siedziałam i uśmiechałam się od ucha do ucha.
-Niki dobrze się czujesz?-zapytał Louis.
-I to nie wiesz jak dobrze.
Usłyszałam dzwonek do drzwi.Mama szybko zdjęła fartuch i pobiegła je otworzyć.Już z daleka słyszałam jej piszczący głos, który zawsze mnie denerwował.W ręku trzymała dwie bombonierki.Podeszła do mnie i wręczyła mi.
-Proszę to dla Ciebie-powiedziała ze sztucznym uśmiechem.
-Oj dziękuje, ale nie potrzebie wydałaś pieniądze, bo i tak tego nie zjem.Mam dietę-pod stołem kopnął mnie Liam.
Siedziałam jak jakaś idiotka gapiąc się w pusty talerz i śmiejąc się szyderczo i podejrzanie.Ona usiadła koło mnie, a ja myślałam że dźgnę ją w  brzuch.Nałożyłam sobie trochę sałatki, ziemniaki i kawałek kurczaka oczywiście uśmiech dalej nie schodził mi z tworzy.
-Nicol Ty jesteś byłą Harrego?-zapytała patrząc się na moją mamę.
-Tak jestem, a i szczęścia wam życzę oby wasze dzieci były tak brzydkie i głupie jak wy-wybuchnęłam śmiechem.
-Ale ja w cale nie jestem aż taka brzydka-powiedziała z oburzeniem Caroline.
-Kobieto masz lustro w domu?
-Tak mam, ale nie jestem pewna czy Ty masz i w cale nie jestem głupia.
-To się jeszcze okaże.Dziękuję-wstałam od stołu-WYCHODZĘ!!-krzyknęłam pakując potrzebne rzeczy do torebki.
-Gdzie?-zapytał tata.
-Jak najdalej od mojego brata i jego przyjaciół i tej głupiej Caroline-krzyknęłam, i zatrzasnęłam drzwi.
Miałam dość całego życia.Wszystko zjebało się przez chodzenie z Harrym.Dzisiaj nie wracam do domu. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Olivi.
-Hejka, dawno nie dzwoniłaś-powiedziała ucieszona Olivka.
-Wiem i przepraszam mogę do Ciebie wpaść i zostać na noc?-zapytałam.
-No oczywiście czekam.
Szybko pobiegłam w stronę jej domu.Był  dość daleko od mojego, ale czego się nie robi dla przyjaźni.Cały czas ktoś do mnie dzwonił, ale nie miałam ochoty z nim rozmawiać, więc wyłączyłam telefon.
   Olivia czekała na mnie pod domem.
-Kochana co Ci się stało?-zapytała zdziwiona.
-Harry on się z nią spotyka-rzuciłam się jej na szyje.
-Z kim?
-Z tą Caroline, przyjaciółka mojej mamy.
W domu przebrałam się w jej dres i usiadłyśmy przed telewizorem.Włączyłam film i zrobiłam popcorn.
-Ej chciałam wziąć znowu  dzisiaj-powiedziałam cicho.
-Pojebało Cię!Obiecałaś, że nie tkniesz tego!-krzyczała.
-To wszystko przez całe zjebane życie, ale Liam wszedł wtedy do łazienki.
-No szczęście, lubię go całkiem-powiedziała Olivia i się uśmiechnęła.
-Tylko lubisz?-zapytała  zaciekawiona.
-No, wiesz jest przystojny mądry, ale to gwiazda!-krzyknęła.
Po obejrzeniu filmu poszłyśmy się umyć.Przebrałyśmy w piżamki, zjadłyśmy kolację i chwilkę pogadałyśmy u niej w pokoju.Po jakiś 2 godzinach spędzonych z jedną z najlepszych osób na świecie zasnęłam szybko wraz z nią w jednym łóżeczku.


                                               *************************
Przepraszam,   przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale mam szkołę i za 3 dni pisze testy i muszę się uczyć.Po testach będę miała wolne, bo święta i postaram się dodawać jakoś regularnie;)Mam 11 obserwatorów i zaciesz;**Kocham was i proszę zostaw po sobie jakiś ślad jeśli czytasz!!Błagam o  4 lub 3 komentarze♥




