środa, 2 maja 2012

Rozdział #24

***Pięć miesiące później***
**Oczami Jess**
Jestem już w siódmym miesiącu ciąży, a brzuch mam jak miałabym rodzić już jutro. Lekarze znają już płeć, ale ja chcę niespodziankę.Dwa miesiące temu przeprowadziłam się do mojej siostry Alex i jej przyszłego męża Matta, żaby mieć bliżej  do pani ginekolog która zajmuje się moim brzdącem.Moje relacje z Louisem  troszkę się poprawiły, ale nie powiedziałam mu, że to jest jego dziecko.Dzisiaj byłam umówiona z Olivią i Nicol, a później z Lou.Znalazłam dobrze płatną pracę jako kucharka.Za zarobione pieniądze chcę kupić małe mieszkanie i potrzebne rzeczy dla dziecka.
   Obudziłam się z bólem brzucha.Wstałam szybko z łóżka i jak zawsze w domu nikogo nie było.Ubrałam się w to.Zjadłam kanapki z Nutellą.Położyłam się na sofie i głaskałam  po brzuchu.To dziecko cały czas się kręci i mnie mocno kopie.Założyłam kurtkę, i owinęłam się szalikiem.Drzwi zamknęłam na klucz i zatrzasnęłam  bramkę.Do ulubionej kafejki szłam zaledwie 20 minut.Przy stoliku siedziała Nicol.
-Cześć-rzuciła mi się na szyję.
-Stęskniłam się-pocałowałam ją w policzek.
Zamówiłam sok pomarańczowy. Olivia jak zawsze się spóźniła.Przybiegła zdyszana, bo musiała załatwić coś ważnego.Rozmawialiśmy trochę o dziecku, a Olivce uśmiech nie schodził z twarzy. Dziewczyny  żaliły się jak to ciężko im było bez ich chłopaków, kiedy oni byli w dwumiesięcznej trasie koncertowej po Europie.
-Z czego się cieszysz Olivia?-zapytałam..
-Dostałam się, dostałam!!-krzyczała i wyciągnęła z  torebki list.-Pamiętacie jak chciałam zostać tancerkę i no być na tych wszystkich koncertach i w teledyskach z gwiazdami?
-No tak jakieś pół roku temu to wysłałaś-powiedziała Niki.
-No i teraz się udało. Zaczynam za tydzień-piszczała.
-Nie wiem czy wiesz, ale to nie jest w Londynie tylko w Stanach-spojrzałam na nią.
-Liam się wkurzył, że wylatuję-posmutniała.
-Będziesz spełniać marzenie, poznasz masę gwiazd i w ogóle zwiedzisz świat-pocieszałam ją.
-Ale zostawię to co jest dla mnie najważniejsze, czyli was, Liama i rodzinę-jej oczy zaszkliły się łzami.
Stracę jedną z najważniejszych osób w moim życiu.Nie mogę w to uwierzyć, ale w końcu o tym marzyła od dziecka, o sławie i tańcu. Zapłaciłyśmy za wszystko i poszłyśmy zrobić obchód po sklepach.Olivia uzupełniała brakujące kosmetyki i ciuchy.Spojrzałam na zegarek była 13.40.Za dwadzieścia minut jestem umówiona z Lou.Pożegnałam się z przyjaciółkami i wybiegłam z galerii.Nasze spotkanie miało się odbyć w niewielkiej restauracji która znajdowała się w mało znanej Londyńskiej uliczce.Nie miałam siły biec, bo tak strasznie bolał mnie brzuch.Usiadłam na ławce, musiałam odpocząć.Jak dotarłam na miejsce Tomlinson już czekał.Spóźniłam się  o jakieś piętnaście minut.
-Ja Cie przepraszam, ale zasiedziałam się z dziewczynami i później w drodze brzuch zaczął mnie boleć-przytulił mnie.
-Ale już wszystko dobrze?Nic Cię nie boli czy z dzieckiem w porządku?-wypytywał.
-Tak jest świetnie-odwzajemniłam uścisk.
Ucieszyło mnie to, że się tak martwi, chociaż czułam do niego jakiś  dystans. Zamówiliśmy pizze i swobodnie prowadziliśmy pogawędkę.
-Na kiedy masz termin?-zapytał i popatrzył mi głęboko w oczy.
-Jakoś w połowie kwietnia-uśmiechnęłam się.-Lou ja muszę powiedzieć Ci coś bardzo ważnego.Wiem jak możesz zareagować, ale musisz znać prawdę.
-Słucham?-złapał mnie za rękę.
-To Ty jesteś ojcem mojego dziecka-zamknęłam oczy.
-Boże zostanę ojcem i będzie kopia mnie, kocham Cię Jess.Zamieszkaj z nami  razem   wychowamy to dziecko.
-Nie, jedyne co będziesz robił z tym dzieckiem to je widywał kiedy Ci pozwolę i płacił duże alimenty-wstałam i szykowałam się do wyjścia.
-Jak coś będzie Ci potrzebne to zadzwoń-powiedział i złapał mnie lekko za nadgarstek.
Lou siedział i nie mógł wykrztusić z siebie ani słowa.Wyszłam stamtąd szybko i szłam w stronę domu.Na dodatek jeszcze zaczął padać deszcz.
-Nie no świetnie-powiedziałam sama do siebie.
Zauważyłam sklep.Weszłam do niego, a był to sklep z dziecinnymi rzeczami.Chodziło tam sporo mam z dużymi brzuchami.W oddali zauważyłam trzy znajome mi sylwetki.Szybko do nich podbiegłam.
-Cześć, co wy tu robicie-zapytałam obejmując siostrę od tyłu.
-My no...yy...oglądamy, a Ty co tu robisz?-zapytała zakłopotana.
-Oglądam rzeczy dla mojego dziecka.
-Kochanie zawieź ją do domu-zwróciła się do swojego narzeczonego.
Z niechęcią stamtąd wyszłam i pojechałam do domu.W aucie się cały czas awanturowałam z Mattem.On jest cudowny.Traktuje go jak brata, którego nie mam.Moja siostra nie mogła wymarzyć sobie lepszego kandydata na męża.Odprowadził mnie pod same drzwi, zrobił herbatę i kazał leżeć pod kocem.Włączyłam jakiś program w telewizji i ze zmęczenia zasnęła.
    Straszne skurcze w brzuchu i mocne kopnięcia dziecka obudziły mnie z popołudniowej drzemki.W kuchni znalazłam tabletki na bóle brzucha, łyknęłam dwie i popiłam zimna wodą.Złapałam się za brzuch, nie mogłam wytrzymać tego bólu.Zadzwoniłam do Nialla, ale on jak zawsze miał wyłączony telefon.Zadzwoniłam po Lou to jedyna osoba, która może mi teraz pomóc.
-Lou przyjedz po mnie i zawieź mnie do szpitala błagam-mówiłam przez płacz.
-Ale co się dzieje?-zapytał zdziwiony.
-Chyba dziecko chce zobaczyć świat.
-Spakuj rzeczy i zaraz będę-krzyczał coś jeszcze do chłopaków.
Poszłam do sypialni i wyciągnęłam z szafy torbę i powrzucałam tam najpotrzebniejsze rzeczy.Usiadłam na sofie i czekałam na ojca mojego dziecka.Wpadł do domu jak oszalały, a za nim Niki.
-Rodzisz?-zapytał przewrażliwiony.
-Nie wiem!
Lou wziął mnie pod pachę, a Nicol zabrała torbę.Położyli na tylnych siedzeniach w aucie, a Tomlinson jechał jak szalony.
-Zwolnij, bo nie dojedziemy do szpitala-starała się go uspokoić Niki.
-Jeszcze mi w aucie urodzi i co?
W szpitalu nie dałam rady iść sama.Miła pielęgniarka kazała mi usiąść na wózku i czekać na lekarza.Później reszta znajomych przybiegła do szpitala.
-Czy może ten szanowny lekarz tu przyjść i zrobić coś, bo zaraz pęknie mi brzuch!!-krzyczałam na cały szpital.
-Spokojnie młoda kobieto-przyszedł młody i przystojny lekarz-Zaraz zobaczymy co się z Tobą dzieje- uśmiechnął się słodko i nagle cały ból zniknął.
-Kto jest ojcem dziecka?-zapyta znajomych.
-Ja, ja, ja -krzyczał Lou.
-Pan wchodzi z nami reszta czeka.
-Nie my też wchodzimy jesteśmy  rodziną-awanturował się Niall.
-Ale nie ma takiej potrzeby-złapał mnie za ramię.
-Ale my musimy nie rozumie pan tego?- powiedziała oburzona Olivia.
-No dobrze, ale macie być grzeczni i stać w kącie.
Musiałam przebrać się w jakieś  szpitalne ciuchy i udać się na prześwietlenie.Potem szybko zawieźli mnie na porodówkę.Lou usiadł koło mnie, a lekarze otoczyli mnie w kółko.
-Będzie miała pani wcześniaka.Jeśli uda się urodzić pani normalnie to super, a jeśli nie to cesarskie cięcie-uśmiechnął się lekarz
-Tylko szybko, chce mieć to już za sobą.
Dawali mi instrukcję co mam robić i w ogóle, ale ja ich nie słuchałam.Złapałam mocno rękę Louisa, że pisnął z bólu i zaczął się horror.
-Jess przyj!-krzyknął Niall.
-A co ja tępaku robię?
  Dwie godziny rodzenia i jestem wykończona.
-Jess nie urodzisz tego dziecka nie masz siły-powiedziała pielęgniarka.
-Mam proszę, ostatni  raz spróbuję!!- łzy napłynęły mi do oczu na samą myśl o cięciu brzucha.
Wszyscy lekarze zebrali się dookoła mnie.Musiałam teraz się postarać, bo inaczej nie wiem czy przeżyję rozcinanie mojego brzucha.Czułam jak dziecko zbliża się do wyjścia.
-Dobrze kochana jeszcze raz i wyjdzie całe-powiedział lekarz.
Starałam się jak najszybciej urodzić to dziecko, żeby całe wyszło już na świat.Po chwili poczułam pustkę w brzuchu.Zrobiło się tak jakoś lekko.Po sali rozległ się płacz noworodka .Odetchnęłam z ulgą i popłakałam się, ale tym razem to za szczęścia.Moi znajomi zaczęli wzdychać i zachwycać się bobaskiem.
-Mają państwo ślicznego i zdrowego synka-uśmiechnęła się pielęgniarka- Umyjemy go i zaraz będą mogli się min państwo nacieszyć.
Pielęgniarki pozwoliły mi się przebrać i umyć, a następnie zawieźli mnie do innego pokoju.Lou nie opuszczał mnie na krok.Z pomocą lekarzy przyszłam do pokoju w którym siedzieli wszyscy moi znajomi.Usiadłam na łóżku i czekałam aż oddadzą mi moje dziecko.Przywieźli mi go w  inkubatorze .
-A czy on jest zdrowy?-zapytałam.
-Tak wszystko jest w porządku, tylko jest wcześniakiem-uśmiechnęła się położna.
Wszyscy zachwycali się dzieckiem, ale trzymał go tylko dumny ojciec.Przystojny lekarz poprosił moich znajomych o opuszczenie sali.Mógł zostać tylko ojciec.
-Musicie wybrać imię-usiadł na łóżku.
-Jess wybierz-pogłaskałam bobaska po główce.
-Phillip?
-Tak to jest świetne imię-krzyknął lekarz.
Zostawił nas samych.Trzymałam małego Phillipa na rękach i całowałam w czółko.
-Kocham was-położył się obok mnie Louis-Szkoda, że nie możemy utworzyć normalnej rodziny, takiego prawdziwego domu dla tego dziecka.
-Możemy.Przepraszam za to co powiedziałam w pizzeri, też Cię kocham-namiętnie mnie pocałował.
Leżeliśmy razem i wychwalaliśmy Phillipa, ale musiałam oddać już dziecko, a Tomlinson musiał już jechać.Nie mogłam zasnąć.Szczęście rozpierało mnie od środka.Nie dość, że mam dziecko to jeszcze znowu jestem z Louisem.W odwiedziny przyszła też moja siostra, jej narzeczony i nasza babcia.Matt i babcia poszli zobaczyć noworodka ja z siostrą rozmawiałyśmy o rodzinnych sprawach.
-Szkoda, że oni tego nie widzą-mocno się w nią wtuliłam.
-Widzą z nieba.Zawsze byli koło nas i wspierali.Takie jest życie, gdyby nie to,  że tata wybrał nasze życie to nie mogła bym Cię teraz przytulić.
-Ale czemu on popełnił samobójstwo?
-Chciał być przy mamie w tym lepszym świecie, zrozum-pocałowała mnie w czoło-Jutro zrobią wam badania i jeśli wszystko będzie dobrze jedziecie do domu.
-Ale super-przetarłam łzy.
-A Louis wstawił zdjęcie Phillipa na TT i wszystkie fanki się nim zachwycają - uśmiechnęła się.
Kiedy oni pojechali do domu nakarmiłam jeszcze małego, bo płakał i nie dawał spać
innym dzieciom.Leżałam i myślałam jak potoczą się dalsze losy naszej małej rodzinki, później zasnęłam...