Taki tam mój kochany mężulek♥♥

sobota, 24 marca 2012

Rozdział #17

    -To wybaczysz mi?Błagam!-krzyknął Hazza.
-NIE!Najpierw wszystko przemyślę i dam Ci znać.Nie mogę się teraz zgodzić-powiedziałam, a do oczu zaczęły napływać mi łzy.
-Ale...-zaczął, ale mu przerwałam.
-Żadne, ale.Idę cześć.
Tak głupio było mi go zostawić, ale nie mogę mu wybaczyć,nie wiem, dlaczego.Był kimś kogo kocham,a  ta głupia Eli zniszczyła wszystko.Odwróciłam się, żeby go zobaczyć, a on dalej tam stał.Idiotka ze mnie!Po drodze zaszłam do sklepu po jakieś piwo.Pod moim domem zobaczyłam znajomą mi dziewczynę.Myślałam, że ją rozszarpię.
-Cześć kochana-powiedziała Eli.
-Nie mogę na Ciebie patrzeć suko-mówiłam bardzo zdenerwowana.
-Naiwna dziewczynka, trzeba było pilnować Hazzy.Miałam okazję to ją wykorzystałam-śmiała się idiotycznie.
-Już wszystkich przyjaciół Zayna przeleciałaś?-zapytałam i lekko poprawił mi się humor.
-Została jeszcze Liam- po tych słowach myślałam, że ją zabije.
Nic jej nie odpowiedziałam.Weszłam do domu, zakupy wrzuciłam do kuchni i poszłam włączyć TV. Otworzyłam piwo, zrobiłam sobie popcorn i włączyłam jakiś film.Nudziło mi się samej.Była dopiero 19, dlatego postanowiłam zadzwonić do Zayna.Od zdrady Harrego bardzo dobrze się z nim dogaduję.Często gdzie razem wychodzimy.Poszłam po mój telefon.Po dwóch sygnałach odebrał.
-No hej!Co robisz?-zapytałam mulata.
-Myślałem, że już nie zadzwonisz.Nudzę się bez Ciebie.
-O to bardzo dobrze, wpadniesz do mnie?
-Jasne za jakieś 20 minut będę.Na razie-krzyknął do słuchawki i rozłączył się.
Poszłam ślamazarnie w stronę szafy i  wyciągnęłam z niej jakieś ładniejsze ciuchy.Później w łazience poprawiłam makijaż i włosy.Szybko ogarnęłam mieszkanie.Powkładałam naczynia do zmywarki, wyniosłam śmieci.Usłyszałam dzwonek do drzwi i pobiegłam je otworzy.
-Moja ślicznotka!-krzyknął i przytulił mnie Malik.
-Żadna Twoja-pocałowałam go w policzek.
-Idziemy do kina?-zaproponował.
-Nie chce mi się, zostańmy w domu-marudziłam.
-Idziemy bez gadania.
Mu nie dało się odmówić.Wystarczyło spojrzeć w jego oczy i byłam zahipnotyzowana.Poszłam po torebkę.Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i wyszliśmy z domu.Wsiedliśmy do jego auta i pojechaliśmy w stronę kina.
-Słyszałem, że dałaś kosza Harremu.
-Skąd Ty wiesz tak rzeczy?-zapytałam zdziwiona.
-Jesteśmy przyjaciółmi i mówimy sobie o wszystkim-zaśmiał się.
-A czy przyjaciele Ci powiedzieli o tym, że spali z Twoja dziewczyną?-wymamrotałam pod nosem.
Chyba nie usłyszał, bo nie zadawał pytań.Resztę drogi siedzieliśmy w ciszy. Pod kinem czekało już kilka fanek i fotoreporterów.Weszliśmy tylnym wejściem i poszliśmy kupić bilety.
-Na co idziemy?-zapytał Zayn.
-Nie wiem obojętnie.
Po kupieniu biletów oczywiście na horror, poszliśmy kupić popcorn i jakieś napoje.Weszliśmy do sali, miejsca były bardzo dobre.Na szczęście jego fanki nie rzucały się na niego i nie darły japy.Chociaż może gdybym nie była siostrą Louisa i nie widywałabym ich codziennie to też bym się tak zachowywała.Film się jeszcze dobrze nie zaczął, a ja już się bałam.Malik od razu mnie przytulił, a ja miałam motylki  w brzuszku.
      Po filmie czekaliśmy, aż wszyscy opuszczą salę.Wyszliśmy i poszliśmy zjeść lody.
-Zimno mi po tych lodach-powiedziałam, a Malik zdjął swoją bejsbolówkę i dał mi.
Zapłacił za całe zmówienie.Szliśmy powoli w stronę parkingu gdzie stała jego auto.Wsiedliśmy do auta i sprawdziłam mój telefon.Oczywiście dzwonił do mnie mój braciszek.Tak się o mnie martwi, że miałam tego dość.
-Pojedziemy do mnie na jakieś piwo czy coś?-zapytał Malik.
-Co masz na myśli mówiąc czy coś?
-No jakiegoś drinka, kolację-mówiąc to zarumienił się delikatnie.
-No jasne.
Przez resztę drogi śmialiśmy się.Mulat zatrzymał się pod sklepem i kupił duperele do domu na kolację i nie obeszło się bez alkoholu.Pod jego domem ku mojemu zdziwieniu nie było ani jednego fana, ani żadnych fotoreporterów.
-Panie przodem-przepuścił mnie w drzwiach-Rozgość się, a ja zrobię coś do jedzenia.
Włączyłam telewizor na jakieś kanały plotkarskie.Uwielbiałam to oglądać, można było się pośmiać z jakiś przypałowych zdarzeń gwiazd.No, ale teraz to nie było do śmiechu. Wszędzie były moje zdjęcia  z Malikiem i różnie idiotyczne nagłówki.
-Zayn chodź szybko!!-wydarłam się.
-Ej no spokojnie...o kurwa-jego szybki komentarz.
Obejrzeliśmy program o nas i myślałam, że coś sobie zrobię.Zayn uspokajał mnie.Jak ja teraz wyjdę na ulice to te Directionerki mnie zabiją.Rozwaliłam się na sofie, a on przyniósł drinki i kolację.Wszystko zjadłam ze smakiem.Przyznam, że miał talent kulinarny. Po 4 drinkach byliśmy już nieźle nawaleni, a jak wiadomo poważne rozmowy prowadzi się zawsze przy alkoholu.Potem wypiliśmy jeszcze po 2 drinki i zaczęły się głupawki.Tańczyliśmy, śpiewaliśmy, a czasami nasze usta się zetknęły.
-Nicol podobasz mi się.
-Ale tak na serio?-zrobiłam wielkie oczy.
-Tak, kocham Cię.Od zawsze mi się podobałaś, ale Ty wolałaś Harrego.
Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale usiadłam u niego na kolana i zaczęliśmy się całować.Jak zostaliśmy w samej bieliźnie to przenieśliśmy się do jego sypialni i tam cały film urwał mi się.

************
Rano obudziły mnie delikatne promienie słońca.Głowa strasznie mnie bolała.Inną rzeczą, która rzuciła mi się w oczy to zużyta prezerwatywa na podłodze.Nie pamiętałam za bardzo co się wydarzyło, ale można było się tego domyśleć.Założyłam na siebie pierwszą lepszą koszulę Malika i poszłam do kuchni się napić, bo miałam cholernego kaca.
-Ładnie Ci w mojej koszulce-załapał mnie w talii Zayn.
-Dziękuję- usiadłam na blacie i zaczęliśmy się całować.
-Czy to oznacza, że mam najpiękniejsza na świecie dziewczynę?
-No widocznie tak-zaśmiałam się.
W czasie kiedy mój nowy chłopak poszedł się umyć, zrobiłam śniadanko.Jak wyszedł z łazienki zjedliśmy razem śniadanko, karmiliśmy się wzajemnie i rzucaliśmy się jedzeniem.
-Mam genialne dwa pomysły-powiedział plując jedzeniem.
-No jakie, tylko normalne proszę.
-Pierwsze to ogłoszę, że jestem z Tobą, a drugi to...no wprowadź się do mnie.
-Interesujące, ale wybieram to drugie i to zaraz jedziemy po moje rzeczy-cieszyłam się jak debil.
Dokończyliśmy śniadanie i poszłam się wykąpać.W tym czasie on ogarnął mieszkanie  po wczorajszej imprezce.
-Jestem gotowa!-krzyknęłam.
-I piękna jak zawsze.
Ścigaliśmy się kto pierwszy do auta.No on wygrał, bo nie jestem zbyt dobra w bieganiu.W drodze do mnie mulat potrąciłby pieska, bo się zagapił.W domu spakowałam najważniejsze rzeczy.
-No to dużo miejsce w garderobie będę musiał Ci zrobić-zaśmiał się.
-Oczywiście, że tak i w łazience na półkach też.
-Tylko nie to-załamało się moje biedactwo.
Poszłam jeszcze po kuferek z moja biżuterią i usłyszałam dźwięk telefonu Zayna .
-Trzeba było pilnować dziewczyny.Cześć.
To jedyne co usłyszałam, bo jak mnie zobaczył szybko się rozłączył.Zapakował walizkę do bagażniki i pojechaliśmy.
-Na chwilkę gdzieś pojedziemy.
Po godzinie zobaczyłam znajomą mi okolice.Mieszkał tam Lou z Harrym.
-Ja zostaje w aucie-poinformowałam go zdenerwowana.
-Spokojnie.
Po 5 minutowym siedzeniu w aucie zadzwonił mój telefon.No wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Liama.
-Hejcia, dawno się nie odzywałeś.
-No szczęścia Ci życzę kochanie-darł się do słuchawki.
-Skąd Ty wiesz?-zapytałam zdziwiona.
-Wszyscy piszą o tym, że zostałaś u niego na noc.
-Ja pierdole, odezwę się później.Pa.
-Nie chcę zostać wujkiem po raz drugi.Papatki-Liam szybko się rozłączył.
Po 10 minutach Zayn przyszedł.Jedyne co się dowiedziałam, że zmarł jego wujek i musi jechać na pogrzeb.Widziałam jak łzy spływały mu po policzkach.
-Kiedy jedziesz?
-Jeszcze dzisiaj-odpowiedział smutny.
-Zajebiście-powiedziałam sama do siebie.
Pod domem Zayn nawet nie pomógł mi wyciągnąć walizek z bagażnika, chyba był tak bardzo zdenerwowany dzisiejszym pogrzebem.
-Może byś mi pomógł?
-Przepraszam kochanie-podszedł do mnie i pocałował.
Zabrał walizki i poszliśmy do domu.Byłam na niego strasznie zła no, ale musiałam go jakoś zrozumieć.W domu szybko wyciągnął walizki i zaczął się pakować.W tym czasie zrobiłam sobie kawę, usiadłam na sofie i zaczęłam czytać książkę.Dawno tego nie robiłam, bo miałam dużo problemów na głowie.
-Skarbie jadę-powiedział i dał mi kluczę od mieszkania.
-Już tęsknię-przytuliłam się do niego.
-Postaram się wrócić jak najszybciej.Kocham Cię!-powiedział i pocałował mnie delikatnie.
 I tak zostałam sama na najbliższe kilka dni.Poszłam rozpakować moje  ubrania.Z szafy zabrałam Malikowi jakąś koszulkę i poszłam się wykąpać.Później przygotowałam kolację.Po posiłku zaparzyłam kawę i usiadłam przed telewizorem.Akurat leciał mój ulubiony program "Ukryta Prawda". Ledwo co zdążyłam się położyć ktoś zapukał do drzwi.
-Co Ty tu robisz?-zapytał mój brat.
W drzwiach stali oczywiście One Direction i jakoś tak się dziwnie patrzyli.
-Mieszkam nie widać?
-Bawisz się w dziwkę!-krzyknął i popchnął mnie.
 Upadłam ,mocno uderzyłam się o róg szafki i Harry od razu do mnie podbiegł.
-Nicol nic Ci się nie stało?-zapytał troskliwie.
-Chyba nie, tylko głowa mnie strasznie boli-on mocno mnie przytulił.
Hazza pomógł mi wstać, a ja od razu pobiegłam do Louisa, który siedział w kuchni.
-Wypierdalaj, co Ty sobie myślisz, że możesz traktować mnie jak  rzecz?Wróć jak wytrzeżwiejesz.
-Ogarnij się idiotko- te słowa bardzo mnie zabolały i zaczęłam płakać.
Może i często między nami były kłótnie, ale nigdy mnie tak nie wyzwał.Chłopcy z trudem go wyprowadzili .Liam został ze mną na chwilkę.Wytłumaczył mi to całe napicie się Louisa.Wyszło, że to moja wina, bo dałam kosza Harremu no, a to jego, przyjaciel który cierpi .Po jego wyjściu zamknęłam drzwi na klucz i udałam się spać.