    -Pani Jess wstajemy dziecko chce jeść-obudził mnie głos położnej.
Trzymała na rękach mojego małego synka, który był ubrany cały na niebiesko.Wzięłam go na ręce  i nakarmiłam piersią i sama poszłam odbyć poranną toaletę.Później musiałam zrobić jakieś badania kontrolne.Pobieranie krwi, moczu i inne pierdoły, które nie wiem do czego były mi potrzebne.Takie same badania zrobili Phillipowi, oczywiście byłam przy tym obok niego.
-Obydwoje jesteście zdrowi, mogę was dzisiaj wypisać- powiedział pan doktor.
-Świetnie-wzięłam Philipa na ręce i poszłam do pokoju.
Kiedy tam weszłam wszystko było już spakowane i ułożone na łóżku, a na krześle siedział Louis z kwiatami i wózkiem dla dziecka.Pocałował najpierw malucha, a potem mnie.Poszłam do recepcji gdzie siedziała dość nie miła starsza pani i wypisałam się ze szpitala.
-Pod szpitalem jest masa fanek-powiedział i zabrał mi wózek.
-No i co mnie one?Pobije je najwyżej-zaśmiałam się i poprawiłam czapeczkę Philipowi.
Przed szpitalem czekało kilku napakowanych gości.Zapakowali wózek do bagażnika i pojechaliśmy do domu.
-Mam dla Ciebie niespodziankę, dlatego jedziemy do mnie-uśmiechnął się i seksownie poruszał brwiami.
-Boję się.
Pod domem Paul wypakował wszystkie bagaże, Nicol zabrała mi dziecko, a Louis zasłonił oczy i gdzieś zaprowadził.
-Jesteś gotowa na niespodziankę?-zapytał i pocałował mnie w szyję.
-No jasne.
Otworzył skrzypiące drzwi zza, których pachniało nowością.Odsłonił mi oczy i ujrzałam niebiesko zielony pokój dla małego Philipka, który leżał już w łóżeczku.
-Jejciu jak ja wam dziękuję-rzuciłam się każdemu na szyję.
Zeszliśmy na dół, bo Harry gotował obiad.Trzeba było przyznać, że gotował wyśmienicie.Jak dziecko płakało to dziewczyny latały na zmianę.Głupio się czułam, ale kazali mi odpoczywać.Po obiedzie poszłam z Lou do sypialni i położyliśmy się na łóżku razem z maluszkiem.
-Czy Ty chcesz ze mną mieszkać?-zapytał Lou.
-No a mogłabym?
-Jasne, że tak, przecież już Olivia z nami mieszka-uśmiechnął się.
-A Niki czemu nie?
-To jest tajemnica-objął mnie ramieniem.
Resztę dnia spędziliśmy na siedzeniu w salonie i oglądaniu filmów.Podobno małe dzieci cały czas płaczą, ale Philip jest grzeczny i całe dnie spęcza na leżeniu i machaniu małymi rączkami.Pod wieczór nakarmiłam go i położyłam spać.Siedziałam przy łóżeczku i podziwiałam moją pociechę.Później sama poszłam wziąć prysznic i spać...


                                          ***********************************
Co o  Tym sądzicie?Mi osobiście się bardzo podoba.Dziękuję za jedno słabe pod ostatnią notatką, tylko chciałabym wiedzieć co się temu komuś nie podobało.