                                       *********************************

No taki sobie ten rozdział.Przepraszam za błędy i proszę o komentarze chociaż 3.Bardzo zależy mi na waszej opinii :)




Kocham tych słodziaków ♥ ;*

środa, 21 marca 2012

Rozdział #16

   Obudził mnie zapach dochodzący z kuchni.Byłam w ciuchach, w ogóle wczoraj się nie wykąpałam.Ubrałam kapcie i poszłam w stronę kuchni.
-Co tak ładnie pachnie?-zapytałam, przeciągając się.
-Żegnamy panią-podszedł do mnie Zayn i pociągnął do mojego pokoju-Z tego powodu, że są Twoje 18-ste urodziny cała nasz piątka przygotowuje niespodzianki.
-Cała wasza piątka?-zapytałam ze zdziwieniem.
-No tak jakoś wyszło, a Olivia i Jess przychodzą  później-mówił i pokazał rządek swoich białych zębów.
Wyszedł z pokoju, a ja wygrzebałam z szafy  wygodne ciuchy.  Były to czerwone szorty i niebieska bluzka.Szybko poszłam do łazienki umyć się i pomalować.
-Dzieńdoberek na co pani ma ochotę?-zapytał mój kochany braciszek-A no i przepraszam za wczoraj wiesz, że Harry to...
-Skończ to, nie ja się przespałam z kimś innym tylko on. Dzisiaj są moje urodzinki więc chcę się jak najlepiej bawić-mówiłam tak, żeby reszta nas nie usłyszała.
-No to co pani podać?
-Poproszę kawę z mlekiem tylko taką, wiesz jaką piję-dzisiaj mogłam wszystkich wykorzystywać dlatego korzystałam z okazji.
Nie mogłam się przestać gapić na Harrego..Dzisiaj jakoś tak ślicznie wyglądał.Miał kremowe rurki, białą koszulkę, a na to granatową marynarkę i krótkie conversy. Jego włosy były tak ładnie ułożone.
-Nie gap się tak na niego-wyrwał mnie z myśli głos Liama.
-No nie mogę...on jest taki seksi.
-To z nim pogadaj może-zaproponował.
-Nie, chyba oszalałeś.
Posiedzieliśmy chwilkę i oglądaliśmy ich koncert.Później dołączył się do nas Harry.Siedziałam obok niego i czułam zapach jego boskich perfum.Po prostu byłam od nich uzależniona.
-Głodna jestem!-wydarłam się.
-No nie drzyj japy zaraz skończymy!!-krzyknął Zayn z kuchni.
Po 15 minutach chłopcy przynieśli do salonu śniadanie dla mnie.Byłam tam jajecznica, sok pomarańczowy, kwiaty i mały torcik.
-O jejciu, nie musieliście -przytuliła każdego z nich, ale zatrzymałam się przy Harrym.
No, ale w końcu zebrałam siły i wtuliłam się w niego jak dawniej.Przy okazji zaciągnęłam się zajebistymi perfumami.Wszystko zjadłam ze smakiem, a chłopcy wpatrywali się we mnie jak w obrazek.
-To jaka jest kolejna niespodzianka?-zapytałam z pełna buzia.
-No nie wiem, a na co masz ochotę?-spytał Liam patrząc się na wszystkich.
-ZAKUPY!!-krzyknęłam.
-O boże, ja z nią pójdę, a no wy wiecie co zróbcie-powiedział mój brat.
Szybko pobiegłam do łazienki.Poprawiłam włosy i umyłam zęby. Tak dawno nie spędzałam czasu z Lou.Prawie cały czas się kłóciliśmy.Cieszyłam się z tych zakupów jak mała dziewczynka.
   Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w stronę galerii.Po drodze rozmawialiśmy o rodzinnych sprawach i dokładnie wyjaśnił mi moja adopcje.Jak wysiedliśmy z auta to podeszło do nas kilka jego fanek.On nie odmówił zdjęć i autografów.Weszliśmy do galerii to od razu pokierowaliśmy się w stronę mojego ulubionego sklepu.
-Czemu zostawiłeś Jess?-zapytałam go z nienacka.
-Nie będę wychowywał czyjegoś dziecka-popatrzał na mnie jak chciałby mnie zabić.
-A nie pomyślałeś że może być Twoje!?
-O fuck na właśnie-zrobił wielkie oczy ze zdziwienia.
Jak weszliśmy do sklepu to wybrałam sobie kilka kolorowych par rurek  i kilka bransoletek.Przy kasie do Louisa śliniła się  kasjerka.
-No co się nie odzywasz?-zapytałam szturchając go w ramię.
-Myślę...-powiedział cicho.
-Ty i myślenie.Kochanie nie zamartwiaj się tak wszystko da się sprawdzić-pocieszałam go.
-Trzeba jak najszybciej, muszę mieć pewność i poprosić ja o drugą szansę-krzyknął i pociągnął mnie w stronę wyjścia.
W drodze powrotnej Lou był cały czas zamyślony .Tak dokładnie to chyba  myślał o tym dzieciaczku co siedzi w brzuszku Jess.
     Pod domem otworzył mi drzwi i pobiegł do swojego pokoju.Słyszałam, że rozmawiał z kimś przez telefon, ale co mnie to obchodzi.
-Ej chodźcie do ogrodu-zawołał Zayn.
 Pobiegłam do ogrodu i jak stanęłam to nie mogłam wykrztusić z siebie ani słowa.Wszędzie był porozrzucane balony i serpentyny.Na środku stał stół dookoła którego siedzieli moi przyjaciele, a obok nich były prezenty co mnie cieszyło najbardziej.Stanęłam przy stole i zaczęłam płakać ze szczęścia.
-Nie płacz głupolku-powiedział i przytulił mnie Malik.
-Ej to śpiewamy?-zaproponował mój mój braciszek.
Wszyscy zaczęli śpiewać mi "Sto lat", a ja śmiałam się jak głupia.Później wypiliśmy szampana  i zjedliśmy tort.I w końcu przyszedł czas na prezenty.
-Ja, ja pierwszy!-krzyczał Zayn z pełna buzia.
Po kilku minutach przyszedł z dość dużym ładnie zapakowanym prezentem.