                          KOMENTUJECIE to dla mnie ważne<33
Baby Lux ♥♥
http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/553829_247226895375806_210397999058696_450672_2034856068_n.jpg

czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział #23,+18


***Tydzień później***
      Szybko zleciały nam wakacje.Dzisiaj lecimy do Londynu.Mogę stwierdzić, że było cudownie.Podwójne randki i nocne spacery.Jestem bardzo ciekawa co u pozostałych przyjaciół słychać.Wstałam o 8, bo muszę wszystko spakować.Po cichu wygrzebałam się z łóżka, żeby nie obudzić Harrego.Zjadłam szybkie śniadanie i ubrałam się w to.W łazience wyprostowałam włosy. Spakowałam nie potrzebne rzeczy do walizek i usiadłam na łóżku, przyglądając się słodko śpiącemu Harrego.Bawiłam się jego loczkami, a on mruczał coś pod nosem.
-Hazza wstajemy o 11 mamy samolot-szepnęłam mu do ucha
-Yhy, jeszcze chwilka-nakrył się poduszką.
-Nie  ma chwilki wstawaj!-krzyczałam.
Obrażony zwlekł się z łóżka i poszedł spakować rzeczy.Wyciągnął najpotrzebniejsze ubrania i poszedł do łazienki.Zadzwoniłam do Jess i chwilkę z nią pogadała dopóki z łazienki nie wyszedł goły Harry.
-No co się patrzysz?-zapytał oschle.
-Na Ciebie geniuszu-zachichotałam.
-Nie masz na co się patrzeć?Idź poszukaj przyjaciół.
-Dobra idę-wstałam i szłam w stronę drzwi.
Chciałam otworzyć drzwi, ale złapał mnie za nadgarstek i mocno do siebie przyciągnął.Delikatnie podniósł i położył na łóżku.Jego ręce błądziły pod moją koszulką.
-Foch forever- ścisnęłam mocno jego przyjaciela.
-Bez Ciebie nie wytrzymał bym jednego dnia, jesteś dla mnie najważniejsza.
Zepchnęłam go z siebie i kazałam się ubrać.Do pokoju przyszli Olivia z Liamem.Pogadaliśmy,  oni zjedli śniadanie. Czekaliśmy na przyjazd szanownego pana Paula.Po kilku minutowej ciszy wtargnął do pokoju bez pukania.Zabrał nasze bagaże, oczywiście chłopcy mu pomogli.W kapturach na głowie i w okularach zmierzyliśmy w stronę auta.Piski, krzyki fanek to horror.Otoczeni prze grupkę ochroniarzy zmierzyliśmy do taksówki.Harry mocno zaplótł swoją rękę w moją.
   Na lotnisku byliśmy po 30 minutach.Tam było jeszcze więcej piskliwych Dziewczynek.Liam z Olivką poszli szybciej z powodu, cholernie przerażonej różowowłosej .Paul pozwolił podejść przed samolotem dla jednej fanki.Farbowana blondynka, sztuczne piersi na wierzchu i tona tapety na twarzy.
-O mój boże Harry Styles- zaczęła piszczeć i rzuciła mu się na szyję, a on puścił moją rękę.
-Cześć, jak masz na imię?-pocałował ją w policzek.
-Cornelia!-krzyknęła.
Dał jej autograf, porobił z nią zdjęcia, a ona cały czas śliniła się do niego i mierzyła mnie wzrokiem.
-Możemy już iść?-przytuliłam się do niego, a on mnie odepchnął..
-Rozmawiam z fanką.
-Tak już od jakiś kilku minut-zmierzyłam go.
-Oh, nie marudź, wiesz fanki są dla niego najważniejsze- pocałowała go prosto w usta Cornelia.
Zatkało mnie.Stałam jak wryta, a oczy zaszkliły mi się łzami.Nogi trzęsły mi się, a w głowie miałam mętlik myśli.Rozumiem fanki to fanki, ale żeby pocałowała go w usta, a on nie zaprzeczył tylko delikatnie to odwzajemni.
-Harry przesadziłeś-wykrztusiłam z siebie szeptem.
-Przecież to tylko całus-uśmiechnął się.
Podeszłam do niego i  mocno przyłożyłam mu w policzek.Wołał mnie, ale jakoś się tym nie przejęłam tyko szłam  w stronę samolotu.Usiadłam koło Liama.
-Boże co Cię się stało?-przetarł moją twarz z łez.
-Ta dziewczyna pocałowała go,a on jej nie odepchnął-wtuliłam się w niego i rozpłakałam jeszcze bardziej.
-Ej co jej?-zapytała Olivia i potarmosiła mi włosy.
-Harry- powiedział cicho.
Z torebki wyciągnęłam chusteczkę, i przetarłam twarz.Spojrzałam w małe lusterko i wyglądałam okropnie.Poprosiłam, żeby Olivia poszła ze mną do łazienki się poprawić.Nie zajęło mi to długo jak wróciłyśmy na miejsca, to Harry rozmawiał z Liamem.Usidłam obok mojej przyjaciółki i włożyłam słuchawki w uszy.Przez niewielkie okienko podziwiałam piękno Paryża.Przez cały lot panowała niezręczna cisza.
-Liam co jutro robisz?-zapytałam przyjaciela.
-Przeprowadzam się do Lou i Hazzy, na wszyscy tam będziemy mieszkać-uśmiechnął się szeroko.
Jakoś mnie to nie zainteresowało, włożyłam słuchawki w uszy i zasnęła.
      Obudziła mnie Olivia, ciągnąc za włosy.Dolecieliśmy do Londynu.Zabrałam moje walizki i szybkim krokiem poszłam do auta w którym czekali Zayn i Lou.Pocałowałam każdego w policzek, a w Harrym, aż się gotowało.Natomiast Liam z Oliviką pojechali do niej, żeby jej rodzina poznała Liama. Zayn  schował nasze walizki do bagażnika i pojechaliśmy do domu.Harry chciał mnie przytulic, ale ja się odsunęłam.
-Dotykałeś tego tam na lotnisku, to teraz nie zbliżaj się do mnie-bawiłam się końcówkami włosów.
-Ooo, zakochani się pokłócili!-krzyknął Mulat.
Pod domem czekali na mnie rodzice z wielkim uśmiechami na twarzach.Wychodząc z auta krzyknęłam tyko cześć.Rzuciłam się mi  na szyję i nie obeszło się bez całusów.Wszystkie rzeczy wrzuciłam do pralki i postanowiłam wziąć kąpiel.Nalałam sobie dużo do wanny i zrobiłam piane.Nalałam czerwone wino do szklanki i wygodnie ułożyłam się w wannie.Ta całe scena na lotnisku jakoś mnie teraz bawiła.Zrozumiałam, że to Harry Styles i miliony dziewczyn go kochają, no nie tylko go, ale i resztę One Direction.Wyszłam z wanny, owinęłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy.Ubrałam koszulkę Hazzy i różowe bokserki.W salonie leżała kartka od rodziców. "Dzisiaj mamy nockę w pracy."Ucieszyłam się z tego powodu.W pokoju Louisa znalazłam ciekawe filmy, których jeszcze nie oglądałam.Zamówiłam dużą pizze, a z lodówki wyciągnęłam piwo.Przykryłam się kocem i wygodnie położyłam.Film się zaczął, już muzyka na początku mnie przerażała.Nigdy nie oglądałam horroru sama.Na ekranie był tylko czarny obraz.Melodia stawała się coraz bardziej głośniejsza i w oddali było słuchać ciche piski.Wyskoczyła kobieta,z zaklejonymi ustami, bez gałek ocznych.W prawym oku miała wbity nóż, nie  miał nosa, .Szybko wstałam, wszędzie pozapalałam światła i wyłączyłam film.Stałam na środku przed pokoju i oglądała się dookoła siebie.Ktoś zapukał do drzwi.Powolnym krokiem w strachu zmierzałam w ich stronę.Uchyliłam je lekko, ale nikogo nie zastałam.Chciałam je zamknąć, ale ktoś je przytrzymał i wyskoczył zza rogu.Zaczęłam piszczeć, a on zatkał mi usta i wprowadził mnie do domu.
-Nie piszcz!-krzyknął i odsłonił mi usta.
-Ty masz coś z głową,zawału bym jeszcze dostała  idioto-zjechałam po ścianie w dół.
-To tylko ja piękny i seksowny Zayn Malik-uśmiechnął się.
-Mogłeś jeszcze z siekiera wyskoczyć!!-krzyknęłam, a on usiadł koło mnie i przytulił.
-A wiesz o Tym nie pomyślałem, przepraszam jeśli się wystraszyłaś.
-Oglądałam horror.
-Hahahaa, ta co się boi-zdjął buty i podniósł mnie z ziemi.
Z lodówki dałam mu piwo i odgrzałam pizze.Wspominaliśmy początki naszej znajomości i opowiedziałam mu o tym, dla czego nie odzywam się do Harrego.
-No wiesz powinnaś to zrozumieć, to nie było jakieś przespanie się czy lizanie- usiadł po turecku.
-Rozumiem, ale wiesz jak ja się wtedy czułam?
-Wiem, tak jak wtedy co usłyszałaś tę rozmowę z Liamem.
-Dokładnie-posmutniałam.
-Czuję się jak zwykły dupek po tym, co powiedziałem.
Posiedzieliśmy przed telewizorem jeszcze kilka godzin.Jakoś około trzeciej dopiero poszedł.Posprzątałam w domu i wyłączyłam wszystkie światła Położyłam się wygodnie w moim łóżku, przykryłam po samą szyję kołdrą.Nie mogłam zasnąć.Miałam wyrzuty sumienia, jak potraktowałam Hazze.Zadzwoniłam do Liama.Porozmawiałam z nim, zwierzyłam się, ale on był zmęczony i chciał spać. Umówiłam się że wpadnę do niego, żeby pomóc mu upiec ciasto.Po tej rozmowie było mi jakoś dobrze.W końcu mogłam się wygadać komuś kto jest dla mnie bardzo ważny.Myślałam jeszcze nad moimi błędami w życiu, ale pod czas tego zasnęłam.

Dźwięk mojego budzika, nie o takiej pobudce marzyłam.Miałam kaca i cholerny ból głowy.Wstałam z łóżka i założyłam moje puszyste kapcie.W kuchni wypiłam pół kartonu mleka i szybko zjadłam płatki.Zajrzałam cichutko do sypialni rodziców, a oni słodki spali po ciężkiej nocy w pracy.Weszłam na mojego TT i miałam pół miliona obserwatorów.No większość z nich to fanki One Direction.Z szafy wyciągnęłam to i zrobiłam delikatny makijaż..Włosy spięłam w chaotycznego koka.Położyłam się na łóżku i czekałam kiedy będzie godzina 12, żeby pójść do Liama.Postanowiłam wyjść wcześniej, bo do niego mam spory kawałek, a jak się spóźnię to będzie się wydzierał.Ubrałam conversy i założyłam przewiewną kurtkę.Do torebki powrzucałam najpotrzebniejsze duperele.Po drodze zaszłam do sklepu kupić coś słodkiego.Na ulicy zaatakowało mnie kilka fanek chłopców i robiły sobie ze mną zdjęcia, jak również poprosiły o autografy . Szłam taka dumna po ulicach Londynu, do póki nie zaczął padać deszcz.W pierwszym lepszym sklepie kupiłam kolorowa parasolkę.
    Drzwi od domu przyjaciela otworzyła mi jego mała siostra Viki.
-Hej Nicol- przytuliła moje nogi.
-Cześć kochana-z salonu wybiegł Liam i odepchnął swoją siostrę.
Poszłam do salonu w którym siedziała reszta jego rodzinki.Uwielbiałam tam przychodzić.Tam zawsze panował taki rodzinny nastrój i wszystko starali się robić. razem.Jego rodzice jakoś się pogodzili i wycofali pozew o rozwód.
-Synku my jedziemy, a wy macie być grzeczni i zrobić ciasto-krzyknęła jego mama, ubierając Viki.
-Nie ma sprawy.
Jak wiadomo pieczenia ciast z Liamem kończy się tym, ze idziemy do piekarni kupić je, a potem udawać, że to nasza własne robota.Poszłam po jego laptopa i zaczęłam szukać jakiegoś prostego ciasta.
-Może murzynek?-za sama myśl o tym cieście uśmiechnęłam się od ucha do ucha,.
-Nie, jabłecznik?-usiadł koło mnie na blat.
-Sernik?
-Bingo skarbie-objął mnie ramieniem.
Wyciągnęłam potrzebne składniki.U niego w domu czułam się jak u siebie,wiedziałam gdzie co leży i tu mnie znali najlepiej.Przygotowałam mu wszystko i ponownie usiadłam na blat kuchenny.
-A Ty co, będziesz patrzeć na mnie?-zapytał zdziwiony.
-No tak, to ty masz robić ciasto, a ja Ci pomogę je zjeść-uśmiechnęłam się słodko.
-Pożałujesz-wyciągnął mąkę i lekko mnie ją obsypał.
Za to ja wyciągnęłam drugą i obsypałam mu cała koszulę.Jak małe dzieci rzucaliśmy się mąką, potem kilka jajek latało po kuchni.Przez przypadek wariat zbił dzbanek z wodą.Za to, że śmiałam się z niego on podstawił mi haka.Usiadłam na stole i zaczęłam się śmiać.Widać, że Liam chciał już posprzątać, ale ja się świetnie bawiłam.Podniosłam dzbanek z mlekiem i wylałam mu zawartość na głowę.
-Ty na serio jesteś jebnięta-spoważniał.
-Ja o tym dokładnie wiem-podszedł do mnie i oparł o lodówkę.
Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy.Jego tęczówki miały niesamowicie piękny kolor.Nasze twarze zbliżały się do siebie coraz bardziej.Jakoś temu nie zaprzeczałam.Dopiero zrozumiałam co robię źle kiedy nasze języki delikatnie się dotknęły.
-Liam ku*wa co my robimy?-zatkałam usta ręką i odepchnęłam go od siebie.
-Jezu przepraszam, ale Niki ja..., a z resztą nie ważne.
Posprzątaliśmy kuchnię i wzięliśmy się za pieczenie ciasta.Wszystko poszło sprawnie bez żadnych problemów.Po domu rozchodził się wspaniały zapach ciasta.Jego rodzice wrócili i prosili żebym została, ale nie miałam ochoty.Zadzwonił do mnie Niall.Miał za kilka minut przyjechać po mnie.Pożegnałam się ze wszystkimi, a przed domen czekał już blondas.W jego aucie panował niezły syf.Jakieś butelki, papierki po jedzeniu.Próbowałam się czegoś dowiedzieć, ale był twardy i  nie wypuścił nic z ust.Pożegnałam się z nim i szybko pobiegłam pod drzwi, a na nich wisiała kartka-"Idź za płatkami róż♥". Otworzyłam drzwi, a w domu była ścieżka z róż, a dookoła niej świeczki.Tak jak prowadziła ścieżka szłam.Weszłam na pierwsze piętro, ale  róże prowadziły jeszcze dalej.Na schodach, które prowadziły na dach domu leżała żółta róża . Spojrzałam przez okno i było już ciemno, później na zegarek i była już 20.Weszłam na dach i była tam przyszykowana kolacja przy świecach, ale nikogo nie było.Szłam wyznaczoną trasą, tak jak mi kazano.Usidłam przy stoliku i czekałam.Zza rogu ukazała się znajoma sylwetka.Uśmiechnęłam się sama do siebie i przygryzłam dolną wargę.Szedł z wielkim bukietem czerowno-niebieskich róż.Podał  mi rękę i podniósł   z krzesła.
-Nicol ja wiem, ze już po raz drugi zawiodłem Twoje zaufanie, ale to była tylko fanka.Była brzydka i Plastikowa. Tylko Ty się dla mnie liczysz, to z tobą chcę spędzić resztę mojego życia, żeby tu-dotknął mojego brzucha-znajdowała się cząstka mnie, taki mały junior Styles.
Przytulił mnie mocno do siebie.Poczułam jego boskie perfumy.
-Kocham Cię Harry-szepnęłam.
-Mam dla Ciebie słońce mały prezencik-wyciągnął czerwone pudełko z kieszeni, w którym była bransoletka.
-Ale Hazza ja znowu nie mam nic dla Ciebie-pocałował mnie zmysłowo..
-Ważne, że Ty jesteś, to jest dla mnie największy prezent lepszego nie mogłem sobie wymarzyć .
Zjedliśmy razem kolację, którą mam nadziej, że przygotował Loczek.Wypiliśmy wino i usiedliśmy na bujanej huśtawce.
-Widzisz tą dużą gwiazdę?-objął mnie ramieniem..
-Tak.
-To będzie nasza gwiazda, tylko nasza-pocałował mnie we włosy.
-A czy  Ty na serio mówiłeś o tym dziecku?-zapytałam z zaciekawieniem.
-Tak kochanie, kiedy odpadliśmy z X-factora to sądziłem, że nic mi nie poprawi humoru.Jak zobaczyłem Ciebie z tymi poczochranymi włosami to czułem, że mam jeszcze po co żyć.Wracając do tego dziecka to zobacz jakby było cudownie.Była by taka mała pociecha. Jakbyśmy wracali z pracy rzucała nam się na szyję, każdy wieczór spędzali byśmy razem, a potem patrzeli jak zasypia i rośnie-rozmarzył się.
-Mamy dopiero po 18 lat, czy nie uważasz, że to za wcześnie?I jeszcze Twoja kariera to jest teraz najważniejsze-wtuliłam się w niego jeszcze mocniej.
-Moja kariera to tylko zabawa, a najważniejsza jesteś Ty, a dziecko to jeszcze pomyślimy.
Leżeliśmy na huśtawce planując przyszłość z tego powodu, że zrobiło się zimno Harry dał mi swoją marynarkę.Wykłócaliśmy się o ilość dzieci.Ja chciałam chłopca i dziewczynkę, a on dwóch chłopców i dziewczynkę.Za kilka dni wraca mama Harrego , dlatego muszę ją poznać.Wstałam i podziwiałam piękny krajobraz mojej okolicy.Nocą jest tu pięknie i tak romantycznie.Po chwili poczułam jak Harry kładzie  swoje ręce na moich biodrach.Zaczął całować mnie po szyi.Dochodził do ust nagle spojrzał mi prosto w oczy i poruszał brwiami tak seksownie, na znak że  tego chce, a  ja mu odpowiedziałam namiętnym pocałunkiem .Wziął mnie na ręce tak że nogi miałam na jego biodrach i zmierzaliśmy do sypialni. Ściągnął mi bluzę pod którą miałam jeszcze koszulkę  na ramiączka.Ja zdjęłam mu koszule.Całowaliśmy się namiętnie.Następnie zdjął a raczej zerwał ze mnie spodnie.Hazza szybko pozbył się swoich spodni i bokserek, a ja zaczęłam pieścić jego członka.Jego ręce wędrowały po moich plecach.Chciał rozpiął mój stanik ale kiedy mu nie wychodziło udawał że głaszcze moje plecy.W końcu  udało  mu się. Rzucił go na podłogę  i zaczął ssać moje sutki.Przez przypadek mnie ugryzł i krzyknęłam. Cały czas bawiłam się jego najlepszym przyjacielem. On natomiast miał rękę w moich majtkach.
-Harry ja też Ci mogę zrobić dobrze-uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Pokaż kotku na co Cię stać-położył się na łóżku, a ja uklękłam przed nim.
Trochę się tego brzydziłam, ale czego się nie robi, żeby sprawić przyjemność Hazzie. Objęłam jego członka rękoma i jeździłam w górę i w dół.Później wzięłam go do buzi.chyba mu się spodobało, bo głośno pojękiwał Złapał mnie za włosy narzucił swoje tępo.Jego jęki stawały się coraz głośniejsze i zaraz mógłby dojść, ale przestałam.Zaczął mnie całować.Delikatnie zdjął ze mnie majtki..Ułożył na łóżku i rozchylił moje nogi. Zaczął lizać okolice waginy .Teraz to myślałam, ze odlecę.