-Proszę teraz będziesz do mnie podobna-wręczył mi różowe pudełko.
Powoli je otwierałam.
-Jejciu jaka śliczna-powiedziała i wyciągnęłam boską  bejsbolokę.
-Teraz czas na mój-powiedział Harry.
Miałam jakoś motyle w brzuchu.Nie mam pojęcia dla czego, przecież to między nami było skończone.Podszedł do mnie, a w ręku trzymał małe śliczne pudełeczko.
-Wiem, ze zawsze Ci się podobał, ale nie miałaś czasu kupić.
Otworzyłam, a w środku był złoty naszyjnik w kształcie serca.Popatrzałam na Hazzę i rzuciłam mu się na szyję.
-Dziękuję, jesteś cudowny-powiedział mu do ucha.
-Kocham Cię-wyszeptał.
Kilka łez spłynęło mi po policzku.Wszyscy razem otworzyliśmy resztę prezentów.Od Liama Olivi i Jess dostałam wspaniały zestaw do malowania, a od mojego brata trzy pary butów i kilka koszulek.Od Nialla sztalugę i farby.Prezenty były wspaniałe.Resztę dnia spędziliśmy w ogrodzie, siedząc w basenie i rozmawiając o pierdołach.
-Harry Caroline dzwoni!-krzyknął Lou z kuchni.
-Przestań w dupie ją mam-zaczął chlapać wszystkich woda.
Po kilku godzinach większość musiała już jechać, a ja zostałam z Zaynem i Liamem.
-To kto mi wyjaśni kto to ta Caroline?-zapytałam oglądając prezenty.
-Zazdrośnica-krzyknął Zayn.
-To jest taka prezenterka, ma 32 lata i jest znajoma Harrego.Nie przepadamy za nią za bardzo, ale Hazza twierdzi, że ona jest spoko-wyjaśnił mi Liam.
-Z chęcią ją poznam-zaśmiałam się.
Cały wieczór zleciał na oglądaniu filmów i żartów.Chłopcy komentowali każdą scenę i wyśmiewali się z aktorów.Oni nazwali siebie "ideałami",huehuehue dobre.
-Spadamy Liam -powiedział Malik.
-No okej- Liam wstał i pocałował mnie w policzek.
-Do zobaczenia solenizantka-powiedział Zayn i przytulił mnie.
-Narka, zadzwońcie jutro.
Po wyjściu chłopców sprawdziłam dokładnie tą całą Caroline.Była to przyjaciółka mojej mamy.Jak taki Harry może się z nią spotykać.Szybko poszłam się umyć i spać bo byłam bardzo zmęczona.
*****
Spojrzałam na  zegarek.Była 13!Jest sobota, wakacje więc mam na wszystko wyjebane.Dzisiaj nie byłam z nikim umówiona, dlatego postanowiłam poświęcić dzień dla siebie.Poleżałam w łóżku i zaplanowałam dzisiejszy dzień.Wyszłam z łóżku, wyciągnęłam z szafy jakieś ciuchy.Nie było jakoś za gorąco, dlatego ubrałam granatowe rurki, kolorową koszulkę i bejsbolówke od Zayna.Zjadłam śniadanie, a dokładnie jogurt.Po śniadaniu poszłam do łazienki.Uczesałam włosy i zrobiłam makijaż.Z kuferka wygrzebałam bransoletki.Do torebki powrzucałam jakieś duperele.Ubrałam czarne trampki , włożyłam słuchawki i wyszłam z domu.
  Zmierzałam w stronę mojej ulubionej galerii.Po drodze spotkałam kilka znajomych ze szkoły. Zamieniłam z nimi kilka zdań. Jak już doszłam, zrobiłam obchód po sklepach.Z tego powodu, że nic ciekawego nie było postanowiłam iść na kawę.Zamówiła to co zawsze, kupiłam gazetę i usiadłam przy stoliku.W gazecie znalazłam kilka ciekawych stron o Harrym i tej całej Cariline.Zamknęłam gazetę i myślałam chwilkę nad tym wszystkim.Dopiłam kawę i wstałam.Jak odsuwałam krzesło zderzyłam się z kimś delikatnie.
-Oj przepraszam-spojrzałam na bardzo przystojnego chłopaka, którym okazał się Harry.
Pierwsza myśl co on tutaj robi.Nigdy nie przychodził tu z własnej woli tylko kiedy go o to prosiłam.Może umówił się z tą całą Flack.
-Nic się nie stało.Co tam u Ciebie?
-Musze spadać.Narka-odwróciłam się na pięcia i poszłam w stronę wyjścia.
Znowu zawaliłam całą sprawę.Tak bałam się z nim porozmawiać.Na dworze zrobiło się szaro i zimno.Po wyjściu poszłam do jakiegoś sklepu spożywczego i kupiłam pudełeczko truskawek.Szłam powoli myśląc o moim życiu.Po godzinie doszłam na przystanek, tak gdzie poznałam Olivie i Jess.Nie miała pojęcia dlaczego tam.Może, dlatego że oddalałam się od wszystkich.Bałam się, że spotkania z Hazzą będą prowadzić do powrotu, a ja nie miała do tego siły.Usiadłam i zadzwoniłam do mojej mamy.Złożyła mi spóźnione życzenia ale wybaczyłam  jej.Szkoda, ze jej nie było.Chciałam przytulić się do niej powiedzieć o moich problemach i usłyszeć od niej kilka ciepłych słów.
-Nicol porozmawiaj ze mną-usłyszałam głos Harrego.
Stał z wielkim bukietem kwiatów, taki jak kiedyś dostałam od listonosza.
-Kiedyś dostałam takie kwiaty, czy one był od Ciebie?-zapytałam.
-Tak i te sms też kocham Cie, wybacz,to z  Eli, to przez alkohol-tłumaczył się i uklęknął przede mną, a w ręku trzymał czerwone pudełko z pierścionkiem.
-Wstań i mam nadzieję, że to nie oświadczyny?
-To nie są oświadczyny, po prostu chcę pokazać jak mi na Tobie zależy i chcę dalej z Tobą być.
-Harry sądzę, że...-zamyśliłam się.
Myślałam długo nad odpowiedzią.Z wrażenia usiadłam na ławkę i złapałam się za głowę.Nie miałam pojęcia co mu powiedzieć.Odwala takie przedstawienia i te plotki o Caroline... zgupiałam.