-No zrób to w końcu-wymamrotałam.
Lekko wszedł we mnie, posuwał bardzo Delikatnie.Z każdą sekundą przyspieszał tępo.Prawie bym doszła, ale wyszedł.Cały czas tylko wchodził, wychodził.Bawił się mną jak jakąś zabawką.Mocno wbiłam mu paznokcie w plecy i doszliśmy w tym samym momencie.Padliśmy wyczerpani na łóżko i głośno oddychałam.Całowaliśmy się jeszcze.
-Umiesz zrobić facetowi dobrze.
-Wiem kotku, wiem-wbiłam mu paznokcie w plecy.
Mocno mnie przytulił i zasnęłam.


                                                 *****************************
Moje brudne myśli zaczęły pracować<dzięki Iwona za pomoc>!Jak to pisałam, a no bynajmniej to na końcu to śmiałam się jak idiotka.Jestem zadowolona z tego rozdziału*___*I jeszcze przepraszam za błędy, bo na   pewno  jakieś są!!I dziękuję za 2614 wejść♥♥



http://data.whicdn.com/images/26991008/tumblr_m2ot3gcZRT1r2r58z_large.gif
Buziak od Malika!!♥___♥


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Będę dalej pisać tego bloga.Jakoś tam mam wenę na dalsze rozdziały.Z tego powodu, że mam dużo nauki nie wiem kiedy dodam nowy rozdział, ale postaram się jak najszybciej.Przewiduje jakoś czwartek lub piątek

BARDZO I TO BARDZO DZIĘKUJĘ ZA 5 MIŁYCH KOMENTARZY POD POPRZEDNIĄ NOTATKĄ!!


Pozdrawiam Directionerki♥♥




Życzę powodzenia jutro wszystkim 3- cio gimnazjalistom na testach ! ♥


piątek, 20 kwietnia 2012

    Mam 24 obserwatorów, 2329 wejść.Nawet nie wiecie jak się z tego cieszę, ale pod rozdziałami znajduję tylko dwa, a nie raz trzy komentarze.Trochę mi smutno.Myślałam o zamknięciu tego bloga.Więc pomóżcie ZAKOŃCZYĆ czy PISAĆ DALEJ?

sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział #22

     Usłyszałam hałas, coś spadło.Automatycznie otworzyłam oczy i się rozciągnęłam.Harrego nie było obok, a na myśl o wczorajszej nocy sama się do siebie uśmiechnęłam.Owinęłam się kocem i poszłam się napić.Drzwi od łazienki się otworzyły i wyszedł Harry, owinięty ręcznikiem.Od razu do mnie podbiegł i mnie pocałował.Na jego klatce piersiowej były jeszcze krople wody.Obuszkami palców je przetarłam.
-Chyba Cię nie obudziłem?-poprawił swoje zacne loczki.
-Nie, nie sama się obudziłam-skłamałam i uwolniłam się z jego uścisku.
Podeszłam do walizki wyciągnęłam z niej czarne rurki, zielone conversy i czerwoną bokserkę.Poszłam do łazienki wziąć prysznic.Spojrzałam w lustro i się przeraziłam.Podkrążone oczy i roztrzepane włosy i moje obrzydliwe ciało.Nienawidzę swojej sylwetki.Grube nogi, fałdy na brzuchu, nie wiem co Harry we mnie widzi. Weszłam pod prysznic i strumień gorącej wody oblał mnie.Na gąbkę nalałam żel pod prysznic, który pachniał kokosami.Usłyszałam jak drzwi do łazienki się otwierają, a ja szybko się odwróciłam.
-Ja tylko na chwilkę!-krzyknął.
-Tylko masz nie patrzeć.
Harry nucił pod nosem piosenkę One Thing.Uwielbiałam jak śpiewa, jego solówki są boskie.Nie wiedziałam co Harry kombinuje, bo szyby były zaparowane.Lekko przetarłam je, a Hazza stał przed lustrem.Dalej kontynuowałam moje mycie.
-Kochanie mogę do Ciebie?-zapytał i zakukał w drzwi od kabiny.
-Wiedziałam-zaśmiałam się.
Złapał mnie w talii i namiętnie całował.Umyliśmy się nawzajem, na początku troszkę byłam skrepowana no, ale w końcu z nim chodzę.
-Harry kochasz mnie?
-Nie, ja Cie po prostu nienawidzę!-krzyknął.
-Nie no okej, dobrze wiedzieć-złapał mnie w talii i mocno do siebie przyciągnął.
-Nic nie może opisać mojej miłości do Ciebie, jesteś dla mnie całym światem-cmoknął mnie w szyję.
Wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem.Wysuszyłam włosy, a Hazza cały czas mi się przyglądał.Ubrałam wcześniej przygotowany zestaw ciuchów, a włosy spięłam w kitkę.
-Pospiesz się śniadanie czeka-marudził Loczek.
-No to trzeba było mówić-wybiegłam z łazienki, a na łóżku leżała tacka z jajecznicą, sokiem pomarańczowym i różą.Zjedliśmy razem posiłek i położyliśmy się na łóżku.
-Co powiesz na spacer?-zapytał i złapał mnie za brzuch.
-Nie chce mi się ruszać dupy, może basen albo sauna?
-Nie chce mi się w ogóle stąd ruszać.Wystarczy mi to, że Ty jestem koło mnie-pocałował mnie w czoło.
-Harry, a co jeśli już przestaniesz mnie kochać?Co ja wtedy zrobię?-kolana podkuliłam pod samą brodę.
-Co Ty w ogóle wygadujesz?Nie pierdol głupot, nigdy nie przestanę Cie kochać-zbulwersował się.
Wtuliłam się w jego tors i razem zasnęliśmy.
***Oczami Jess***
Moje przyjaciółeczka zabawia się w najlepsze z Harrym, a ja nie miałam gdzie spać.Na całe szczęście Lou mnie przygarnął.On spał na sofie, a ja na wielkim wygodnym łóżku.Przez całą noc nie mogłam zasnąć, dlatego wyszłam na balkon, przykryłam się kocem i czytałam książkę.Nie odzywaliśmy się do siebie.Rano do pokoju przyszła pani i dała nam śniadanie.Zjedliśmy je w ciszy.Ktoś zapukał do drzwi, chciałam je otworzyć, ale Louis był pierwszy.Był to Niall.
-Cześć stary, jest Jess?-zapytał zdyszany.
-Taa- powiedział oschle.
Rzucił się na łóżko i uderzył głowa o oparcie.
-Mam dla Ciebie propozycje nie do odrzucenia-uśmiechnął się, a ja odpłynęłam w jego oczach.
-No dawaj, zaskocz mnie czymś.
-Idziemy na pizze no, a przy okazji na spacer-złapał mnie za brzuch-Czy dziecko już kopie?
-Debilu to jest dopiero pierwszy miesiąc no już nie długo drugi i nie kopie-rozczochrałam mu włosy.
-Nie znam się na tych sprawach.
Poleżeliśmy troszkę, a Louis cały czas przysłuchiwał się naszej rozmowie.Ubrałam szybko buty na koturnie i poszliśmy na pizze.Niall wiedział gdzie jest najlepsza, bo on tylko by jadł.Nie wygląda na chłopaka, który tyle je.Nie mam pojęcia gdzie on to wszystko mieści, przecież jest taki szczupły.Do wyznaczonego miejsca szliśmy zaledwie 15 minut.W środku nie było dużo ludzi, dlatego bez trudu zajęliśmy miejsca.Niall zamówił dużą pizzę, a do tego dwie pepsi.Wszystko zjedliśmy ze smakiem i poszliśmy na spacer  spalić kalorie.Przez całą drogę żartowaliśmy i podchodziliśmy do obcych osób pytając o głupoty.Niall jest wspaniałym przyjacielem.
-Bardzo Cię lubię Jess- powiedział, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce.
-Ja Ciebie też, nigdy nie miałam lepszego przyjaciela-objęłam go ramieniem.
-Przyjaciela, okej-schował twarz w dłonie.
-Ale czy wszystko jest w porządku-zapytałam troskliwie.
-Nie nie jest, nie potrawie skrywać dłużej uczuć do Ciebie.Kocham Cię, ale nie jako przyjaciółkę tylko kogoś ważniejszego.Od dawna mi się podobasz, ale najpierw nas nie lubiłaś, potem chodziłaś z Lou i ta ciąża.
Nastała nie zręczna cisza.Nie mogłam wydusić z siebie, ani słowa.Byłam tak strasznie zaszokowana, że nawet nie zauważyłam , kiedy Niall sobie poszedł.Wstałam wściekła, choć nie wiem, dlaczego i poszłam do hotelu.Kiedy byłam już na miejscu trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę.
-Ej wszystko okej?-zapytał Louis.
-A czy coś Cię to interesuje w ogóle, zajmij się sobą.
Czy ja mam po co płakać?Przecież nie zrobiłam nic złego, a może zraniłam go słowem "przyjaciel"?Nie mam pojęcia czego on oczekiwał.Poszłam do łazienki poprawiłam makijaż i włosy.Jak wyszłam Lou siedział i pisał sms'y.Pewnie z nową dziewczyną.Wyciągnęłam książkę z pod poduszki i zaczęłam czytać.
***Oczami Nicol***
Popołudniową drzemkę przerwał mi telefon.Nie o takiej pobudce marzyłam.Szybko odebrałam żeby nie obudzić słodko śpiącego Harrego.
-No co chcesz?-zapytałam Louisa.
-Weź poświęć czas dla braciszka i się spotkaj ze mną musimy pogadać.
-Jasne za pół godziny czekaj na głównym holu.Pa.
-Na razie-rozłączył się.
Poszłam do łazienki ogarnęłam włosy.Do torebki powrzucałam najważniejsze rzeczy i napisałam karteczkę dla Harrego."Idę z Lou na spacer, nie wiem kiedy wrócą:) ♥"
Louis czekał już na dole.Przywitałam się z nim, kazał mi założyć kaptur i okulary, bo boi się, że fani go zobaczą.
-No to o czym chciałeś pogadać?
-Czy ma sens powrót do Jess?-zapytał cicho.
-No wiesz w końcu  ona może nosić Twoje dziecko tępaku!-krzyknęłam.
-Spokojnie, pogadam z nią, ale nie dzisiaj.
Wróciliśmy do hotelu.Na 15 umówiliśmy się na obiad, dlatego trzeba było obudzić śpioszka który na pewno jeszcze słodko chrapie.No mieliśmy jeszcze dwie godziny, ale znając Hazze długo mu zajmie przygotowywanie się do obiadu.Po cichutku weszłam do pokoju, a Loczek jeszcze drzemał.Postanowiłam zrobić mu pobudkę, dlatego rzuciłam się na łózko i zaczęłam skakać.
-Mamo jeszcze 5 minut-marudził.
-Oj chciałbyś ja już byłam na spacerze, a Ty leżysz cały dzień-usidłam na niego.
-Tak, tak.Kocham Cię wariatko-pocałował mnie.
Szybko wstał i ubrał świeże rzeczy.W łazience poprawiłam włosy i makijaż.Czas tak szybko zleciał, że było już po 15.Jak nie normalni pobiegliśmy do umówionej restauracji, a wszyscy czekali na nas.Wspólnie zjedliśmy pyszny obiad, tylko Louis, Jess i Niall jakoś dziwnie się zachowywali.
-Wracam dzisiaj-powiedział Niall.
-Wszyscy wracamy, jak wraca jeden-mówił Malik.
-Hahahaaa dobre żarty ja zostaję, wy róbcie co chcecie-powiedziałam popijając sok pomarańczowy.
-Ja zostaję z nią, nie zostanie tu sama-pocałował mnie Harry.
-To zostają tylko oni?-zapytała Olivia
-No na to wygląda-powiedział Liam.
-Ale ja tez chcę-marudziła Olivia.
-Ok, to my też zostajemy-dokończył Liam.
Po obiedzie Ci co wyjeżdżali dzisiaj poszli się pakować.My z Olivią planowałyśmy kolejne dni, a chłopcy grali na konsoli.Pożegnaliśmy się z nimi i odjechali w taksówce z Paulem.Ja z Harrym udaliśmy się do swojej sypialni, a Olivia z Liamem do swojej.Dzisiaj we dwójkę mieliśmy zaplanowany maraton filmowy.Zrobiłam popcorn i inne jedzenie.Ustawiłam na stole,  a Harry włączył film.
-Co oglądamy?-zapytałam siadając.
-Sex w wielkim mieście-uśmichnął się.
-O jezu, tyle razy to oglądałam.
-Jak nie chcesz oglądać to wyjdź.
Wtuliłam się mocno w niego i zaczęliśmy oglądać.W połowie zaczęło mi się nudzić, dlatego wzięłam laptopa i weszłam na jakieś strony.
-Hazza!
-Tak słoneczko?-odgarnął moje włosy.
-Piszą, że jestem w ciąży i, że to koniec Twojej kariery-mówiłam z przerażeniem w głosie.
-No ja oglądam weź to włącz nie przejmuj się.Jak będziesz w ciąży to na pewno poinformuje fanki.
Poszłam się umyć.Ukradłam koszulę Harrego i zmierzyłam w stronę łazienki.Tam wzięłam gorącą kąpiel.Położyłam się obok Loczka i oglądaliśmy horrory.
***Oczami Olivi***
Leżeliśmy z Liamem w łóżku czytając różne posty jego fanek i moich antyfanek, ale pojawiły się też miłe wpisy na mój temat.Odłożył laptopa i włączył spokojną muzykę.Nie ma nic lepszego od leżenia z nim i rozmowy.Miał gitarę więc zmuszałam, żeby coś zgrał.Jego oczy były hipnotyzujące.Jak rozwalałam mu fryzurę to bardzo się denerwował.Mijały godziny, a na zegarze wybiła północ,a  my dalej rozmawialiśmy i zwierzaliśmy się sobie.Zasnęłam nie wiem kiedy.
***Oczmi Nicol***
Stałam na środku pokoju, patrząc się w podłogę.Coś mnie w środku dręczyło, ale nie wiem co to było.
-Co się dzieje?-zapytał Harry.
-Nic, tylko coś mnie męczy, ale nie wiem co-wziął mnie na ręce tak, że objęłam go w pasie nogami.
-Nie mogę na Ciebie patrzeć jak jesteś taka smutna-oparł mnie o ścianę-Na pewno chodzi o Jess i Lou, zawsze ktoś musi nam popsuć romantyczny wyjazd.
-Nie Harry nie o nich, a no może jednak.Nie wiem co się dzieje, martwię się .To jest moja przyjaciółka i brat-mocno się w niego wtuliłam.
-Jesteś zmęczona-ułożył mnie delikatnie na łóżku i pocałował w czoło-Ja tylko pójdę się umyć i przychodzę do Ciebie.
Przyszedł po pół godzinie.Mówił coś jeszcze do mnie, ale jakoś nie za bardzo z nim kontaktowałam.Wtuliłam się mocno w niego.
-Przez ten czas co nie byliśmy razem cholernie mi Ciebie brakowało-wyszeptałam.
-Nie wspominajmy tego.Byłem głupi i napity to się więcej nie powtórzy-pocałował mnie w czubek głowy.


                                                 ***************************
Wchodzę dzisiaj na bloga pacze, a tu 2053 wejść i 23 obserwatorów!!Jaki mam zaciesz.Co do rozdziału to mi się bardzo podoba i przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale miałam lekką blokadę twórczą..Mam teraz dużo nauki i sprawdzianów, dlatego jak nie w niedzielę to w piątek ♥Pozdrawiam- Stylesowa♥


Taka tam faza na to ♥

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział #21

       Obudziły mnie krzyki i piski z dworu.Spojrzałam na zegarek była 9.Myślałam, że umrę z głodu.Ktoś zapukał do drzwi.
-Dzień dobry, śniadanie dla pani-był to przystojny chłopak, który pracował w hotelu.
-Dziękuję bardzo, a wiesz co się dzieje tam na dole?
-No co Ty nie wiesz?-zrobił wielkie oczy-One Direction przyjechało i wszyscy się cieszą.
Bez słowa w pokoju zjadłam śniadanie i przeróżne myśli przychodziły mi do głowy.Poszłam do łazienki wziąć prysznic i się pomalować.Zrobiłam delikatny makijaż, a włosy związałam w luźnego koka.Z walizki wyciągnęłam czerwone rurki, białą bokserkę na to zarzuciłam zielony sweterek.Na nogi włożyłam czarne buty na koturnie.Zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam w stronę windy .Na dole tłumy fanek, masa ochroniarzy. Szłam powili w stronę hotelowego sklepu, a za mną słyszałam wołanie.Zignorowałam to i szłam dalej.W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.Odwróciłam się i miałam ochotę uderzy tego kogoś.
-Siostrzyczko spokojnie-przytulił mnie Lou i kręcił w okół własnej osi.
-Jak ja się stęskniłam-przytuliłam dziewczyny, Liama i Nialla.
-Dziewczyny na 18 macie być gotowe na koncert-powiedział Liam, łapiąc Olivię za rękę.
-No to widzę, ze podczas mojej nie obecności troszkę się zmieniło-zaśmiałam się.
Podeszliśmy do recepcji chłopcy zajęli sobie pokoje.Liam z Olivią, Jess przyłączyła się do mnie, Hazza z Lou, a Niall z Zaynem.Oczywiście dostało mi się od wszystkich za to, że wyjechałam tak o bez żadnego poinformowania.Malik wziął mnie za rękę i pociągnął na bok.
-Spotkasz się ze mną przed koncertem?-zapytał patrząc się prosto w moje oczy, starałam uniknąć się jego wzroku.
-Hahahaa tak oczywiście kochanie i może jeszcze liczysz na sex?-zapytałam z nutką sarkazmu.
-Przestań chcę tylko pogadać-przybliżył mnie do siebie i chciał mnie pocałować.
Delikatnie otworzyłam usta i nasze usta zaczęły się dotykać.Po chwili nasz języki połączyły się w jedność. Wszystkie wspomnienia z nim wróciły.Jego język była taki delikatny.
-Nie rób tego więcej-uderzyłam go w polik.
-Przepraszam nie wiem co we mnie wstąpiło-speszył się.
-Zayn zraniłeś mnie tak mocno.Spotkam się z Tobą za  30 minut, poczekaj na mnie pod hotelem-zacisnęłam mocno usta.
Szybko pobiegłam do pokoju.Jess siedziała na  łóżku i głaskała się po brzuchy, który było już delikatnie widać, na w końcu za 8 miesięcy urodzi się  malutkie dziecko.
-Jess mogę Ci zadać troszkę głupie pytanie?-zapytałam siadając obok niej.
-Oczywiście zawsze możesz zadawać głupie pytania w końcu od tego są przyjaciółki nie?-objęła mnie ramieniem.
-Czyje jest to dziecko?-dotknęłam jej brzucha.
-Szczerze to ono jest Louisa, bo z Jessim jakoś tak nie doszło, a z Lou było raz z prezerwatywą, a raz nie-rozpłakała się.
-Nie płacz, pogadaj z nim na pewno zrozumie-wytarłam jej łzy z policzków.
Poprawiłam włosy i ubrałam buty na szpilce.Poinformowałam Jess o tym, że umówiłam się z Malikiem, a ona się zdenerwowała.Powolnym krokiem zmierzałam w stronę windy.Przeczytałam kartkę, ze winda jest nie czynna i trzeba było schodzić schodami.Czekało mnie długie schodzenie i jeszcze w takich szpilkach.
     Pod hotelem czekał już na mnie.Ubrany w beżowe rurki, buty za kostkę, zwykłą koszulkę i bluzę.Szłam z nim w ciszy przez długi czas.Irytowało mnie to, ponieważ chciała pogadać.
-Dzisiaj nie mam dużo czasu mów co chciałeś-powiedziałam oschle.
-Chciałam Ci powiedzieć, że kocham  Cię, ale tak jako przyjaciółkę i chciałbym zacząć naszą przyjaźń od nowa-złapał mnie w pasie.
-I co ja mam Ci odpowiedzieć?Że tak oczywiście, zacznijmy od nowa?-wyrwałam się z jego uścisku-Myślisz, że jak mi tak powiesz to będzie wszystko okej?Ja Cię na serio kochałam idioto, a Ty mnie wykorzystałeś.
-Wiem, ale nie mogę o Tobie zapomnieć, rozumiesz.Ja też Cię kocham, ale jak przyjaciółkę.
-Zayn rozumiem, ale...dobrze spróbujmy jeszcze raz.Tylko jest jedna zasada to jest tylko przyjaźń, czyli żadnego całowania i tych innych rzeczy związanych z zakochaną parą-uśmiechnęłam się.
Uśmiechnięci poszliśmy po lody.Każdy kupił sobie po trzy różne smaki i wróciliśmy do hotelu.Była dopiero 11 więc do koncertu było jeszcze dużo czasu.Przy drzwiach Malik mnie przytulił i poszedł do siebie.Jess nie było w pokoju co mnie zdziwiło.Zdjęłam buty i rzuciłam się na łóżko.Leżąc tak zasnęłam.
***Oczami Olivi***
Jak ja się ciesze, że przyjechałam z nimi do Paryża.I strasznie się cieszę, że pojadę na ich koncert i jeszcze  mam bilet w pierwszym rzędzie.Siedząc na łóżku patrzyłam na Liama, który chodził po całym pokoju i strasznie się stresował przed dzisiejszym show. Tak kosmicznie to wyglądało, że nie wytrzymałam i wybuchnęłam głośnym śmiechem.
-Z czego się śmiejesz? To nie jest jestem zabawne.Zawsze mam największa termę z chłopaków i boję się że zapomnę tekstu-mówił poważnie.
-Kotku, ale czy kiedyś Ci się już tak zdarzyło?-zapytałam i pociągnęłam go za rękę na łóżko.
-No nie, ale to jest stresujące zrozum-pocałował mnie w szyję i zaczął mnie łaskotać.
Zaczęliśmy się całować.Uwielbiałam jak to robił, wtedy zapominałam co się dzieje po prostu byłam w innym świecie.Jego ręce wędrowały pod moją koszulkę, a ja rozpięłam jego.Liam chciał zdjąć mi spodnie, ale ktoś zapukał do drzwi.