                                                      ***************************
Chcę bardzo  przeprosić, ze tak długo nie pisała, ale jest szkoła niedługo testy i masa nauki.
I sorry, że skończyłam w takim momencie, ale potrzymam was w nie pewności czy się zgodzi czy nie.Jak zbiorę siły to napisze coś w czwartek lub piątek.
Proszę o chociaż 2 komentarze:**

A oto nowa bohaterka:

Caroline Flack- ma 32lata i jest angielską prezenterką.Chce wykorzystać Harrego do większej popularności.Reszta chłopców nie przepada za nią i rodzą przyjacielowi o zerwanie z nią wszelkich kontaktów.Czy mają rację?Przekonacie się w dalszych rozdziałach.

piątek, 16 marca 2012

Rozdział #15

   Minęły dwa tygodnie, od kiedy zerwałam z Harrym.On próbował nawiązać jakiś kontakt proponował mi spotkania, ale ja nie miałam na to ochoty.Całe dnie spędzałam z Olivią w domu, bo nie chciałam wychodzić.Dzisiaj umówiłam się, że wpadnę do dziadków na obiad.Wstałam około jedenastej i powili się szykowałam.Dzisiaj było bardzo gorąco, dlatego ubrałam czarne szorty.  Do tego zwykłą bluzkę i beżowe buty na koturnie.Uczesałam ładnie włosy i pomalowałam się lekko,żeby babcia nie marudziła. Zawsze kiedy jestem mocno pomalowana ona mówi"Wyglądasz jak starucha zmyj to" lub "Wyglądasz jak prezenterka w telewizji". Do babci chodziłam kiedy musiałam, ale jakoś teraz to poprawi mi humor.Ogarnęłam trochę w domu, bo przyznam, że od kiedy nie spotykam się z Hazzą zrobiłam się straszną bałaganiarą.Kochałam go i to z nim przeżyłam mój pierwszy raz, ale po tym co zrobił nie umiałabym mu zaufać drugi raz. Zaufanie po raz drugi  to tak ja zapalenie drugi raz tej samej zapałki.Chyba nie możliwe.Po drodze do babci wyrzuciłam śmieci.Włożyłam do uszu słuchawki, bo czekała mnie długa droga.
    Na przejściu dla pieszych potrąciłoby mnie auto.Przez przypadek weszłam na pasy na czerwonym świetle.
-Przepraszam ślicznotko może mam Cię przejechać?-zapytał znajomy głos.
-Zayn?Oj sorry nie zauważyłam!-chciałam się zapaść pod ziemię.
-Wsiadaj zawiozę Cię.
-Jasne, do dziadków na obiad.A chciałbyś też iść ze mną?-zapytałam i zaczerwieniłam się.
-Chętnie, dawno nie jadłem dobrego obiadku-zaśmiał się.
Przez całą drogę śmialiśmy się z przechodnich i rozmawialiśmy o byłej Zayna.Opowiadał mi o początkach One Direction.Jak występowali w X-Factor.Przed domem mojej babci i dziadka Malik musiał poprawić sobie włosy. Zajęło mu to dobre 20 minut.
-No ruchy bo się spóźnimy i babcia będzie się drzeć że ziemniaki są zimnie-mówiłam i zasłoniłam mu lusterko.
-Wredna dziewczyna, muszę ładnie wyglądać-marudził i poprawił swoją bejsbolówkę.
Szybko poszliśmy do windy. Moi dziadkowie mieszkali na 10 piętrze ,a ja straszne bałam się jeździć windą.
-Jeśli tego nie przeżyję powiedz wszystkim że ich kocham-mówiłam z przerażeniem.
-Czy dla Hazzy też?-zapytał i wystawił mi język.
-Nie i nie pytaj o głupoty więcej.
Po kilku minutach byliśmy już  pod  drzwiami moich dziadków. Zapukałam i otworzyła mi babcia.
-Cześć kochanie, a co to za chłopak?-zapytała babcia-Wiesiek chodź no mamy gości - zawołała dziadka
-Już idę idę gości czyżby nowy chłopak Nicol- mamrotał dziadek wychodząc z kuchni.
-Babciu i dziadku to jest Zayn mój...-przerwała mi babcia.