-Kurwa, tez nie mieli kiedy!-krzyknął i ubrał koszule.
Wkurzony podszedł do drzwi i  je otworzył.Oczywiście najpierw opiepszył chłopaków, że nie mili kiedy przyjść i w ogóle.Oni weszli sobie do pokoju i mieli wszystko gdzieś usiedli na łóżku i zaczęli się śmiać.Uwielbiała te ich głupawki.
-Za dwie godziny mamy czekać pod hotelem, przyjedzie Paul i pojedziemy przygotowywać się na koncert-powiedział Mali-Będzie próba, przymiarka strojów i w ogóle.Wszystko musi być idealnie.
-Gdzie dziewczyny?-zapytał Louis.
-Jess mówiła, że idzie się przejść i pomyśleć nad paroma sprawami, a Niki to nie wiem-powiedziałam i wtuliłam się w Liama.
-Powinna być w pokoju, bo ją odprowadziłem-wymamrotał Mulat.
Posiedzieliśmy, powygłupialiśmy się troszkę, ale chłopcy musieli się zbierać.Nie odbyło się bez długiego pożegnania z Liamem, ale jakoś chłopcy nas rozdzielili.Postanowiłam zajrzeć do Nicol, bo troszkę się o nią martwiłam.Do jej pokoju miałam kawałek, bo znajdował się na tym samym pietrze.Zapukałam do drzwi, ale nikt nie otworzył.Zapukałam mocniej, ale znowu nic.Zaczęłam walić jak opętana i królewna postanowiła otworzył.
-Nareszcie, co robiłaś?-zapytałam.
-Spałam nie widać-odpowiedziała oburzona.
Usiedliśmy razem na łóżko opowiedziałam jej o wszystkim co się dział podczas jej nie obecności, a ona o dzisiejszej rozmowie z Mulatem.Później dołączyła do nas Jess, która spacerowała po Paryżu i podrywała przystojniaków.Uwielbiałam spęczać tak czas z przyjaciółkami.
***Oczmi Nicol***
Czas nam tak szybko minął.Była już 16.WOW!tylko dwie godziny do koncertu, a ja się strasznie cieszę.Postanowiłyśmy ubrać się wygodnie.Rurki, jakaś koszulka, na to przewiewna kurtka i wygodne conversy.Olivia nas uczesała i zrobiła śliczny makijaż.Ona była w tym najlepsza, to dzięki niej zawsze ładnie się wyglądało.Szybko poszłyśmy do sklepu, kupić coś do jedzenia.Na dole nie było już prawie nikogo, chyba przeniosły się pod scenę.My akurat nie martwiłyśmy się tym, że będziemy stały w kolejce długo , bo pół godziny przed koncertem przyjedzie Paul, który nas zawiezie i wejdziemy tylnym wejściem.Kupiłyśmy jakieś duperele i w pokoju zjadłyśmy kanapki.Siedziałyśmy na łóżku w ciszy i czekałyśmy na pukanie do drzwi.KTOŚ ZAPUKAŁ!!Zerwałyśmy się szybko, ostatni raz spoglądając w lustro.Otworzyłem drzwi, a przed nami stanął mężczyzna mierzący ponad dwa metry.
-Jestem Paul, szybko dziewczyny mam nie całe 30 min-poganiał nas.
Szybko zjechaliśmy windą.Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w wyznaczone miejsce.Kiedy byliśmy już na miejscy na zewnątrz nie było już ani jednej fanki tylko masa ochroniarzy.
-Czy mogę zobaczyć Liama?-zapytała Olivia.
-Nie ma mowy, chłopcy mają się skupić na koncercie, a nie na was.Tedy kobiety, tędy-krzyknął ochroniarz.
Weszliśmy ciemnym wejściem, przyznam szczerze byłam przerażona. Paul zaprowadził nas na nasze miejsce, a w sali dało się ogłuchnąć.Piski i wołanie chłopców.Miałyśmy genialne miejsce na przeciwko sceny. Doskonały widok na chłopców.Kilka dziewczyn zmierzyło nas wrogim spojrzeniem.
-Pięć minut przed końcem przyjdę po was, nacie tu czekać!!-darł się mężczyzna.
Światła zgasły, fanki ucichły .Tak to ten moment koncert się zaczyna.Z nerwów zaczęłam obgryzać paznokcie.Wyszli.... bosko ubrani.Zaczęli śpiewać "What Makes You Beautiful". Zaczął Liam, pod jarana Olivia wstała z miejsca i zaczęła skakać i śpiewać.Teraz kolej na Hazzę.Myślałam, że umrę.Śpiewał tak świetnie i cały czas czułam jego oczy na sobie.Reszta koncertu przebiegła cudownie i idealnie.Tak jak powiedział Paul przyszedł i wyprowadził nas.W hotelu jak opętana pobiegłam do siebie, a za mną dziewczyny.Powiedziałam, że za pół godziny jestem, umówiona z Harrym w restauracji.Z reklamówek wyciągnęłam sukienkę.Wzięłam prysznic.Olivia polokowała mi włosy i zrobiłam mocny makijaż.Ubrałam się i przeglądnęłam w lusterku.
-WOW!Bosko-powiedziały równo moje przyjaciółki.
-Dziękuję, muszę być wyluzowana-pożegnałam się z nimi i poszłam w umówione miejsce.
Na korytarzu każdy się za mną oglądał, ale to nie teraz się liczyło, liczył się tylko Harry.Weszłam do restauracji, a on już siedział i miał wielki bukiet kwiatów. Na sam widok się uśmiechnęłam.
-Cześć- przytulił mnie.
-Hej.
Usiedliśmy przy stole wręczył mi kwiaty i zamówiliśmy coś do jedzenia.Kelner przyniósł nam szampana, a Hazza wystawił na stół czerwone duże pudełeczko.
-Słuchaj Nicol, na pewno czytałaś list i chciałbym Cię prosić o druga szansę.Wiem, ze zepsułem wszystko-powiedział i spuścił głowę w dół.
-Harry, ja też Cie kocham i wybaczam Ci-uśmiechnęłam się.
Otworzył pudełko w którym naszyjnik z dwoma połówki serca.Wyciągnął jedną połówkę i nałożył mi na szyję.Czułam jak jego koniuszki palców dotykają moje szyi i dostałam przyjemnych dreszczy.Później ja mu założyłam.
-Idziemy do pokoju?-zapytałam.
-Jasne-Harry wziął mnie na ręce.
Wtuliłam się mocno w niego, i poczułam cudowny zapach perfum.Poszliśmy do mojego pokoju i ułożył mnie delikatnie na łóżku, potem zamknął drzwi na klucz.Położył się na mnie i szepnął mi do ucha.
-Kochanie mam na Ciebie ochotę.
-Harry, dzisiaj nie- pocałowałam go.
-Nie wywiniesz się.
Zaczął mnie całować.Zdjął ze mnie sukienkę i tak zaczęła się nasza nocna przygoda.



                                                   ***************************
Przepraszam za błędy i nudę.Rozdział pisany na szybko.Następny dodam dopiero w piątek ♥♥

niedziela, 8 kwietnia 2012

   Moja przyjaciółka zaczęła pisać od niedawna bloga, na którego serdecznie zapraszam:
 
http://dominika-onedreamonebandonedirection.blogspot.co.uk/2012/04/bohaterowie.html
Co prawda jest tam dopiero prolog i bohaterowie, ale na pewno szybko pojawią się nowe rozdziały*___*