-Tak wiemy Twój nowy chłopak zapraszam do jadalni-dowaliła babcia i popchała nas do do pokoju gdzie czekał na nas obiad.
-Babciu Zayn to nie mój chłopka to tylko przyjaciel z zespołu brata-tłumaczyłam się.
-Aha to tak to się teraz nazywa przyjaciel-docinał dziadek.
Dało im się do jakoś wbić do głowy, że Zayn to tylko przyjaciel.Przez resztę obiadu rozmawialiśmy o pierdołach.Dziadek zadawał dziwaczne pytania dla Malika, a on najpierw wybuchał śmiechem a potem odpowiadał zgodnie z prawda.Na deser babcia upiekła murzynka.Uwielbiam to ciasto i dlatego zjadłam go ile się dało.Następnie poszliśmy do salonu na kawę.Walnęłam się na łóżko i nie miała siły wstać.
-Siadaj ładnie, a nie cała się rozwaliłaś i nie ma miejsca-gadał dziadek.
-Dobra, ale my zaraz idziemy-powiedziałam i usiadłam zakładając nóżkę na nóżkę.
-To damy Ci coś-powiedziała i zaczęła szperać w komodzie babcia.
Zajęło jej to tylko chwilkę.Zauważyłam, że dziadek bobrze dogaduje się z Zaynem. Szkoda, że to nie Herrego mogli poznać.Przecież to nie ja się puściłam tylko on.
-No więc , że jutro są twoje 18-ste urodziny to to jest prezent ode mnie i od dziadka-powiedział babcia podając mi białą kopertę.
-O jacie kompletnie zapomniałam-otwierała z ciekawością kopertę.
Wyciągnęłam z niej piękną srebrną bransoletkę, do której można było przypinać różne pierdoły i jeszcze 500złotych.
-Nie trzeba było w ogóle zapomniałam że mam urodziny boże dziękuję- powiedziałam i przytuliłam się do nich i łzy spłynęły mi po policzkach.
-Nie płacz bo tusz się rozmaże i jak będziesz przy Zaynie wyglądać?-zapytał dziadek przytulając mnie.
Pożegnaliśmy się z nimi i zjechaliśmy widną na dół.Przez cały czas jarałam się moją bransoletką od dziadków.
-Zawieź mnie proszę do domu-powiedziała do Malika w aucie.
-Nie.
-Jak to nie co to ma znaczyć nie?-zaczęłam udawać wariatkę.
-No tak zabieram Cię do mojego mieszkanka-przy tym uśmiechnął się figlarnie.
-Ja jestem smutna po zdradzie Harrolda, a Ty mnie do siebie zapraszasz-przy tych słowach zaczęliśmy się śmiać jak debile.W drodze do niego nikt się nie odzywał. Nie miała pojęcia, że on jest taki fajny i w ogóle.
      Po godzinie dojechaliśmy pod wielkie, nowe apartamenty.Zobaczyłam grupkę fotoreporterów, od razu założyłam okulary jakie znalazłam w torbie.
-Mieszkasz sam?
-Tak tata kupił mi to mieszkanie kiedy skończyłem 18-stkę-powiedził i pociągnął mnie za sobą.
Mieszkał na czwartym pietrze więc nie miałam obaw co do jazdy windą.Otworzył drzwi w przepuścił mnie.
-Rozgość się a ja skoczę do łazienki-powiedział brązowooki słodziak.
Oglądnęłam jego mieszkanie.Było tu przyjemnie.Duża kuchnia, śliczna sypialnia i ładny widok z balkonu.
-Pijemy coś?-zaproponował.
-No tak, ale piwo.
-Jasne dla Ciebie wszystko.
Usiedliśmy no balkonie i rozmawialiśmy o naszych byłych partnerach.Powiedział, że wybaczył to Harremu, dlatego że to jego przyjaciel i nie fajnie być skłóconym.Na dworze było już ciemno i Londyn był pięknie oświetlony i było tak jakoś romantycznie na tym balkonie.
     Po kilku godzinach rozmowy na romantycznym balkonie ktoś zapukał do drzwi.
-Nie otwieram piepszę- stwierdził Zayn.
-To ja zobaczę-wstałam i poszłam otworzyć drzwi.
Po drodze poprawiłam włosy,a kiedy otworzyłam drzwi to myślałam że dostane zawału.Stali tam pozostali członkowie One Direction.
-No no no widzę, że już się pozbierałaś po Harry-powiedział wrednie mój brat i popchał mnie na bok.
-Nicol kto to-zapytał z balkonu Malik.
-No Zayn widzę, że już zaopiekowałeś się moją siostrą-gadał mój brat.
Jejciu jak mi było wstyd.Z jednym z chłopaków zakończyłam niedawno związek, a już mnie zobaczyli z drugim, ale przecież Zayn był tylko kumplem.Zabrałam moją torbę i wybiegłam z płaczem z domu Malika. Poszłam do pobliskiego parku i usiadłam na ławkę i włożyłam słuchawki w uszy. Jak tak siedziałam na ławce, a akurat leciała piosenka One Direction"Moments" to zaczął padać deszcz, a ja rozpłakałam się jak głupia.Pamiętam jak w deszczu spacerowałam z Hazzą, a on zawsze śpiewał mi tę piosenkę.W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie.Byłam dla niego najważniejsza i chciałam z nim spędzić resztę życia, a tu taka niespodzianka.
-Kocham go, oszukuje wszystkich-mówiłam sama do siebie.
Otarłam łzy i szłam ciemnym parkiem.Chciałam, żeby teraz koło mnie był Harry. Uwielbiałam spacerować z nim podczas deszczu, całować się namiętnie. Potem leżeć z nim pod kocem i oglądać filmy. Kochałam to zawsze będę to kochać i nigdy nie zapomnę o Harrym.W oddali zauważyłam wysokiego mężczyznę, ładnie ubranego.Kiedy zbliżaliśmy się do siebie to widziałam, że ma loki.Chciałam odwrócić się i szybko uciec gdzieś daleko, ale wyszła bym wtedy na kretynkę.
-Nicol?-zapytał i uśmiechną się.
Miałam ochotę rzucić mu się w ramiona i pocałować, zapomnień o przeszłości i zacząć nowe życie, ale nie mogę wyjśći na łatwą dziewczynę.
-No wiesz nie.Głupie pytanie -śmiałam się.
-Pamiętasz, zawsze tu przychodziliśmy-wspominał,a ja w oczach miałam łzy.
-Harry przepraszam muszę już iść.Do zobaczenia-powiedziałam i odwróciłam się na pięcie.
Szłam szybkim krokiem w stronę domu.Nie mogłam z nim rozmawiać, bałam się, że zaraz powiem coś głupiego i  będzie jeszcze gorzej.
   W drodze do domu zaszłam do sklepu po coś do jedzenia, bo byłam strasznie głodna.Pod domem zajrzałam do skrzynki na listy, bo było ich pełno.W domu rzuciłam wszystko do kuchni i przeglądałam pocztę.Nic dla mnie nie przyszło.Rozpakowałam zakupy i zrobiłam sobie jakąś kolacje. Poszłam do salonu przykryłam się kocem i oglądałam jakiś programy.Po chwili ktoś pukał do drzwi.Szybko wstałam je otworzyć.
-Hej!-krzyknął zmęczony Liam- Tak bardzo się o Ciebie martwiłem.
-Chodź-rzuciłam mu się na szyje.
Zrobiłam mu  jakąś kolację, bo był głodny.Po zjedzeniu poszliśmy do salonu, dałam mu  koc i zaczęliśmy oglądać filmy.
-Spotkałaś się z Harrym nie?-zapytał.
-Weź oglądamy czy nie?-nie chciałam rozmawiać o tym.
-Powiedz tylko ja Ci mówię o wszystkim -drążył temat.
-Spotkałam się z nim w parku -i zły zaczęły napływać mi do oczu.
-Nie płacz, przepraszam koniec tematu-przytuliłam się do niego.
Zrobiłam się jakaś senna. Nie rozumiałam co mówią w filmie, oczy zamykały mi się same.Ostatnie co pamiętam to jak Liam zanosił mnie do mojej sypialni, pocałował w policzek i wyszedł.



                                                       ******************************

Strasznie mi się podoba ten rozdział!Pozdrawiam wszystkie Directionerki i zachęcam do komentowania;**
Nowy rozdział postaram się dodać jutro, ale nic nie obiecuję;)

Ja chcę takie party z nimi;**♥